Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 86 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 9  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 21:59 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Wbrew pozorom, dysputa całkiem ciekawa - choć epitety faktycznie można by sobie odpuścić. Nic nie wnoszą, a psują atmosferę.

Wydaje mi się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Kierowca zawsze powie, że musi wyhamować i nigdy nie stanie natychmiast. I ma świętą rację, bo wyhamowanie 1,0-1,5 tony wymaga czasu i przestrzeni. I to jest oczywiście święta racja kierowcy - myślę, że zrozumiała i akceptowalna nawet dla najbardziej zatwardziałych przeciwników motoryzacji.

Ale gdzieś w międzyczasie część kierowców wykorzystuje tą rację trochę za bardzo - zaczyna jechać z założeniem, że nie będzie hamowała przed przejściem, bo przecież pieszemu wejść nie wolno pod koła. Niech se czeka do usranej, bo jak sznur aut jedzie, to przecież nie wejdzie. A "jakby co", to się wytłumaczy "wtargnięciem prosto pod koła" odmieniając je przez wszystkie przypadki.

Zakładam, że tym razem to było naprawdę wtargnięcie. Tym niemniej badania jakie przerzucałem jakiś czas temu twierdziły, że 95% kierowców w Polsce nie respektuje pierwszeństwa pieszego na pasach. Dlaczego? Bo mają furtkę właśnie, którą z resztą podcierają się przy każdej okazji (jak zauważył autor pierwszego posta w wątku).

Zauważono to też na Zachodzie - dlatego tam tą furtkę zlikwidowano. I nastąpiło ciekawe zjawisko - kierowcy zaczęli bać się, że w razie czego będą winni - zwiększyli uwagę w rejonie przejść i zmniejszyli prędkość (nawet jeżeli znaki pozwalały jechać szybciej). Skutkiem czego rzadziej zdarzały się wypadki - nie tylko te, gdzie pieszy faktycznie wybiegł pod koła, ale i takie, gdzie kierowca zwyczajnie nie chciał go wpuścić. A jeżeli wypadki się zdarzały, to ich skutki były mniejsze, bo samochód jechał wolniej.

W Niemczech 65% kierowców respektuje pierwszeństwo pieszych na przejściach. Nie jest to mityczna większa kultura, czy zamiłowanie do wolnej jazdy, czy hamowania przed każdym przejściem. Niemcy, gdy tylko przekraczają Polską granicę, dostają małpiego rozumu za kółkiem nierzadko bardziej niż Polacy. Zatem coś musi ich hamować w ich kraju, co nie hamuje ich w Polsce. Bo w Niemczech zatrzymują się gdy tylko pieszy pojawi się w okolicy przejścia. A jeżeli to dziecko, a uliczka należy do "tempo 30" to w ogóle jest panika w oczach kierowcy. Dlaczego? Ja uważam, że się boją konsekwencji potrącenia i po prostu uważają bardziej. Ale jak masz jakąś inna teorię, chętnie wysłucham.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 22:03 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So sty 19, 2008 18:33
Posty: 460
Lokalizacja: Żoliborz
johnkelly napisał(a):
Stary Trampku, nie raz byłem w podobnej sytuacji co Edward i (odpukać) do tej pory udawało mi się zachować dostateczną czujność. Ale jak prawko mam od '93 roku to tylko raz spotkałem się z czymś co mogę określić jako wzajemne poszanowanie w relacjach pieszy-kierowca - na chodniku przy przejściu stało dwóch rozmawiających facetów, jeden z nich obrócił się w moja stronę i podniósł rękę czym zasygnalizował mi chęć przejścia, po czym wkroczył na jezdnię dopiero wtedy gdy zobaczył jak zwalniam. On nic tym gestem nie stracił - ja mogłem bezpiecznie wyhamować. Dla pełnej jasności - faceci stali przy przejściu bo widziałem ich z daleka, kilka samochodów przejechało nim się wygadali i jeden w końcu przeszedł wcześniej to zasygnalizowawszy.


Ja też byłam kilka razy w takiej sytuacji. Spowodowały one, że teraz przy przejściach jestem naprawdę cholernie ostrożny i jadę wolno, wkurzając wszystkich dookoła. Co więcej, w ogóle szacunku dla przejścia dla pieszych nauczyłem się nie na kursie (tam pan dał mi taką radę - "jak jakaś pani jest ładna, to można ją przepuścić"), ale empirycznie, gdy pod Belwederem, jak nie było tam jeszcze świateł, jadąc po prawym pasie nie zatrzymałem się przed przejściem, jak samochód na lewym stanął. No i o mało nie rozjechałem kobiety z wózkiem. Byłem wtedy bardzo świeżym kierowcą.

