Policja przeciw naturze...Cytuj:
Pijany wyjechał wozem spod baru i ruszył na drogę jadąc od krawężnika do krawężnika. Ten wyczyn woźnicy z Gościmia nagrali na swoim wideoradarze stojący przy drodze policjanci. A po chwili, gdy zatrzymali gospodarza usłyszeli, że działają wbrew końskiej naturze, bo w tym momencie na jego klacz czeka jej ukochany ogier.
Kilka miesięcy temu Sylwester Szydełko (30 l.) umówił się ze swoją, mieszkającą niedaleko kuzynką, że jej dorodny ogier – gdy nadejdzie ten właściwy czas, pokryje jego klaczkę.
Pech chciał, że kiedy ten dzień wreszcie nastąpił, gospodarz siedział w wiejskim barze pociągając z kufla piwo. - Wtedy właśnie przypomniało mi się, że to właśnie jest ten radosny dzień końskiej miłości - wspomina Sylwester Szydełko.
Gospodarz wybiegł z baru, wskoczył na kozioł, zaciął batem kobyłę i ruszył z kopyta. I właśnie ten manewr zarejestrowała kamera wideo zamontowana w policyjnym nieoznakowanym fordzie stojącym przy drodze na przeciwko baru. Kiedy mundurowi zatrzymali rozpędzony wóz, pan Sylwester wszczął awanturę. No, tak przynajmniej wspominają to policjanci.
- Ja tylko ich prosiłem, aby natychmiast puścili mnie wolno, bowiem działają wbrew prawom natury, nie pozwalając na zbliżenie mojej klaczy z ogierem. Poza tym, nie działałem z premedytacją, bo owszem wsiadłem na kozioł, ale wcale nie zamierzałem jechać. To klacz ciągnięta siłą swojej natury sama szarpnęła i pociągnęła furmankę - zapewnia woźnica.
Funkcjonariusze jakoś nie podzielali fascynacji końską naturą, i jednak zbadali alkomatem woźnicę. Gdy zobaczyli wynik, ponad dwa promile alkoholu, zabrali pana Szydełko na komisariat by tam wytrzeźwiał. A kiedy rankiem doszedł już do siebie wlepili mandat w wysokości 800 złotych. - Muszę zapłacić i na dodatek ze źrebaka na razie nici, bo nie zdążyłem na czas z moją klaczką do ogiera - narzeka pan Sylwester.
- Mamy wszystko nagrane. Na filmie wideo widać jednak wyraźnie jak zatrzymany pędzi swym zaprzęgiem od krawężnika do krawężnika, więc trudno przypuszczać, żeby w tak nienaturalny sposób i z taką prędkością furmankę sama klacz - Ewa Biegańska, rzecznik prasowy policji w Strzelcach Krajeńskich.
Rowerzystę wsadziliby za podobny wynik do pudła, albo dostałby rok w zawiasach.
A przecież fura z koniem jest znacznie cięższa od roweru i ma większą siłę rażenia...
Ale co do woźniców w r. 2000 nie zmodyfikowano prawa...