Polacy są mistrzami w rozwiązywaniu problemów, których normalni ludzie sobie po prostu nie stwarzają:
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,7030211,.htmlCytuj:
Nikt bezkarnie do windy nie nasika?
Grażyna Zawada
2009-09-12, ostatnia aktualizacja 2009-09-11 20:59
Zanieczyszczone moczem, śmierdzące windy w przejściach podziemnych i na dworcu to wątpliwa wizytówka miasta i duże utrudnienie dla podróżnych. Przyłapanie osoby sikającej w windzie jest dla służb porządkowych praktycznie niemożliwe, ale gdyby zainstalować w kabinie specjalne czujniki, problem mógłby się skończyć. Utopia? Nie. W Polsce takie urządzenia działają w dwóch kieleckich blokach, a ich instalacja wzbudziła sensację w całym kraju.
Sposób działania urządzenia jest prosty: kiedy wandal zaczyna sikać, czujnik uruchamia alarm, a winowajca zostaje zatrzymany w kabinie do czasu przyjazdu odpowiednich służb, które na miejscu spisują jego dane i wręczają mandat. Koszt wykrywacza moczu wraz z instalacją to 2,5 tys. zł.
- Muszę przyznać, że czujniki się sprawdziły, choć przy pierwszym alarmie było duże zamieszanie - mówi Mirosław Młynik, administrator osiedla w Kielcach. - Mieliśmy dwa przypadki złapania winowajcy na gorącym uczynku, a potem zapanował spokój - dodaje.
- Czujnik wykrywa właściwości fizyczne moczu, który jest cieczą, ale jest zainstalowany w taki sposób, że nie reaguje, gdy na podłogę rozleje się komuś woda mineralna - zdradza Bogusław Terelak z firmy Krakdźwig, który instalował czujniki, choć dodaje, że dla wytrwałych wandali zawsze znajdzie się sposób na obejście zabezpieczeń.
W Krakowie problem śmierdzących wind w mieście jest niebagatelny. Walka ze smrodem w winach przy rondzie Mogilskim przypomina walkę z wiatrakami, bo choć firma sprzątająca odkaża kabiny codziennie, w krótkim czasie wyglądają jak przed sprzątaniem. Zainstalowanie detektorów z pewnością nie rozwiąże całkowicie problemu zanieczyszczania czy dewastacji wind miejskich, ale na pewno pomoże odstraszyć wandali.
- Pomysł jest bardzo realny, z pewnością zainteresuję zarząd propozycją zakupu takich czujników - obiecuje Jacek Bartlewicz, rzecznik krakowskiego ZIKiT-u. Na pierwszy ogień miałyby pójść windy na rondzie Mogilskim, a jeżeli czujniki się sprawdzą, ZIKiT nie wyklucza instalowania ich także w innych kabinach.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków