Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 14 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Nieporadnik GDP
PostNapisane: Pn lip 11, 2011 16:28 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Pt kwi 04, 2008 11:21
Posty: 416
Lokalizacja: Laski - Warszawa
Otwieram ten wątek, ponieważ nadesłany przeze mnie tekst okazał się - już po jego zamieszczeniu na stronie ZM - bardzo dyskusyjny.
Dowiedziałem się mianowicie przypadkiem, że Marcin Hyła tak podsumował rzecz na Facebooku:

Cytuj:
Dezinformacje w linku są takie same, jak w DGP - NIEPRAWDĄ jest, że koideks drogowy był zgodny z konwencją Wiedeńską jak twierdzi zm.org.pl, NIEPRAWDĄ jest, że ustawa "dotyczy w istocie dwukierunkowych drog rowerowych" (bzdura do kwadratu), NIEPRAWDĄ jest iż rowerzysta nie ma zakazu zatrzymywania się przed przejazdami kolejowymi. Tyle na szybko. Jaki jest sens bezmyślnego rozpowszechniania bzdur?


Przypomnę więc, co było w moim pierwotnym tekście (po uzyskaniu informacji o polemice Marcina zajrzałem na stronę ZM i zauważyłem, że zostało wprowadzonych kilka poprawek, usunięto m.in. wszystkie kwestionowane prze niego sformułowania)
Cytuj:
Najpoważniejszy błąd dotyczy regulacji pierwszeństwa na skrzyżowaniu i dostosowania naszego kodeksu do konwencji wiedeńskiej. Zamiast przytoczyć prostą i jednoznaczną regulację konwencji, wpisaną teraz do ustawy, tworzy własną. "Rowerzyści przejeżdżający po drodze dla rowerów lub pasie ruchu dla rowerów na wprost, przez skrzyżowanie, mają pierwszeństwo przed pojazdami nadjeżdżającymi z przeciwnej strony i skręcającymi w lewo lub nadjeżdżającymi z tego samego kierunku i skręcającymi w prawo" (s. 44). To było jednak już wcześniej poprawnie uregulowane przez polski kodeks drogowy, bo w obu opisanych sytuacjach obydwa pojazdy są na tej samej drodze, a rower jest z prawej strony. Regulacja konwencji dotyczy w istocie dwukierunkowych dróg rowerowych i pierwszeństwa rowerzysty przed samochodem nadjeżdżającym z naprzeciwka i skręcającym w prawo oraz jadącym w tym samym kierunku i skręcającym w lewo.

Cytuj:
Autorka formułuje zakaz zatrzymania roweru przed przejazdem kolejowym (nawiasem mówiąc na załączonym obrazku rowerzysta rozsądnie i zarazem nielegalnie korzysta z jezdni, a nie pobocza, s. 53), podczas gdy kodeks drogowy zabrania tego na przejeździe i 10 m od niego, czyli za nim.

Odpowiedziałem Marcinowi następująco:
Cytuj:
> Dezinformacje w linku są takie same, jak w DGP

Trudno dyskutować na tym poziomie, ale spróbuję.

> NIEPRAWDĄ jest, że koideks drogowy był zgodny z konwencją Wiedeńską

Pokaż mi miejsce, w którym stwierdziłem, że polski kodeks drogowy był przed nowelizacją zgodny z KW. Pisałem jedynie, że konkretna sytuacja była poprawnie uregulowana, podkreślając jednocześnie, że ustawa dostosowała nasze prawo do konwencji i że jest to sprawa bardzo ważna - nie dostrzegasz różnicy?

> jak twierdzi zm.org.pl

Nie: jak twierdzi autor podpisany pod tekstem, czyli Marek Słoń. Witryna ZM różni się od Facebooka między innymi tym, że nie zawłaszcza praw autorskich do wszystkiego, co się tam znajdzie. To jedna z przyczyn, dla których tu pisuję, a na Facebooku nie.

