Piwoslaw napisał(a):
A, i jeszcze dwie rzeczy. Rozmawiałem z kimś kto się na tym trochę zna, i twierdzi że: [...] Chodnik czy ścieżka rowerowa raczej nie mogą (przy najmniej nie powinny) mieć nawierzchni asfaltowej, gdyż wały cały czas pracują i taka nawierzchnia dość szybko uległaby zniszczeniu. Oczywiście, inne nawierzchnie (kostka, płyty chodnikowe, itp.) również się rozchodzą w miarę jak wał "pływa", jednak te trochę łatwiej naprawić (o ile jest taka wola

).
A czy ten ktoś, "kto się na tym trochę zna", wyjaśnił może czemu np. u Niemców może być kilka tysięcy kilometrów asfaltowych ścieżek na wałach Nysy, Odry, Wezery, Dunaju, Renu czy innych strumyków i nic im się nie rozjeżdża? Mają bardziej leniwe wały, którym się nie chce pracować?
Jak już opracuje wystarczająco skomplikowaną teorie na temat różnic w klimacie / dziedzictwie narodowym / kulturze jazdy itp., to możesz go wysłać do Krakowa, niech zobaczy jak równo asfaltuje wały Małopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych.
Cytuj:
Sam zauważyłem co ostatnia większa powódź zrobiła z nawierzchnią na koronie Wału Miedzeszyńskiego mimo, że ruch na arterii w dole został wstrzymany na czas wielkiej wody. Po przejściu fali kostki rozeszły się, pojawiło się sporo małych niecek, wybrzuszeń i tarek, dużo więcej niż pojawia się przez cały rok bez powodzi, i ze 2-3 leje.
Nawierzchnia z kostki na kilku centymetrach piasku generalnie jest nietrwała. W czasie wielkiej wody to co pod piaskiem trochę nasiąkło, a po wierzchu jeździły różne służby miejskie, więc się nie dziwię że się rozjechało.