Stary Trampek napisał(a):
Ja też byłam kilka razy w takiej sytuacji. Spowodowały one, że teraz przy przejściach jestem naprawdę cholernie ostrożny i jadę wolno, wkurzając wszystkich dookoła. Co więcej, w ogóle szacunku dla przejścia dla pieszych nauczyłem się nie na kursie (tam pan dał mi taką radę - "jak jakaś pani jest ładna, to można ją przepuścić"), ale empirycznie, gdy pod Belwederem, jak nie było tam jeszcze świateł, jadać po prawym pasie nie zatrzymałem się przed przejściem, jak samochód na lewym stanął. No i o mało nie rozjechałem kobiety z wózkiem. Byłem wtedy bardzo świeżym kierowcą.
Pełna zgoda co do braku kultury na drodze, ale to wynika z tego, że kierowcy uważają pieszych za intruzów, piesi kierowców za morderców, rowerzyści kierowców za morderców a pieszych za intruzów, w ogóle wszyscy mają wszystkich za buraków, bo akurat nie są na ich miejscu.
Tez chciałem wspomnieć o tym co wyboldowałem. Akurat ta dyskusja, a raczej część z dyskutantów, zdaje się spełniać ten warunek.
Stary Trampek napisał(a):
Zacytuję klasyka - jak się nie ma kultury wrodzonej, to trzeba mieć nabytą. Ale w Polsce, we wszystkich sferach, nie tylko na drodze, państwo zakłada, że wszyscy mają wrodzoną i nie trzeba społeczeństwa do kultury przyuczać.
Tymczasem Polska jest państwem, gdzie ludzie nie mają skąd mieć kultury wrodzonej (mówię o kulturze jazdy), bo są motoryzacyjnymi nuworyszami. Więc muszą mieć nabytą. A w tym kierunku nic się nie robi, resp. robi się za mało.
Ano.
Stary Trampek napisał(a):
PS: Notabene fakt iż pan Edward się na tym feralnym przejściu w porę zatrzymał świadczy o tym, iż zachował się poprawnie i jechał rozsądnie. Polemika prowadzona jest tylko i wyłącznie z tym, jak się do tego ustosunkował.
Wyobraź sobie jak ja się ustosunkowałem do kobiety, która wylazła ze sklepu z ryczącym dzieciakiem i będąc do mnie tyłem najpierw stanęła by się z nim szarpać, następnie dziarsko ruszyła przez przejście cały czas się z nim szarpiąc i będąc do mnie tyłem. Jej szczęście, że stanęła bo gdyby szła to pewnie skasowałby ją samochód jadący chwile wcześniej, ja z kolei wyjeżdżałem z przyporządkowanej więc zdążyłem stanąć.
Raffi, nie wiem jak jest z tym przepisem i jak jest on nadużywany. Natomiast bezapelacyjnie pieszy nie może wkraczać przed samą maskę w poczuciu swojego nadpierwszeństwa. Nie wiem jak jest ta kwestia rozwiązana na zachodzie, ale nie wierzę, że defaultowo jest tam w takich sytuacjach zawsze winien kierowca.