Pełna zgoda co do braku kultury na drodze, ale to wynika z tego, że kierowcy uważają pieszych za intruzów, piesi kierowców za morderców, rowerzyści kierowców za morderców a pieszych za intruzów, w ogóle wszyscy mają wszystkich za buraków, bo akurat nie są na ich miejscu.

Zacytuję klasyka - jak się nie ma kultury wrodzonej, to trzeba mieć nabytą. Ale w Polsce, we wszystkich sferach, nie tylko na drodze, państwo zakłada, że wszyscy mają wrodzoną i nie trzeba społeczeństwa do kultury przyuczać.
Tymczasem Polska jest państwem, gdzie ludzie nie mają skąd mieć kultury wrodzonej (mówię o kulturze jazdy), bo są motoryzacyjnymi nuworyszami. Więc muszą mieć nabytą. A w tym kierunku nic się nie robi, resp. robi się za mało.

PS: Notabene fakt iż pan Edward się na tym feralnym przejściu w porę zatrzymał świadczy o tym, iż zachował się poprawnie i jechał rozsądnie. Polemika prowadzona jest tylko i wyłącznie z tym, jak się do tego ustosunkował.

EDIT: Zgadzam się z Raffim.


Ostatnio edytowano Cz sie 27, 2009 22:07 przez Stary Trampek, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 22:06 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Cz sty 29, 2009 7:20
Posty: 202
Sebastian napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Więc musiałeś tam być i wszystko widzieć. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że cię tam nie było, więc zupełnie bezpodstawnie podważasz przedstawioną przez niego ocenę sytuacji. Bazując na swoim doświadczeniu kierowcy zapewniam cię, że jeśli przed samochód wkracza ktoś gdy nie widać już kolan tej osoby (a coś takiego pisał Edward) to jest to bardzo blisko i są marne szanse na wyhamowanie. Ile to jest to sugeruję byś usiadł za kierownicą, poprosił kogoś by ci stanął tak by nie było widać jego kolan nad maską, zmierzył odległość i się zastanowił czy ten ktoś szanuje swoje życie. A z opisu wynika też, że kobieta szła bez zatrzymywania się co też jest istotne.


a jak rozumiesz takie zdanie:
Na drodze to silniejszy uczestnik ruchu powinien uważać na słabszych. Dlatego, że to on może ich zabić, a nie vice versa.
?


Totalna bzdura, pomieszanie z poplątaniem. Na drodze uważać powinni wszyscy albo będziesz miał na porządku dziennym materiały w tvn24 o kolejnym pieszym/rowerzyście wkraczającym/wjeżdżającym na czerwonym na pasy i ulegającym przez to wypadkowi. Ośmielę się też zwrócić ci uwagę, iż Edward jednak nie przejechał tej kobiety, więc nie będzie chyba przesadą napisać, że uważał na słabszych uczestników ruchu.

_________________
Zapraszam na blog: http://www.maciejrozalski.eu
i fotoblog: http://www.maciejrozalski.cal.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 22:11 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So sty 19, 2008 18:33
Posty: 460
Lokalizacja: Żoliborz
johnkelly napisał(a):
Sebastian napisał(a):
johnkelly napisał(a):
Więc musiałeś tam być i wszystko widzieć. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że cię tam nie było, więc zupełnie bezpodstawnie podważasz przedstawioną przez niego ocenę sytuacji. Bazując na swoim doświadczeniu kierowcy zapewniam cię, że jeśli przed samochód wkracza ktoś gdy nie widać już kolan tej osoby (a coś takiego pisał Edward) to jest to bardzo blisko i są marne szanse na wyhamowanie. Ile to jest to sugeruję byś usiadł za kierownicą, poprosił kogoś by ci stanął tak by nie było widać jego kolan nad maską, zmierzył odległość i się zastanowił czy ten ktoś szanuje swoje życie. A z opisu wynika też, że kobieta szła bez zatrzymywania się co też jest istotne.


a jak rozumiesz takie zdanie:
Na drodze to silniejszy uczestnik ruchu powinien uważać na słabszych. Dlatego, że to on może ich zabić, a nie vice versa.
?