> NIEPRAWDĄ jest, że ustawa "dotyczy w istocie dwukierunkowych drog rowerowych" (bzdura do kwadratu)

Ja pisałem o konkretnej regulacji KW, a Ty wstawiłeś w to miejsce "ustawę" i w ten sposób rzeczywiście wyszła bzdura do kwadratu - tyle tylko, że Twojego, a nie mojego autorstwa.
Ale wróćmy do mojego tekstu: "Regulacja konwencji dotyczy w istocie dwukierunkowych dróg rowerowych i pierwszeństwa rowerzysty przed samochodem nadjeżdżającym z naprzeciwka i skręcającym w prawo oraz jadącym w tym samym kierunku i skręcającym w lewo." Czy jest tu błąd? Czy w np. Holandii potrzebna była wspomniana regulacja KW, żeby ustalić pierwszeństwo w przypadku, gdy rower i samochód jadą tą samą drogą (jeden jezdnią, drugi DDR), rower jest z prawej i ich tory jazdy mają się przeciąć? Na
jakiej podstawie tamtejszy kierowca miałby uzurpować sobie pierwszeństwo? To, że w Polsce przez lata obowiązywał bubel prawny w postaci zakazu wjeżdżania rowerem przed nadjeżdżający pojazd z pewnością nie było powodem umieszczenia w konwencji omawianego tu zapisu.

> NIEPRAWDĄ jest iż rowerzysta nie ma zakazu zatrzymywania się przed przejazdami kolejowymi.

Tu punkt dla Ciebie, źle zinterpretowałem przepis, ale forma pokazania tego w broszurze DGP naprawdę wprowadza w błąd. Po części wynika to z funkcjonowania dwóch znaczeń "zatrzymywania się pojazdu" w PoRD, które odnośna definicja miesza jeszcze bardziej zamiast rozróżnić "zatrzymanie pojazdu - unieruchomienie pojazdu niewynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego, trwające nie dłużej niż 1 minutę, oraz każde unieruchomienie pojazdu wynikające z tych warunków lub przepisów", PoRD, art.
2.29). Autorka ilustruje obrazkami wiele sytuacji łamania zakazu zatrzymywania się: prawie na wszystkich rowerzysta coś robi - rozmawia, studiuje mapę, grzebie przy łańcuchu. Tylko przed przejazdem kolejowym nie ma żadnego zajęcia - ot, zatrzymał się i patrzy, co się dzieje. W innym miejscu jest zresztą pokazany rowerzysta przed przejazdem studiujący mapę, to przykład łamania zakazu postoju. Można więc odnieść wrażenie, że nie wolno zatrzymać się przed przejazdem, aby upewnić się,
czy nadjeżdża pociąg...
Co nie zmienia faktu, że wypunktowane przez Ciebie zdanie nie powinno znaleźć się w tej formie w moim tekście.

Chcę tę polemikę wrzucić na forum ZM i poprosić o zlinkowanie jej z artykułem. Czekam z tym do wieczora, żeby Dać Ci możliwość odniesienia się do tego pomysłu.

Marcin Hyła odpowiedział Błyskawicznie:
Cytuj:
> Pokaż mi miejsce, w którym stwierdziłem, że polski kodeks drogowy był
> przed nowelizacją zgodny z KW. Pisałem jedynie, że konkretna sytuacja
> była poprawnie uregulowana,

Otóż właśnie ta konkretna sytuacja _nie_ była poprawnie uregulowana, i
właśnie dokładnie tego dotyczyła podstawowa zmiana PoRD - wprowadzenie
art. 27 ust. 1a i usunięcia art. 33 ust. 4. Nie ma to _nic_ wspólnego z
jedno- czy dwukierunkowością dróg rowerowych.

Mamy dość prób wprowadzania zamieszania do interpretacji przepisów które
robią wszyscy bezpieczniacy drogowi - od inspektora Konkolewskiego,
przez pracowników Ministerstwa itp., wordów i woj. rad BRD żeby pozwolić
sobie na dodatkowe BŁĘDNE komentarze.

Chwała Ci za cierpliwość do bzdurnej publikacji DGP, ale nie możemy
sobie pozwolić, aby z naszych stron www wychodziły komentarze i teksty
które zawierają błędy i to poważne - bo komu mają zaufać dziennikarze
którzy rzeczywiście chcą napisać rzetelny tekst?

Oczywiście przepraszam za formę, ale od paru dni mamy dość podbramkowe
sytuacje dot. dezinformacji na temat ustawy, było o tym na liście
rowery2, dobry zwyczajem jest tak ważkie (!) teksty wrzucać
_wewnętrznie_ do peer review.

Na co też od razu odpowiedziałem:
Cytuj:
Dziękuję za szybką odpowiedź.

> Otóż właśnie ta konkretna sytuacja _nie_ była poprawnie uregulowana, i
> właśnie dokładnie tego dotyczyła podstawowa zmiana PoRD - wprowadzenie
> art. 27 ust. 1a i usunięcia art. 33 ust. 4. Nie ma to _nic_ wspólnego z
> jedno- czy dwukierunkowością dróg rowerowych.

Pełna zgoda, że to są najważniejsze zmiany. Może źle się stało, że nie wytknąłem autorce pominięcia sprawy 33.4, natomiast w tej pierwszej - 27.1a - właśnie prostuję jej błędną informację. Sprawa interpretacji byłych już przepisów i genezy tej regulacji w KW jest tu drugorzędna, a Ty z tego powodu zakwestionowałeś radykalnie cały tekst, w tym pośrednio owo konieczne sprostowanie. Na koniec pytasz retorycznie, po co rozpowszechniać taki tekst, choć w tej właśnie sprawie jednoznacznie i
poprawnie sprostowałem błędną informację nt. aktualnego stanu prawnego.
W wolnej chwili zastanów się nad pytaniem postawionym w mojej odpowiedzi - czy przy ścieżce jednokierunkowej zapis KW jest potrzebny, czy też wystarczy tu zasada pierwszeństwa z prawej strony. Nie jest to żaden argument za czy przeciw jedno- i dwukierunkowym.

> dobry zwyczajem jest tak ważkie (!) teksty wrzucać
> _wewnętrznie_ do peer review.

Przecież ja tego tekstu nie wrzuciłem na stronę, tylko właśnie wysłałem do ZM, gdzie m.in. Olek czytał go przed umieszczeniem na ich witrynie.

> sprawa się mocno rozlała po sieci

Byłbym wdzięczny za jakieś info, bo do mnie nic nie dotarło.


Inna osoba (jej nie pytałem o zgodę na wrzucenie wymiany zdań na forum, więc nie wchodzę w szczegóły) napisała mi, że przesadziłem pisząc o slalomie. Odnośne zdanie też w międzyczasie zniknęło z tekstu na stronie, więc je przytaczam:
Cytuj:
Zdaniem Autorki skrajnym przypadkiem nieodpowiedniego zachowania rowerzysty jest jazda slalomem na drodze o mniejszym nasileniu ruchu (s. 12). Prawo o ruchu drogowym nie zawiera takiego zakazu. Jeśli możemy się upewnić, że nie ma w pobliżu żadnych innych uczestników ruchu, którym mogłoby to przeszkadzać, to lekki slalom jest przyjemną i bezpieczną zabawą.


