Stary Trampek napisał(a):
Coś mi się wydaje, że Wojtkowi już po prostu nie chce się po raz n-ty pisać argumentów przeciw.
To ja się poświęcę i zbiorę z różnych wątków:
1. Ekrany przynoszą ulgę na dolnych piętrach najbliżej położonych domów, ale często wręcz powiększają problem na piętrach wyższych i w domach bardziej oddalonych (raczej odbijają dźwięk niż go pochłaniają).
2. Ekrany są mało skuteczne na typowych ulicach miejskich ze względu na konieczność tworzenia w nich licznych przerw na skrzyżowania, przejścia dla pieszych, dojścia do przystanków autobusowych i tramwajowych.
3. Ekrany pogarszają bezpieczeństwo ruchu, ograniczając widoczność na skrzyżowaniach, włączeniach, przejściach dla pieszych, przecięciach ciągów pieszych i rowerowych itp. W Warszawie wypadki związane z tym miały miejsce np. na skrzyżowaniach Prymasa Tysiąclecia / Czorsztyńska, al. AK / Maczka, Witosa / Beethovena.
4. Ekrany pogarszają tzw. bezpieczeństwo społeczne / osobiste tworząc ciemne i niewidoczne z jezdni "zaułki", trudne do monitorowania i patrolowania.
5. Jeśli chodnik / droga rowerowa prowadzą za ekranami, wymagają oddzielnego od jezdni systemu oświetlenia - gdy chodnik jest zacieniony przez ekrany jak np. na ul. Maczka, to kompletnie nic na nim nie widać.
6. Ekrany wbrew pozorom nie są dwuwymiarowe i wymagają dodatkowego miejsca w pasie drogowym.
7. Ekrany niszczą tzw. tkankę miejską, o czym już w tym wątku było.
8. Ekrany dobijają drobny handel i usługi (vide np. protesty na Modlińskiej).
9. Jest to typowa technologia "końca rury" i jako taka - bez porównania mniej efektywna od technologii zajmujących się problemem u jego źródła (za to uwielbiana przez polskich inżynierów).
ciekawski napisał(a):
to o czym mówisz jest realne w trakcie projektowania nowej drogi, w miejscach o których mówimy, sytuacja jest jaka jest
Jest dokładnie na odwrót! Jeśli projektujesz nową drogę w szczerym polu, to możesz sobie na niej poustawiać ekrany wedle gustu. Natomiast na istniejących drogach, przy ustalonej szerokości pasa drogowego i siatce powiązań z ulicami lokalnymi, znacznie łatwiej jest zwęzić pasy czy przeprogramować sygnalizację, niż wcisnąć ekrany przeciwhałasowe, tak żeby przed czymkolwiek chroniły.
Cytuj:
Miałem na myśli takie na przykład ulice jak Al. Krakowska w Raszynie, jak Grójecka na Ochocie, Sobieskiego na Mokotowie
Grójecka - żeby zmieścić ekrany trzeba by wyrżnąć całą zieleń w ulicy. Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Poza tym, żeby były skuteczne, to musiałyby mieć z 15 m wysokości, chroniąc przed hałasem, ale pozbawiając mieszkańców światła. No i trzeba by wywalić całe parkowanie, pozamykać wloty ulic lokalnych (Opaczewska, Winnicka, Mochnackiego itp.) i zlikwidować połowę przystanków tramwajowych. Super.
Sobieskiego - przy 10-piętrowych blokach, jakie występują w okolicy, to sztuka dla sztuki.
Na temat Raszyna się nie wypowiadam, poproszę inne przykłady z Warszawy.