GFM napisał(a):
Rozumiem, że tylko rowerzyści są ekologiczni.
Piesi chodzący chodnikami już nie. Zatem chodmiki
można solić a dróg dla rowerów to już nie?
Strona, na której piszemy chyba jest ogólnie o ekologii? Zresztą już widzę te posty o temacie "dlaczego nikt nie sprząta lodu na ścieżkach".
GFM napisał(a):
Wszystko się zgadza. Śól mogłaby spowodować korozję roweru.
Zatem drogi dla rowerów należy odśnieżać, a nie solić.
A buty pieszych i podwozia samochodów niech sól przeżera.
Sól nie jest sypana z lenistwa sprzątających, ale umożliwia likwidację lodu, pozostałości pośniegowych, których sprzątnięcie inną metodą jest bardziej kosztowne i zapobiega oblodzeniu chodnika. Chodnik do czysta i szybko można sprzątnąć przeważnie jedynie w momencie, kiedy sprzątanie odbywa się zaraz po opadach śniegu i/lub nikt po takim chodniku nie przejechał/przeszedł. Jest to oczywiście wykonalne, pod warunkiem że zapłaci się firmom więcej, żeby zatrudniły więcej osób i kupiły więcej maszyn (człowiek i maszyna ma to do siebie, że nawet kiedy stoi, a ma być w gotowości, to kosztuje).
GFM napisał(a):
A tak na poważnie: przysłowie znane od wieków:
"syty głodnego nie zrozumie".
To, że chcemy i jeździmy na rowerach nie koniecznie jest
spowodowane ekologią. Po prostu taki jest nasz wybór.
Żądamy jedynie jednakowego traktowania. A nie zasypywania
naszych dróg śniegiem z chodnika czy ulicy.
Nienienie
1. Piesi nie chodzą po chodnikach z wyboru. Przeważnie chodzenie w zimie nie sprawia im szczególnej frajdy. Ty jeździsz rowerem z wyboru, bo równie dobrze mógłbyś jeździć autobusem/samochodem. Z tego też względu chodnik musi być odśnieżony.
2. Alternatywną dla rowerów jest autobus i samochód. Ponieważ jest was relatywnie mało, to środki idą na odśnieżanie innych alternatyw tj. jezdni. Koszty odśnieżania na jednego uczestnika ruchu rowerowego vs. na jednego uczestnika ruchu samochodowego/autobusów są niewspółmiernie duże. Podobnie zresztą nikt nie odśnieża placów zabaw, bo powiedzmy 100 osób w Warszawie stwierdziłoby, że one chcą się bawić na placach zabaw w zimie.
Tak jak napisałem w poprzednim poście - policzcie sobie ile kosztowałoby odśnieżenie wszystkich ścieżek rowerowych (bo w sprawie każdej znajdzie się jeden rowerzysta, który powie, że on akurat tę chce mieć odśnieżoną), podzielcie przez liczbę rowerzystów i porównajcie z wyliczeniami dla jezdni (pasażerów/kierowców, a nie pojazdów). Jeżeli wyjdzie Ci, w co szczerze wątpię, że odśnieżanie ścieżek rowerowych jest tańsze na jednego rowerzystę niż jedni na jedną osobę (kierowcę/pasażera), to idź z tym do Ratusza.
Nie znam kosztów, ale spokojnie mogę się założyć, że gdyby zrobić takie wyliczenia, to okazałoby się, że przez 10 lat nie odprowadzisz podatków, które starczyłyby na jednoroczne odśnieżanie ścieżki rowerowej dla Ciebie.
3. Jeżeli zacznie się odśnieżać ścieżki rowerowe, to:
- w przypadku oddzielnych od chodnika trzeba by zabrać śnieg (koszty), bo ani na ścieżce, ani na trawniku nie mogą leżeć;
- w przypadku ścieżki rowerowej przebiegającej stycznie do chodnika i dodatkowo dużych/ciągłych opadów śniegu, trzeba by zabrać śnieg (koszty), bo śnieg zawaliłby całkowicie chodnik;
GFM napisał(a):
Skoro w państwach skandynawskich jest to możliwe, to u nas
też powinno. I o ile taniej by było.
A co nas tam reszta obchodzi?
Jedno zdjęcie z małej miejscowości jakoś mnie nie przekonuje, że "A w Skandynawii ..." Na całe szczęście nie jestem ani urzędnikiem, ani politykiem, ani na zasuwam szuflą, więc zróbmy demokratycznie - niech zimowi rowerzyści policzą ile podatków odprowadzają do kasy miasta, a miasto im powie ile metrów ścieżek może im za to utrzymać w zimie. I wtedy to będzie wasz problem - wybór - czy odśnieżać 3 km na Sobieskiego czy na Modlińskiej. ;>
Pozdrawiam
Pieszy