Witam,
zdecydowałem się opisać sytuację z prośbą o poradę czy w tej sytuacji mogę coś wskórać. Sytuacja jest związana ze świeżutkim znakiem, który pojawił się prawdopodobnie w piątek z rana - B-36 + T-24, czyli zakaz parkowania + info o odholowaniu. Czemu ten znak się tam pojawił nie wiem, ani ja ani tych 7 kierowców samochodów, którzy w piątek zastali odholowane samochody.
Otóż dnia 19 cze 2010 przyjechałem na ul. Grzybowską do biurowca Kolmex, w którym pracuję. Jak zwykle jest tam problem z parkowaniem i choć zwykle jeżdżę komunikacją miejską ten dzień był akurat powiązany z wyjazdem weekendowym po pracy (dodam, że miałem ze sobą zaświadczenie o możliwości do głosowania poza miejscem zamieszkania). Jechałem ul. Towarową, z niej skręciłem w Grzybowską, a następnie na parking pod biurowcem - jak zwykle nie było miejsca więc wytyłowałem w miejsce oznaczone na czerwono na załączonym schemacie parkowania.

Dodatkowo jeszcze zdjęcia poglądowe z dzisiejszego dnia:
1) to miejsce, na którym zaparkowałem - to właśnie ten czerwony samochód (zdjęcia z pn 21 cze, ok godz 9:10)

Dodam, że żółta linia przy przystanku autobusowym zaczyna się nieco dalej - jest tam miejsce dokładnie na dwa samochody, więc nie wchodzi jak sądzę w rachubę parkowanie na przystanku - tym bardziej, że odholowywano zgodnie wszystkie samochody zgodnie wzdłóż Grzybowskiej pomiędzy ul Wronią a Towarową. Jak ktoś się uważnie przyjrzy to widać tam dalej sprzęt Straży Miejskiej, gotujący się do holowania - tego Pana już doskonale znam bo ofiarował się podrzucić mnie tego feralnego dnia na ul. Świerszcza na płatny parking - oczywiście przy okazji sholowywania kolejnego nieszczęśliwca, tym razem Avensisa Kombi.
2) Dodam jeszcze zdjęcie tego znaku obok, dotyczy on tego świeżo wymalowanego miejsca dalej

Tak więc podczas mojej przeprawy podróży do czerwonego celu parkowania nie widziałem po drodze, żadnego znaku broniącego mi tam parkować. Oczywiście może nie jest to tłumaczenie wystarczające dla naszych urzędników, ale nie umniejsza to faktu, że znak pojawił się w miejscu gdzie codziennie od wielu lat parkują samochody, a miejsce to nie zagraża zbytnio bezpieczeństwu.
Dodam również, że wcześniej nie było tam nawet znaku zakazu parkowania.
W ciągu kilku kolejnych dni nie rozpoczął się w tym miejscu również żaden remont, który uzasadniałby konieczność usuwania z tego miejsca samochodów (potwierdzeniem są zdjęcia z poniedziałku).
I jeszcze jedno - tego dnia, z tego miejsca zgarnęli ok 7 innych samochodów, widziałem to w książce rejestrującej nowe pojazdy "wjeżdżające" na parking (tego dnia były tylko z Grzybowskiej).
A teraz moje pytanie (dla tych którzy dotrwali do tego miejsca - z góry podziękowania), czy jest sens pisać jakieś zażalenie do tej sytuacji? Do kogo mógłbym coś takiego napisać - do ZDM czy do straży miejskiej?
Dodam, że oczywiście opłaciłem parking (388pln, musiałem w końcu pojechać samochodem do rodzinki), ale mandatu jeszcze nie. Choć przyznam, że nie liczę na jakiś cudowny zwrot kasy, ale przynajmniej o jakieś poszanowanie praw użytkowników dróg publicznych (choć chętnie pieniążki bym przyjął z powrotem do mojego portfela).
Z góry dzięki za odpowiedź.
Artur