No, ale drzewa i latarnie są "pasywne", a taki
retracting bollard już nie za bardzo. To w tym tygodniu na automatycznym przejeździe zginął człowiek, którego rzekomo "uwięziły" tam zapory
[zobacz>>].
Za moich czasów uczono, że w takich razach należy natychmiast bezlitośnie taranować zapory (specjalnie są robione z drewna lub czegoś innego łamliwego) lub uciekać porzucając pojazd. Słyszałem też, że na przejazdach automatycznych robi się półzapory, żeby można było uciec. Biorąc pod uwagę fakt, że zwykle jednak zapory opuszczają się na długo przed przejazdem pociągu, obawiam się że właśnie te pół-zapory i pozostawiona możliwość przejazdu (a nie tajemnicze "uwięzienie") mogły mocno przyczynić się do tego wypadku.
EDIT: O, no właśnie:
Gazeta Pomorska napisał(a):
Kierowca seciento, jadący od strony Drzycimia, mimo opuszczonego szlabanu, blokującego przejazd prawą stroną, postanowił zdążyć przed przejeżdżającym pociągiem.
Zjechał na lewy pas, ominął szlaban i wjechał na tory. W tym momencie, w pełnym pędzie uderzył w niego pociąg pospieszny relacji Zielona Góra -Gdynia.
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/ar ... /193283878Ale na Wyborowej nadal mamy nagłówek na pierwszą stronę: "
Szlaban kolejowy zamknął auto w pułapce. Kierowca nie żyje".