Totalna bzdura, pomieszanie z poplątaniem. Na drodze uważać powinni wszyscy albo będziesz miał na porządku dziennym materiały w tvn24 o kolejnym pieszym/rowerzyście wkraczającym/wjeżdżającym na czerwonym na pasy i ulegającym przez to wypadkowi. Ośmielę się też zwrócić ci uwagę, iż Edward jednak nie przejechał tej kobiety, więc nie będzie chyba przesadą napisać, że uważał na słabszych uczestników ruchu.


Nie totalna, ale może rzeczywiście niedoprecyzowane to jest. Dodatkowo zakładam, że pieszy i rowerzysta tak czy siak uważają, gdyż nie chcą zginąć. Widmo śmierci dla kierowcy jest odleglejsze, więc uważa mniej. I dlatego trzeba go do tego zmusić.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 22:20 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Cz sty 29, 2009 7:20
Posty: 202
Stary Trampek napisał(a):
Ja też byłam kilka razy w takiej sytuacji. Spowodowały one, że teraz przy przejściach jestem naprawdę cholernie ostrożny i jadę wolno, wkurzając wszystkich dookoła. Co więcej, w ogóle szacunku dla przejścia dla pieszych nauczyłem się nie na kursie (tam pan dał mi taką radę - "jak jakaś pani jest ładna, to można ją przepuścić"), ale empirycznie, gdy pod Belwederem, jak nie było tam jeszcze świateł, jadać po prawym pasie nie zatrzymałem się przed przejściem, jak samochód na lewym stanął. No i o mało nie rozjechałem kobiety z wózkiem. Byłem wtedy bardzo świeżym kierowcą.

Pełna zgoda co do braku kultury na drodze, ale to wynika z tego, że kierowcy uważają pieszych za intruzów, piesi kierowców za morderców, rowerzyści kierowców za morderców a pieszych za intruzów, w ogóle wszyscy mają wszystkich za buraków, bo akurat nie są na ich miejscu.


Tez chciałem wspomnieć o tym co wyboldowałem. Akurat ta dyskusja, a raczej część z dyskutantów, zdaje się spełniać ten warunek.

Stary Trampek napisał(a):
Zacytuję klasyka - jak się nie ma kultury wrodzonej, to trzeba mieć nabytą. Ale w Polsce, we wszystkich sferach, nie tylko na drodze, państwo zakłada, że wszyscy mają wrodzoną i nie trzeba społeczeństwa do kultury przyuczać.
Tymczasem Polska jest państwem, gdzie ludzie nie mają skąd mieć kultury wrodzonej (mówię o kulturze jazdy), bo są motoryzacyjnymi nuworyszami. Więc muszą mieć nabytą. A w tym kierunku nic się nie robi, resp. robi się za mało.


Ano.

Stary Trampek napisał(a):
PS: Notabene fakt iż pan Edward się na tym feralnym przejściu w porę zatrzymał świadczy o tym, iż zachował się poprawnie i jechał rozsądnie. Polemika prowadzona jest tylko i wyłącznie z tym, jak się do tego ustosunkował.


Wyobraź sobie jak ja się ustosunkowałem do kobiety, która wylazła ze sklepu z ryczącym dzieciakiem i będąc do mnie tyłem najpierw stanęła by się z nim szarpać, następnie dziarsko ruszyła przez przejście cały czas się z nim szarpiąc i będąc do mnie tyłem. Jej szczęście, że stanęła bo gdyby szła to pewnie skasowałby ją samochód jadący chwile wcześniej, ja z kolei wyjeżdżałem z przyporządkowanej więc zdążyłem stanąć.

Raffi, nie wiem jak jest z tym przepisem i jak jest on nadużywany. Natomiast bezapelacyjnie pieszy nie może wkraczać przed samą maskę w poczuciu swojego nadpierwszeństwa. Nie wiem jak jest ta kwestia rozwiązana na zachodzie, ale nie wierzę, że defaultowo jest tam w takich sytuacjach zawsze winien kierowca.

_________________
Zapraszam na blog: http://www.maciejrozalski.eu
i fotoblog: http://www.maciejrozalski.cal.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 22:22 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Pt sie 24, 2007 10:36
Posty: 115
Lokalizacja: Königswinter/Niemcy
johnkelly napisał(a):
Sebastian napisał(a):
a jak rozumiesz takie zdanie:
Na drodze to silniejszy uczestnik ruchu powinien uważać na słabszych. Dlatego, że to on może ich zabić, a nie vice versa.
?