Ciekaw jestem Waszego zdania w dwóch kwestiach:
1. Czy zdanie zacytowane przez Marcina jako "bzdura do kwadratu" jest prawdziwe czy fałszywe? Rzecz ma już znaczenie raczej teoretyczne, ale sądząc temperatury odpowiedzi nie jest dla mojego adwersarza bez znaczenia. Praktycznie też może jeszcze mieć zastosowanie: jeśli ktoś miał jeszcze przed nowelizacją tego typu wypadek (np. jechał DDR po prawej stronie drogi, kierowca skręcający w prawo zajechał mu drogę i rower wbił się w błotnik samochodu) i sprawa jeszcze się ciągnie.
2. Czy lekki slalom na pustej drodze - gdy możemy się upewnić, że nic nie jedzie i nic nam zaraz nie wjedzie - jest jakoś prawnie zakazany? I czy warto zachęcać do takiej zabawy - może niekoniecznie w polemice z bzdurną broszurą, ale w ogóle? Wydaje mi się, że jest to dobra odtrutka na serwowaną nam ciągle z różnych stron atmosferę strachu i zarazem jasny sygnał, że jeżdżąc rowerem można nie tylko szybciej dojechać, być zdrowszym itd., ale też mieć z tego frajdę niedostępną dla kierowców.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lip 12, 2011 7:31 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): N paź 18, 2009 19:39
Posty: 416
Ja jedyne co mogę w tej kwestii powiedzieć, to że z Marcinem Hyła dyskutować specjalnie nie warto. Mam świadomość jak dużo dobrej roboty zrobił w Polsce dla rowerzystów, niestety jednocześnie brakuje mu, delikatnie mówiąc, kultury osobistej i takie "merytoryczne" komentarze w stylu "bzdura do kwadratu" to norma w rozmowach z nim.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lip 12, 2011 8:05 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Śr lis 28, 2007 10:48
Posty: 66
Lokalizacja: Warszawa
Co do jazdy slalomem, to jest powiedziane w przepisach, że należy jechać przy prawej krawędzi jezdni (a może pasa). Jazdę wężykiem traktowałbym jako poruszanie się od lewej do prawej krawędzi (zależy jeszcze jaka amplituda wężyka).


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt lip 12, 2011 22:18 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Pt kwi 04, 2008 11:21
Posty: 416
Lokalizacja: Laski - Warszawa
Najpierw o slalomie, bo to prostsza sprawa. Pokazany w "nieporadniku" jako skrajne uchybienie wężyk mieści się całe po lewej stronie jezdni, zresztą wyjątkowo wąskiej, wygląda to na jakieś 4 m. Slalom od krawędzi do krawędzi to chyba jakaś abstrakcja, nigdy czegoś takiego nie widziałem. To, co sam robiłem i widziałem, to zawsze był leki wężyk, amplituda 1 m, może 1,5 m.

Natomiast w sprawie konwencji wiedeńskiej - nie chodzi o dyskutowanie z Marcinem Hyłą, przekonanie się, kto jest lepszym specjalistą (na pewno on, nie ja), ani o to, czyje zdanie będzie w tym przypadku "na wierzchu". Chodzi o zrozumienie sensu tej ważnej regulacji, jej genezy.
Mam wrażenie, że w Polsce wciąż trudno przebija się świadomość, że rower to pojazd w sprawie pierwszeństwa nie różniący się niczym od samochodu, że dotyczy go zasada prawej ręki na skrzyżowaniach równorzędnych czy między dwoma pojazdami na tej samej drodze. Myślę, że pozostawienie fikcyjnego "pierwszeństwa" na samym przejeździe rowerowym nie daje nom nic, czyni duże szkody mieszając w głowach, czego "nieporadnik" jest klinicznym przykładem.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lip 13, 2011 18:53 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 10:44
Posty: 2036
Lokalizacja: Bielany, Żoliborz, Praga Północ
Stwierdzenie, że rowerzyści jadący na wprost mieli przed nowelizacją pierwszeństwo przed pojazdami nadjeżdżającymi z tego samego kierunku i skręcającymi w prawo jest oparte na dwóch założeniach:

1. Że zasada prawej ręki dotyczy także sytuacji, w której uczestnicy wjeżdżają na skrzyżowanie z kierunków równoległych;

2. Że zakaz wjazdu pod nadjeżdżający pojazd nie zaburza pierwszeństwa przejazdu.

