|
Najpierw cytat - odpowiedź ZM na propozycje ratusza:
4.Art. 34 ust. 8 – Wnioskujemy o zapis o treści „Zaleca się, aby kierujący rowerem, motorowerem używał kamizelki odblaskowej przez cały rok na wszystkich rodzajach dróg.”
Uzasadnienie: Obowiązek noszenia kamizelki odblaskowej niezależnie od kontekstu sytuacyjnego jest nieproporcjonalny do celu. Porównać to można do obowiązku jeżdżenia przez cały rok na światłach, z którego pomysłu wycofały się już Austria i Komisja Europejska, a którego zastosowanie w Polsce nie przyniosło jakiegokolwiek pozytywnego efektu (liczba wypadków wzrosła). Aktualne przepisy dotyczące obowiązkowego oświetlenia rowerów są wystarczające; problemem jest nie ich treść, a egzekucja. Oczywiście możliwe jest zalecenie jazdy w kamizelce, jednak nakładanie na rowerzystów obowiązku jeżdżenia w plastikowym kaftanie również w lipcowe południe w środku dusznego miasta nie tylko nie poprawi sytuacji na drogach, a stworzy jedynie jeszcze jeden martwy przepis (zwiększając przy tym niechęć społeczeństwa do ustawodawcy). Przypominamy przy tym, że z przekazanej miastu w zeszłym roku mapy bezpieczeństwa ruchu rowerowego wynika, że widoczność w nocy jest problemem marginalnym.
Przypominamy również o ogłaszanych w mediach zamiarach Warszawy wprowadzenia rowerów publicznych. Wydaje się, że obowiązek zakładania kamizelki odblaskowej do jazdy na rowerze skazałby takie przedsięwzięcie na niepowodzenie. To samo dotyczy wspomnianego w liście przewodnim pomysłu obowiązku noszenia kasku. Niezależnie od wpływu na koncepcję publicznych rowerów miejskich, warto wziąć pod uwagę fakt, że kask wywołuje fałszywe poczucie bezpieczeństwa i skłania do bardziej ryzykownych zachowań. Brak takiego obowiązku w krajach o znacznie większym udziale ruchu rowerowego świadczy o tym, że nie jest on uznawany za Dobrą Praktykę. W celu zwiększenia bezpieczeństwa rowerzystów należy wprowadzić zmiany w Prawie o Ruchu Drogowym opisane w pozostałych załącznikach.
Mój komentarz zacznę od starego dowcipu: czy to prawda, że w Moskwie rozdają rowery? Prawie tak, ale nie w Moskwie, tylko w Petersburgu, nie rowery, tylko samochody, i nie rozdają, tylko kradną. Podobnie jest z propozycją ratusza: czy to dobry pomysł, żeby rowerzyści mieli obowiązek jeździć przez cały rok w odblaskowych kamizelkach? Nieporozumienie jest tu potrójne, a ZM proponuje skorygować tylko jedno z nich, czyniąc z obowiązku zalecenie. Tymczasem niemal wszystkie argumenty formułowane również w cytowanym wyżej uzasadnieniu odnoszą się również do zalecenia. Zalecenie jazdy w kamizelce w upalny dzień lub na wiejskiej wybioistej dordze jest równie bezsensowne, jak obowiazek, podobnie jak zalecanie samych kamizelek, a nie innych elementów odblaskowych. Wystarczy przypomnieć wysuwane już argumenty: częsta jazda z plecakiem, wysokie foteliki dzicięce, peleryny przeciwdesczowe czy choćby przywołane tu projekty rowerów miejskich. Wpisanie do kodeksu zalecenia jest wbrew pozorom niemal równie groźne, jak postulowany przez ratusz obowiązek. Uczestnik ruchu, który nie stosuje się do zaleceń kodeksu, nie może być co prawda ukarany za sam ten fakt, ale może być na tej podstawie uznany winnym kolizji lub wypadku. Zapis o zaleceniu, podobnie jak o obowiązku, byłby akceptacją powszechnego poglądu, że rowerzyści są niewidoczni i kierowca ma prawo ich nie widzieć.
Jeżeli więc należy formułować jakiekolwiek zalecenie w kodeksie, to powinno ono obejmować nie tylko kamizelki, ale również inne elementy odblaskowe odzieży i bagażu, i odnosić się tylko do sytuacji, kiedy to rzeczywiście ma uzasadnienie: po zmroku lub w warunkach ograniczonej widoczności i jedynie na jezdni, gdzie jest dozwolona prędkość powyżej 30 km/h. Czy jednak takie zalecenie wpłynęłoby w istotny sposób na praktykę? W Polsce rowerzyści i tak stosują kamizelki i inne lementy odblaskowe znacznie częsciej, niż ich koledzy na zachodzie. Przekonanie, że ktoś nagle nabierze rozsądku pod wpływem wpisanego do kodeksu zalecenia, uważam za utopię. Znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że nowy przepis zmieniłby przede wszystkim statystyki wypadków, gdzie nagle wzrosłaby liczba tych, w których winni są rowerzyści. Najlepiej więc skorzystać ze sprawdzonych wzorców Holandii, Niemiec, państw sakndynawskich itd. i po prostu dać sobie spokój.
|