marek.slon napisał(a):
Rower miejski pożyczam zwykle tylko po to, żeby przejechać od stacji A do stacji B, ale chcę mieć możliwość zatrzymać się po drodze i zostawić NA CHWILĘ rower - WC, gazeta w kiosku
Dokładnie. Miałem teraz okazję najeździć się wiedeńskim rowerem publicznym i główną wadą samych rowerów był właśnie brak jakiegokolwiek zapięcia, przez co gdy zatrzymałem się kupić znaczki na poczcie, musiałem co chwila wyglądać, czy rower aby jeszcze stoi. Brak jakiegokolwiek zapięcia byłby do zniesienia wyłącznie w sytuacji, gdyby stacje dokujące były rozmieszczone dosłownie co kilkaset metrów w całym miescie. A w mieście, gdzie jest najbliżej takiej sytuacji, czyli w Paryżu, rowery i tak mają indywidualne zapięcia, z których ludzie często korzystają.
Z pozostałych spostrzeżeń wiedeńskie rowery miały wygodne koszyki, a część z nich trzybiegowe przerzutki w piaście. Na takich rowerach jeździło się bardzo wygodnie. Za to jednobiegowe były nieco frustrujące, zwłaszcza na długich prostych. Jedynym potencjalnie stresującym elementem był tylko w połowie zasłonięty łańcuch, zwłaszcza świeżo nasmarowany ;) Zatem sugerowałbym raczej zastosowanie wersji z pełną osłoną, czy to taką:

czy taką

.
Opony, z tego co się zorientowałem, były po prostu z litej gumy (bez dętek), co skutkuje nieco większym telepaniem, ale tak naprawdę główna różnica jest w tym, że jest głośniej, a nie mniej komfortowo. Za to ryzyko flaka znika.
Oryginalnie zaś do skorzystania z roweru skłoniła mnie możliwość zarejestrowania się w 3 minuty przy terminalu na ulicy. Wystarczyło włożyć kartę kredytową (1 euro opłaty rejestracyjnej), wpisać dane, hasło i odjechać.
Pozdrawiam,
Maceik