Oba są mocno wątpliwe, choć zapewne gdybym miał zderzenie przed nowelizacją, to zapewne próbowałbym wykorzystać i tę linię obrony.

Ad. 1 – to, co potocznie określa się zasadą prawej ręki, brzmi:

Cytuj:
Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo.


Gdyby pierwszy człon tego ustępu „Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony” wystarczał do określenia sytuacji w której kierunki pojazdów przed skrzyżowaniem są równoległe, to niepotrzebny byłby dodatek dotyczący skręcania w lewo. Co więcej, nadmierne uogólnienie tej zasady mogłoby prowadzić do absurdów np. przy zmianie pasa ruchu. Dlatego skłaniam się do interpretacji, że chodzi tu o sytuację, w której kierujący dojeżdżają do skrzyżowania różnymi drogami (a nie różnymi częściami tej samej drogi).

Można próbować obejść to karkołomnymi konstrukcjami myślowymi, w których wykazuje się, że przecięcie jezdni z drogą dla rowerów (jedno- lub dwukierunkową, nie ma znaczenia) jest w istocie odrębnym skrzyżowaniem. To temat na osobną dyskusję, ale nawet w przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia kompletnie nieokreśloną pozostaje kwestia pierwszeństwa na (jednokierunkowym!) pasie rowerowym przechodzącym przez skrzyżowanie (słynne „to by musiał sąd rozstrzygnąć”).

Ad. 2 – Twoja interpretacja jest zgodna z główną linią obrony zwolenników zakazu wjazdu pod nadjeżdżający pojazd i stąd zapewne irytacja Marcina Hyły. Jest jednocześnie sprzeczna z opinią Biura Analiz Sejmowych, która wskazała ten zapis jako naruszający zasady pierwszeństwa na przejazdach:

http://www.zm.org.pl/?a=bas-084

Wg mnie osobiście zakaz wjazdu bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd był sformułowaniem tak idiotycznym i nieprecyzyjnym (np. czy 5 cm to bezpośrednio? a 5 m?), że kategoryczne stwierdzenia w jedną lub w drugą stronę (miał / nie miał pierwszeństwa) są raczej kwestią religijnej wiary niż logicznej argumentacji.

marek.slon napisał(a):
Chodzi o zrozumienie sensu tej ważnej regulacji, jej genezy. Mam wrażenie, że w Polsce wciąż trudno przebija się świadomość, że rower to pojazd w sprawie pierwszeństwa nie różniący się niczym od samochodu


Sorry, ale tego kompletnie na rozumiem. Nowelizacja KW w 2006 r. rozszerzyła zasadę, którą wg Ciebie dotyczy tylko dwukierunkowych dróg dla rowerów, m.in. na autobusy (ze względu na rozwój sieci pasów autobusowych, które nie zawsze wyglądają tak żałośnie jak w Warszawie). Czy uważasz, że w ten sposób ujęła im „pojazdowości”?

Jak rozumiem, w kwestii przejazdów kolejowych sporu nie ma.

Co do slalomu, odpowiedział kapilansztrum. Oczywiście można debatować co do zakresu dopuszczalnego wężykowania, stwarzanego zagrożenia itp. Można też wspomnieć o tym, że niektórzy doświadczeni rowerzyści specjalnie się zataczają żeby wywołać wrażenie jazdy pod wpływem, dzięki czemu kierowcy omijają ich szerszym łukiem. Jednak w sytuacji, w której masz N niepodważalnych argumentów, dodawanie kolejnego, który jest wątpliwy, raczej osłabia niż wzmacnia przekaz.