Totalna bzdura, pomieszanie z poplątaniem. Na drodze uważać powinni wszyscy


ale nie uważają więc tak jak pisał Raffi na zachodzie obowiązują takie przepisy:
Cytuj:
Austria (Ustawa o ruchu drogowym)

Kierowcy muszą przepuścić pieszego, który wszedł na przejście lub zamierza przejść przez jezdnię. W tym kierowcy powinni zbliżać się do przejścia z prędkością na tyle niską by nie stworzyć zagrożenia dla pieszych i w miarę potrzeby zatrzymać się. Z drugiej strony piesi nie mogą wchodzić na jezdnię raptownie przed nadjeżdżającym pojazdem, w sposób uniemożliwiający kierowcy właściwą reakcję.

Czechy (Ustawa o ruchu drogowym):

Obowiązkiem kierującego (z wyjątkiem prowadzącego tramwaj) jest umożliwienie pieszemu, który jest na przejściu lub chce z niego skorzystać bezpieczne skorzystanie z niego, w związku z tym kierujący muszą zbliżać się do przejścia z prędkością umożliwiającą zatrzymanie pojazdu jeśli jest to potrzebne

Dania (Ustawa o ruchu drogowym)

Kierujący zbliżając się do przejścia dla pieszych powinni dostosować prędkość tak by piesi na przejściu lub zamierzający przejść przez jezdnię nie byli zagrożeni lub ich przejście było utrudnione. Jeśli jest to niezbędne kierujący powinni zatrzymać się tak by umożliwić pieszym przejście przez jezdnię.

Finlandia

Kierujący zbliżając się do przejścia musi dostosować prędkość tak by w razie potrzeby mc zatrzymać pojazd. Kierujący musi udzielić pierwszeństwa pieszemu na przejściu lub pieszemu wchodzącemu na przejście . Pieszy jest zobowiązany obserwować nadjeżdżające pojazdy i zwracać szczególną uwagę na odległość i ich prędkość.

Holandia

Kierowca musi udzielić pierwszeństwa pieszym, którzy przechodzą przez przejście dla pieszych lub zamierzają przejść.


zresztą wałkowane na tym forum w innym wątku:
viewtopic.php?f=1&t=712&p=4551&hilit=holandia#p4551

Cytuj:
albo będziesz miał na porządku dziennym materiały w tvn24 o kolejnym pieszym/rowerzyście wkraczającym/wjeżdżającym na czerwonym na pasy i ulegającym przez to wypadkowi.


tu akurat nie widze związku
dyskutujemy o innej sytuacji niż wkraczanie/wjeżdżanie na czerwonym świetle

Cytuj:
Ośmielę się też zwrócić ci uwagę, iż Edward jednak nie przejechał tej kobiety, więc nie będzie chyba przesadą napisać, że uważał na słabszych uczestników ruchu.


i chwała mu za to - tylko znów dyskusja jest nieco o czym innym
z jednej strony o stosunku edwarda do ustępowania pieszym na pasach
z drugiej o gólnej tendecji występójącej w Polsce (te 95% o których pisze Raffi) i tego konsekwencjach (o tym artykuł)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 22:28 
Offline
Stały Bywalec

Dołączył(a): Pt sie 24, 2007 10:36
Posty: 115
Lokalizacja: Königswinter/Niemcy
johnkelly napisał(a):
Natomiast bezapelacyjnie pieszy nie może wkraczać przed samą maskę w poczuciu swojego nadpierwszeństwa.


tak więc w wielu krajach trzeba pozmieniac przepisy...

Cytuj:
Nie wiem jak jest ta kwestia rozwiązana na zachodzie, ale nie wierzę, że defaultowo jest tam w takich sytuacjach zawsze winien kierowca.


że jeszcze raz zacytuje:
Holandia

Kierowca musi udzielić pierwszeństwa pieszym, którzy przechodzą przez przejście dla pieszych lub zamierzają przejść.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 22:50 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So cze 09, 2007 14:46
Posty: 984
Lokalizacja: Belany
edward_ozarow napisał(a):
Ten przepis jest łopatologicznych zwróceniem uwagi na mało istotny w twoich oczkach fakt, że samochody nie zatrzymują się w miejscu więc mogą zrobić kuku jak się tuż przed nie wejdzie niezależnie od prędkości z jaką się poruszają.


