olek napisał(a):
Phinek napisał(a):
(albo dwie załogi na nogach zamiast jednej - nie wiem skąd wziąć drugą?... może jakaś promocja w Lidlu?)
No proszę, a w wątku o odśnieżaniu miałeś przecież taką doskonałą receptę. Parafrazując: najlepiej jeśli KAŻDEMU zarejestrowanemu bezrobotnemu na zasiłku przydzieli się konkretny pociąg, miotłę i gwizdek...
Proszę porównać:
- Wyszkolenie "złodzieja"* do obsługi szufli = max 10 minut, koszt pomijalny
- Wyszkolenie maszynisty = minimum 6 miesięcy + 60 tysięcy PLN
Ale przecież cóż to za różnica. (o badaniach zdrowotnych i psychomotorycznych nie wspomnę)
* - "złodziej" - czyli osadzony w gwarze Służby Więziennej
olek napisał(a):
Phinek napisał(a):
Rogów
- stacja kolejowa (nie mylić z przystankiem)
- mieścina (administracyjnie wieś) położona na skrzyżowaniu linii kolejowej "wiedenki" z droga krajową 72
- dobre i częste połączenia busami z Brzezinami (miasto powiatowe)
- dobre i częste połączenia z dużą wsią Jeżów (stanowi w ten sposób okno na świat dla Jeżowa)
- "oddział" SGGW na terenie którego studenci z Warszawy odbywają ćwiczenia terenowe (całe roczniki studentów się przez stację Rogów przewijają)
Razem 1500 mieszkańców. Dla porównania tylko na tej samej linii Grodzisk 28 000, Żyrardów 41 000, Skierniewice 49 000.
Proszę czytać dokładnie i ze zrozumieniem... Dla niekumatych jeszcze raz:
Rogów
- stacja kolejowa = możliwość zakończenia relacji, tory odstawcze itd.
- mieścina = tylko 1500 mieszkańców
- ... z Brzezinami = 11 894 mieszkańców
- ... Jeżów = 1400
- "oddział" SGGW = 25 tysięcy studentów, z czego ok. 5 tysięcy rocznie MUSI odbyć praktyki terenowe
- Kolej Wąskotorowa Rogów-Rawa-Biała = ok. 4 tysięcy turystów/pasażerów rocznie
====
Suma: ok 22 000 (już dość blisko Grodziska).
A skomunikowanie z TLK... to chyba raczej należy zastanowić się czemu IC chce tych pasażerów przejąć, a KM "nie chcą" (czytaj ZM nie chce aby KM miały szansę).
Do tego dochodzą turyści zwiedzający arboretum, mieszkańcy pobliskich wsi (np. Kiełbasa, Józefów, Popień...) i inne dobra. Obserwując potoki podróżnych zawsze w obu kierunkach (Warszawskich i Łódzkim) wsiadam zawsze nie sam, choć jest to zawsze uzależnione od pory dnia.
olek napisał(a):
Ta, zwłaszcza jak A = Grodzisk, a B = Otwock. Godzina jazdy, a potem godzina dłubania w nosie, żeby się nie przemęczać. Być może ktoś by się nabrał na te bajki o względach technicznych, gdyby nie fakt, że:
A zadał sobie ktoś z Was trud, aby pojeździć z jednostką przez całą zmianę i poobserwować jak to dokładnie wygląda? Czy ktokolwiek z "rozkładowych magików" był przy obrządzaniu i mierzył czas?
Oczywiście można robić "lotne brygady" sprzątających - ekipa sprzątająca robi robotę przez kilka przystanków i potem przesiada się do kolejnego składu, ale to na pewno nie obsłuży "ekologicznych" toalet systemu zamkniętego - tam trzeba fizycznie zjechać na szopę i się podpiąć do systemu - a to już jest czas. (zwykłe wodowanie też zajmuje więcej niż "chwilkę" - a bez wody w WC pasażerowie robią większy bałagan).
A czy ktokolwiek z Was zadał sobie trud zaznajomienia się z obowiązującymi przepisami UTK? Czy wiecie, że, aby gonić rozkład mechanik wraz z kierownikiem pociągów na linii Tłuszcz-Warszawa wypełniają kwity w trakcie jazdy... i zajmuje im to z grubsza całą relację?
Niestety, ale aby cokolwiek robić na kolei czy dla kolei to trzeba tą kolej znać... choćby trochę... a najlepszym na to sposobem jest praktyka na kolei* - czy ktokolwiek ją odbył?
* - chętnym praktykę na kolei mogę załatwić np. na Grochowie, w Tłuszczu lub w Rogowie. Klucz i młotek dają jednak wiele do myślenia.