PMN76 napisał(a):
Ja jedyne co mogę w tej kwestii powiedzieć, to że z Marcinem Hyła dyskutować specjalnie nie warto. Mam świadomość jak dużo dobrej roboty zrobił w Polsce dla rowerzystów, niestety jednocześnie brakuje mu, delikatnie mówiąc, kultury osobistej


Niestety, bycie na pierwszej linii frontu walki o roweryzację kraju wyrabia pewną gruboskórność. Ile bym nad tym nie ubolewał, kampania rowerowa w Polsce to nie jest zajęcie dla osób delikatnych. Nie jest dobrze, że Marcin przenosi zwyczaje z rad technicznych, zespołów zadaniowych czy kontaktów z prasą na dyskusje wewnętrzne, ale też nie ma co demonizować - doświadczenie pokazuje, że od czasu do czasu można go przekonać do zmiany zdania w jakiejś kwestii.

_________________
pozdrawiam, olek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr lip 13, 2011 20:17 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Pt kwi 04, 2008 11:21
Posty: 416
Lokalizacja: Laski - Warszawa
Olku, dzięki za wyczerpującą i merytoryczną odpowiedź. W znacznej mierze mnie przekonałeś.
Prawie, ponieważ:
Ad. 1 - generalnie zasada prawej ręki dotyczy także sytuacji, w której uczestnicy wjeżdżają na skrzyżowanie z kierunków równoległych, a od pewnego czasu nawet sytuacji, że jadą dwoma pasami tej samej drogi poza skrzyżowaniem. Powtórzenie jej w cytowanym przez Ciebie zapisie jest więc w istocie powtórzeniem, co nie znaczy, że zbędnym. Nie kwestionuję też faktu, że nowelizacja była potrzebna w takim kształcie, w jakim jej dokonano: pomijając sprawę dwukierunkowych DDR, rozstrzyga rzecz prosto i jednoznacznie, a mogła ona być - jak widać różnie interpretowana.
Ad. 2 - Nie mam żadnych wątpliwości, że zakaz wjazdu pod nadjeżdżający pojazd zaburzał pierwszeństwa przejazdu - nie znaczy to jednak, że eliminował wszystkie ogólne zasady pierwszeństwa, ani że odnosił się szczególnie do rozpatrywanej tu sytuacji. Innymi słowy: wpisanie do PoRD regulacji KW było potrzebne niezależnie od tego przepisu i lego likwidacja była potrzebna niezależnie od tego, czy mieliśmy już tamtą regulację KW. To po prostu trochę inna sprawa.

Ze slalomem nie ma chyba różnicy zdań.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lip 18, 2011 15:11 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Pt kwi 04, 2008 11:21
Posty: 416
Lokalizacja: Laski - Warszawa
Dostałem odpowiedź od Autorów "poradnika":
Cytuj:
Szanowny Panie!

Być może takie mamy teraz czasy, że list w jakiejś sprawie (tak, jak Pański) dobrze jest zacząć od inwektyw i deprecjonowania adwersarza. Być może niektórzy mają taką przemożną potrzebę i nie potrafią się pohamować. Ponieważ jako autorzy swoje obowiązki traktujemy poważnie, pozwoli Pan, że, nie zważając na obraźliwy ton listu, odniesiemy się do kilku zawartych w nim uwag.

Jeśli się jakiemuś opracowaniu coś zarzuca, to najpierw dobrze jest zrozumieć, czym to opracowanie jest, a czym nie jest. Otóż nie jest ono szczegółowym komentarzem do kodeksu drogowego, jak chciałby to Pan widzieć. Jest to książeczka, mająca za zadanie przedstawić przyszłym i obecnym rowerzystom zasady bezpiecznego poruszania się w ruchu drogowym, pokazać, w postaci czytelnych rysunków, nie tylko elementy infrastruktury drogowej, ale i sposób korzystania z nich przez rowerzystów. Jeśli wskazałby Pan, w których fragmentach tego opracowania namawiamy do zachowań niebezpiecznych lub podpowiadamy zasady mogące takie niebezpieczeństwo spowodować, bylibyśmy bardzo zatroskani. Natomiast jeśli pisze Pan że: „Największą wadą opracowania jest brak rozróżnienia między cytowaniem obowiązujących przepisów a ich parafrazowaniem, komentowaniem i własnymi dopowiedzeniami”, to nas to specjalnie nie niepokoi, bo na tym polega praca każdego autora popularyzującego pewien ład prawny, a nie piszącego do niego uczone glossy. Zaręczamy Panu, że znamy zarówno kodeks, jak i jego nowelizację rowerową.