Zawsze można pieszego przepuścić i mieć problem z głowy. Zatrzymane samochody stoją w miejscu.

edward_ozarow napisał(a):
Gdyby nie moja "legendarna szczególna ostrożność" to bym babę rozjechał bo ona nie zachowała swojej "legendarnej szczególnej ostrożności" mimo, że to również jej psi obowiązek.


No i chwali Ci się, że udało się wyhamować.

Ale wciąż nie rozumiem, na jakiej podstawie uważasz, że to właśnie Ty miałeś pierwszeństwo. Po raz pierwszy zobaczyłeś tę kobietę (prócz kolan) dopiero w chwili, gdy już była na pasach ("wtargnęła")?

Chodzi o sam moment podjęcia decyzji "nie przepuszczę, teraz ja jadę!".

Ja wiem, że nie ma w polskim prawie zapisu "pierwszeństwo przed samochodami ma pieszy chcący przejść", ale nie kojarzę też zapisu odwrotnego. I nie rozważam tu sytuacji "bezpośredniego wchodzenia pod koła", tylko chwilę wcześniej.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 22:52 
Offline
Oberspammer

Dołączył(a): Cz sty 17, 2008 21:55
Posty: 2010
Lokalizacja: Śródmieście, trzecie piętro
W U$ of A jest to (przynajmniej w stanie Waszyngton) rozwiązane tak, że np. kierowca _widząc_ dziecko (na parkingu przed supermarketem, uliczce osiedlowej lub t.p. sytuacji) w odległości poniżej (nie pamiętam dokładnie) iluś-tam jardów (chyba poniżej 5 lub 3 m), ma się ZATRZYMAĆ. Bo dziecko nie wiadomo, co może zrobić -- zobaczy motylka i rzuci się do przodu, a rodzice nie zawsze są w stanie kontrolować, trzymać za rękę itp.

Znajomy, po trzyletnim pobycie w U$, pojechał do warszawskiego hipermarketu i spokojnie pakował zawartość wózka do bagażnika, dziecię (7-letnie wtedy) puściwszy wolno. I omal nie dostał zawału, gdy spomiędzy dwóch rzędów zaparkowanych aut wypadł samochód, skręcił z głębokim przechyłem i ledwie się zatrzymał, ryjąc zderzakiem, przed dzieckiem, które kręciło się wokół samochodu ojca.

Z kolei w pewnym poradniku dla rowerzystów z U$ jest wyraźnie powiedziane: "NIGDY nie wjeżdżaj pomiędzy dziecko a rodzica". Uważam to za bardzo życiowe -- dziecko nie wiadomo, co może zrobić, a rodzic, ujrzawszy rower, może rzucić się ku dziecku, by je przytrzymać.

Oczywiście mamusie (choć takich facetów też widziałem), łażące z wózkami po drogach rowerowych (pomimo, że obok jest chodnik i zjazdy przy przejściach przez ulice poprzeczne są obniżone), to zupełnie inna bajka.

_________________
We made it idiotproof. They grow better idiots.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 27, 2009 23:49 
Offline
Greenpisarz

Dołączył(a): Śr sty 03, 2007 22:44
Posty: 630
Lokalizacja: Wawa/Praga Północ
johnkelly napisał(a):

Raffi, nie wiem jak jest z tym przepisem i jak jest on nadużywany. Natomiast bezapelacyjnie pieszy nie może wkraczać przed samą maskę w poczuciu swojego nadpierwszeństwa. Nie wiem jak jest ta kwestia rozwiązana na zachodzie, ale nie wierzę, że defaultowo jest tam w takich sytuacjach zawsze winien kierowca.


Pieszy z poczuciem nadpierwszeństwa w Polsce? To istnieją tacy? Nie rozumiem skupiania się nad jednostkowymi przypadkami ludzi, którzy się albo zagapili, albo zamyślili, albo być może zrobili po prostu coś głupiego - zdarza się.

Widziałem za to wiele razy jak pieszy wchodzi na jezdnię, bo znajdzie wreszcie lukę w sznurze pojazdów i liczy na to, że któryś z kierowców jadących przeciwnym pasem się zatrzyma, niestety przelicza się i nawet nie zostaje już na jezdni, tylko cofa się(!) szybciutko na chodnik, bo na chwilowo wolnym pasie znów zjawia się samochód.
Dla jasności - piszę tu o oznakowanym przejściu dla pieszych.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 86 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 9  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL