Cytuj:
Podobnie uważa Andrzej Brzeziński z Politechniki Warszawskiej. [...] Rozwiązaniem mogłaby być budowa toru i peronu do skrętu w lewo, ale to jest niewygodne dla pasażerów, którzy musieliby biegać między przystankami - ocenia.
Dawno, dawno temu mądrzy ludzie wymyślili przystanki za skrzyżowaniami. Może za kolejne 10 lat ten wynalazek zostanie odkryty na PW.
Poza tym obecnie też trzeba biegać - autobusy i tramwaje w tym samym kierunku są dokładnie naprzeciw.
Cytuj:
Według niego tramwaje wzorem metra powinny jeździć jak najprostszą trasą.
Dr Brzeziński od dawna lansuje tezę o dziejowej konieczności "rusztowego" układu linii tramwajowych, ale czy ma to jakieś potwierdzenie empiryczne? Taka np. Praga czeska ma jeden z najwyższych odsetków udziału tramwajów w podziale zadań przewozowych (jeśli nie najwyższy w Europie?), a jednocześnie komplet relacji skrętnych na każdym styku linii - i w zasadzie wszystkie są wykorzystywane w ruchu liniowym.
Jakieś dobre kontrprzykłady? Gdzie jest rozwinięta sieć tramwajowa o układzie "jak metro"?
Cytuj:
Przeciwny powrotowi rozjazdów jest też Witold Weszczak, urbanista ze stowarzyszenia Forum Rozwoju Warszawy: - Na przecięciu Marszałkowskiej i Jerozolimskich powinno powstać zwykłe, prostokreślne skrzyżowanie. Rondo zabiera bardzo dużo przestrzeni kosztem chodników. Dziś na jego środku o promieniu aż 20 m istnieje wycięta z tkanki miejskiej wyspa. To należy zmienić, a gwiazda wymuszałaby utrzymanie ronda.
No proszę, a np. na JP2 / Solidarności to już nie wymusza? Chałubińskiego / Nowowiejska? Z litości nie przywołam przykładów ze wspomnianej Pragi czeskiej...
Cytuj:
- Najważniejsza zmiana, jaka powinna się dokonać na rondzie, to wprowadzenie naziemnych przejść dla pieszych. Jeżeli dodatkowe tory tego by nie uniemożliwiały, to nie widzę przeszkód - mówi z kolei architekt Dariusz Hyc.
Mogą uniemożliwić. Jak się tramwaje będą upierały żeby "nie deptać zwrotnic".
Cytuj:
- Była o tym mowa w trakcie przygotowań do remontu Krakowskiego Przedmieścia, miasto wtedy się na to nie zdecydowało - dziwi się Krzysztof Domaradzki, główny projektant przebudowy, która doprowadziła do powstania ulicy nazywanej "salonem Warszawy". - Chyba należałoby być konsekwentnym, tym bardziej że wprowadzenie tramwaju oznaczałoby konieczność kolejnej przebudowy Krakowskiego i zrujnowanie ulicy w dzisiejszym kształcie.
Kostka na jezdni już jest częściowo zrujnowana. Przy tym ruchu autobusów za 5 lat będzie się kwalifikować do kolejnego remontu. A układ przystanków to jeden z mniej szczęśliwych elementów "salonu" i warto by go trochę zrujnować.
Cytuj:
Linii tramwajowej w tym miejscu nie przewiduje studium zagospodarowania miasta. Żeby taki zapis wprowadzić w planach, najpierw trzeba by je zmienić.
Bzdura. Dzięki naszym staraniom w studium jest zapis rozszerzający, umożliwiający również budowę linii tramwajowych w ulicach niewskazanych na rysunku.
Przy czym ja bym nie urywał linii na rondzie de Gaulle'a, tylko poprowadził ją dalej Mokotowską do placu Zbawiciela. Pozwoliłoby to trochę ożywić linie tramwajowe w Puławskiej a zwłaszcza na ciągu Nowowiejska - Filtrowa, który mógłby trochę odciążyć zapchane Jerozolimskie. Ale do tego to by trzeba ze 30 miejsc parkingowych zlikwidować, a to w Warszawie raczej trudne do pomyślenia.
EDIT: Oczywiście nie jest to linia pierwszej potrzeby, ale warto się zastanowić co się stanie jak wreszcie rozwiniemy trochę sieć tramwajową na peryferiach. Potencjalni chętni do przesiadki z autobusów ze Stegien, Wilanowa, Targówka, Gocławia czy Zielonej Białołęki chcieliby by przecież dojechać do centrum. I gdzie się te dodatkowe linie zmieszczą? Na zapchanej trasie W-Z, czy jeszcze bardziej zapchanych Jerozolimskich? W al. Jana Pawła II, żeby utknęły na Babce? Na Marszałkowskiej - Andersa - Mickiewicza, żeby dublować I linię metra? Na Prostej, żeby dublować II linię metra i utknąć na JP II? Jakieś nowe linie w centrum są konieczne i chyba Krakowskie do tego nadaje się najlepiej.