Przejdźmy do Pańskich zarzutów. Odnosimy wrażenie, że niektóre wynikają z nieuważnej lektury. Niech ilustracją będzie przywołany przez Pana przykład ze strony 24. To, co zarzuca nam Pan w swoim piśmie: "Nie wie, że wjazd z drogi rowerowej na pas dla rowerów nie jest włączeniem się do ruchu." nie znajduje potwierdzenia w tekście, gdzie wyraźnie jest napisane o włączaniu się do ruchu: "z drogi dla rowerów - na jezdnię lub pobocze, ale za wyjątkiem sytuacji, gdy wjeżdża na przejazd dla rowerzystów."

Pana oburza, że przywołujemy nakaz zatrzymywania się, który został usunięty (str. 37). Zadamy Panu pytanie, czy jeżeli rowerzysta, będąc wyprzedzany, uzna, że w jakiś sposób sytuacja staje się dla niego niebezpieczna, nie ma prawa zatrzymać się? Czy usunięcie nakazu pozbawia go możliwości zatrzymania? Ten przykład jaskrawo pokazuje różnicę między nami. Pana interesuje literalne brzmienie przepisów, nas bezpieczeństwo naszych czytelników, którzy wsiądą na rower i ruszą na ulicę.

Nie wiemy też doprawdy, dlaczego uznaje Pan sytuacje dotyczące wyprzedzania z prawej strony za nieistotne? Nie bardzo też wiemy, dlaczego deprecjonuje Pan zasadę przytoczoną na str 44. Czy dlatego, że jest to już w kodeksie od dawna? Przecież chodzi o to, aby rowerzyści zapoznali się ze wszystkimi obowiązującymi zasadami, a nie tylko tymi, które wprowadzono ostatnio.

Na jakiej podstawie, pisząc o zakazie zatrzymywania na przejeździe kolejowym, uznał Pan, że 10 m od przejazdu kolejowego to oznacza: za przejazdem? W Pana interpretacji, z punktu widzenia bezpieczeństwa rowerzysty, ten zakaz nie miałby żadnego sensu.

Można prowadzić długie spory, czy przez przejazdy rowerowe należy przejeżdzać jak najszybciej, czy wolniej i z należytą ostrożnością. I kogo to zalecenie dotyczy: "crossowców", czy rozpoczynających swą przygodę rowerową z ruchem drogowym? Zastanawiamy się też, co Pan widzi nagannego w zaleceniach, aby „jeździć z prędkością umożliwiającą zatrzymanie w każdej sytuacji”, czy: ”Zawsze (…) rowerzyści powinni jeździć jak najbliżej prawej krawędzi jezdni”? Czy naruszają w ten sposób jakieś artykuły kodeksu drogowego?

Odnosi się Pan z lekceważeniem do sugestii autorów, aby:
- nie jeździć slalomem po ulicy (skąd Pan wziął to mniejsze nasilenie, ponieważ nie ma tego w tekście?)
- ograniczyć jazdę przy zmniejszonej przejrzystości powietrza (nie ma tam ani słowa o zakazie)
- nie zaśmiecać drogi (na początku jest coś o kulturze - nie doczytał Pan)
- jeździć w kaskach (zdecydowana większość uszkodzeń ciała w wypadkach drogowych z udziałem rowerzystów to razy głowy – może dla Pana nie jest to wystarczający argument, bo nie ma o tym mowy w kodeksie. Dla nas ma to istotne znaczenie.).

To wszystko pozwala Panu dość autorytatywnie stwierdzić, że lektura naszego opracowania „grozi poważnym uszczerbkiem na zdrowiu lub śmiercią”.

Godne podziwu jest Pańskie poczucie słuszności własnych racji, ale po lekturze Pańskiego listu pozostawimy Pana osamotnionego w tym poczuciu.

Bożena Chlabicz
Wojciech Rosiecki – Redaktor naczelny Wydawnictwa Grupa IMAGE

P.S.
W następnym wydaniu uwzględnimy te uwagi, które wydają się nam sensowne.


Ripostę na ten list już napisałem, ale wolę wrzucić dopiero jutro lub pojutrze. Nie chcę zagłuszać szanownych adwersarzy.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lip 18, 2011 16:20 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 10:44
Posty: 2036
Lokalizacja: Bielany, Żoliborz, Praga Północ
marek.slon napisał(a):
Ripostę na ten list już napisałem, ale wolę wrzucić dopiero jutro lub pojutrze. Nie chcę zagłuszać szanownych adwersarzy.


Podziwu godna powściągliwość ;-)

Ponieważ wątek odżył, to pozwolę sobie jeszcze wrócić do poprzedniej kontrowersji. Wprawdzie wyjaśniliśmy sobie (mam nadzieję) to już na żywo na otwarciu Andersa, ale uważam, że to może być istotne także dla innych:

marek.slon napisał(a):
Ad. 1 - generalnie zasada prawej ręki dotyczy także sytuacji, w której uczestnicy wjeżdżają na skrzyżowanie z kierunków równoległych, a od pewnego czasu nawet sytuacji, że jadą dwoma pasami tej samej drogi poza skrzyżowaniem.


Wyróżniłem "od pewnego czasu", bo to jest chyba kluczowe nieporozumienie. Zmiana nastąpiła nie dlatego, że zmienił się sens (znaczenie słów, interpretacja) art. 25.1, ale dlatego, że został zmieniony zupełnie inny ustęp, regulujący kwestię zmiany pasa ruchu, który obecnie brzmi:

Cytuj:
Art. 22.4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.


Trzeba odróżnić ogólne potoczne pojęcie "zasady prawej ręki", od składającego się na nią zbioru konkretnych przepisów regulujących konkretne sytuacje, który może być mniej lub bardziej wyczerpujący różne możliwości.

_________________
pozdrawiam, olek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lip 18, 2011 16:47 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Pt kwi 04, 2008 11:21
Posty: 416
Lokalizacja: Laski - Warszawa
Chyba już sobie generalnie wyjaśniliśmy, że przed nowelizacją pierwszeństwo na przejazdach rowerowych na drogach jednokierunkowych nie było jednoznacznie określone, choć w razie potrzeby można było się odwołać do ogólnej logiki kodeksu. Znajdowała ona swoje odzwierciedlenie w kolejnych uściśleniach. Sądzę, że potwierdzają one raczej ogólne pierwszeństwo z prawej strony niż mu zaprzeczają. Jeśli tylko uda mi się sprawdzić odnośne regulacje w kodeksach niemieckim, angielskim (tam oczywiście wszystko symetrycznie), francuskim i włoskim, to opiszę to tutaj. Sam jestem ciekaw, jak to jest tam uregulowane.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn lip 18, 2011 19:44 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): N paź 18, 2009 19:39
Posty: 416
Z odpowiedzi autorów poradnika na kilometr wieje "samochodocentryzmem". Pomimo pewnych pozorów widać po prostu, że piszą to ludzie, którzy na co dzień poruszają się samochodami, a rower traktują jako "niepoważny" środek transportu i który "powinien tak jechać żeby móc się zatrzymać w każdej chwili"
Jestem bardzo ciekaw riposty :)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 14 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL