G.Madrjas napisał(a):
Trudno się oburzeniu pieszych dziwić - ścieżka na Kasprzaka powstała (częściowo) kosztem chodnika.
Nie jest najlepszą praktyką zabieranie pieszym -- wolałbym, żeby zabrali samochodom, ale to nie o to chodzi. Chodnik przy Kasprzaka jednak istnieje i jeżeli nie ma na nim takiego tłumu pieszych, że się nie mieszczą -- poszli won.
Piesi w naszym pięknym kraju mają głęboko przepisy i łażą po drogach dla rowerów tam, gdzie chodnik szeroki i oddzielony od ddr. Kiedyś jakiś stary kretyn z psem na Sobieskiego (droga rowerowa istnieje od lat '70) chciał mnie uderzyć smyczą, bo na niego dzwoniłem -- oczywiście musiał wypasać swoje bydlę na pasie zieleni pomiędzy ddr a jezdnią, stojąc na ddr.
W Berlinie (jak opowiadał nieżyjący już Tomek Roliński), rowerzyści wrzeszczą na łażących po drogach rowerowych "
weg, polnische Schweine!" Niestety, w 85% zgadują narodowość łażącego. Pozostałe 15% tworzą Rumuni, Bułgarzy itp.
Nie dalej, jak w piątek na Rondzie Babkosława jakiś debil popisywał się przed samicą (wiosna!) i lazł SPECJALNIE po przejeździe dla rowerów, blokując całą szerokość. Dziewczynę jadącą od strony centrum zmusił do zjechania z przejazdu dla rowerów pod samochody, ja go jednak przemogłem i odsunął się (uznawszy zapewne, że przedni bagażnik wbity między nogi popsułby mu wiosnę

)...