Po przeczytaniu Waszej dyskusji upewniłem się w przekonaniu, że istnienie w polskim prawie DDPiR przynosi znacznie więcej szkody niż pożytku.
Cytuj:
Zależy od sytuacji. Wywalenie C13/16 z poziomą kreską z przepisów będzie powodować w pewnych sytuacjach konieczność stawiania 3 znaków zamiast 1, bo będziesz stawiał C-16+T22 +B-9 na jezdni. Nie wiem jak Ty, ale ja akceptuje fakt, że nie wszędzie rowerzysta na jezdnie powinien być wpuszczany - zwłaszcza jeżeli ma SENSOWNĄ* alternatywę. W pozostałych sytuacjach będziesz stawiał 2 znaki zamiast 1.
Czyli chodzi o sytuację, gdy są spełnione następujące warunki:
1. DDPiR ma dostateczną szerokość i inne parametry, żeby być zawsze (np. szeroki na 2,5 m chodnik na wsi przez pierwszy kwadrans po zakończeniu mszy św. w kościele obok) sensowną alternatywą dla wszystkich rowerzystów (np. kolarzy na treningu), ale zarazem nie ma na niej możliwości wydzielenia DDR,
2. Jezdnia obok jest taka, że nigdy nie powinien być tam wpuszczony rowerzysta,
3. Mimo, że DDPiR spełnia te idealne warunki, a jezdnia jest tak zła i niebezpieczna, to jest tak wielu rowerzystów, którzy mimo wszystko chcą jechać jezdnią, że trzeba ze względu na nich ustawić znak B-9,
4. Ci pomyleni rowerzysći posłuchają znaku B-9...
Chyba poniosła Cię wyobraźnia.
Cytuj:
W dodatku chodnik (nawet z T-22) może mieć w myśl przepisów jeszcze węższą szerokość niż DDRiP. Nie musi też spełniać żadnych standardów - ani max 1cm uskoku, ani skrajni poziomej, nie musi mieć przejazdów rowerowych przez jezdnię...
Świetny przykład na to, jak fikcyjne są korzyści z tych standardów. Jaki przepis zabrania zakończenia DDPiR przed skrzyżowaniem i rozpoczęcia jej za nim? Ilu dodatkowych znaków to wymaga? Widziałeś już kiedyś takie rozwiązanie? Podać Ci kilkadziesiąt przykładów z Warszawy i okolic?
Z minimalną szerokością teoretycznie jest lepiej, bo rzeczywiście można się tu powołać na konkretny przepis. Jednak w praktyce nie widzę żadnych skutków tego przepisu. Powszechnie stosuje się DDPiR przy substandardowej szerkości, nawet poniżej jednego metra bez skrajni (przejazd pod wiaduktem przy Dw. Gdańskim) i nie przyponinam sobie ani jednego przypadku, żeby udało się z tego powodu wycofać takie nielegalne oznakowanie. Podobnie z wysokością krawężnika: na DDPiR to jest 1 cm, na chodniku 2 cm: czy słyszałeś o przynajmniej jednym przypadku, żeby udało się na tej podstawie wymusić obniżenie krawężnika z 2 cm do 1 cm?
Problem polega właśnie na tym, że choć to oznakowanie teoretycznie mogłoby być użyteczne i wymuszać pewne standardy, to faktycznie działa w drugą stronę. Jest powszechnie stosowanym narzędziem, za pomocą którego zakazuje się rowerzystom korzystania z jezdni nie zapewniając im sensownej alternatywy.
Cytuj:
Jaki Sens widzisz C16+T22 zamiast C13/16 np na deptaku pieszo-rowerowym, gdzie obok nie ma jezdni, więc dodatkowa możliwość jazdy nią nic Ci nie da?
Taki, że jak takiego znaku nie będzie, to nie ustawią także w innym miejscu, przy jezdni. A jaką szkodę przyniesie oznakowanie C16+T22 na deptaku bez jezdni obok?
Problemem jest raczej to, że C16+T22 to kombinacja niezbyt czytelna dla większości użytkowników. Może być wręcz interpretowana jako zakaz jazdy rowerem po tym chodniku. Znajomość przepisów jest powszechnie niska. Nie wiem, czy grupa rowerzystów nieznających ogólnego zakazu jazdy po chodniku jest większa od tych, którzy go znają. Znak powinien wyglądać tak, żeby był zrozumiały bez czytania instrukcji. Być może byłby więc sens pozostawienia znaku C13/16, ale przy zmianie jego definicji na drogę dla pieszych z dopuszczonym ruchem rowerów, żeby nie oznaczał zakazu korzystania z jezdni obok. Taką korektę byłoby zresztą o wiele łatwiej wprowadzić.
Ponadto, o ile jednokierunkowa DDPiR to rzeczywiście byt wirtualny, to dopuszczenie na chodniku ruchu rowerów tylko w jedną stronę to rozwiązanie stostowane np. w Niemczech coraz częściej, wręcz modelowe, które świetnie się sprawdza. U nas nie ma praktycznie możliwości oznakowania takiej organizacji ruchu. Warto więc wprowadzić, obok dotychczasowej tabliczki T22, jej warianty bez napisu "nie dotyczy" (lub ewentualnie z napisem "dopuszczone" lub podobnym), a za to ze strzałkami w jedną lub w obie strony. Np. taką, jak ta najniższa na zdjęciu z Poznania:
http://www.zm.org.pl/?a=interpelacja_starowka-094&img=2Sprawa jest istotna, ponieważ pod wpływem wyników badań nad bezpieczeństwem odchoddzi się w Europie od zakazu jazdy rowerem po jezdni na rzecz pozostawienia rowerzyście wyboru. Jeżeli w takiej "opcjonalnej" organizacji ruchu pozostanie nam tylko C16+T22, to na pewno będzie bardzo źle. Apeluję więc do Olka, Raffiego i innych uczestników rozmów z ministerstwam i Parlamentarną Grupą Rowerową, żeby mimo swoich obiekcji wobec jednokierunkowego ruchu rowerowego nie tworzyli takiego prawa, które by tego rozwiązania w praktyce uniemożliwiało.
Przy okazji zwracam uwagę na różnicę w znaczeniu podstawowego znaku C16: oznacza on w Holandii, Niemczech czy Danii drogę rowerową jednokierunkową, a o możliwości ruchu w drugim kierunku informuje dodatkowa tabliczka, natomiast w Polsce oznacza on drogę dwukierunkową, a brak ruchu w drugim kierunku może wprowadzać dopiero dodatkowe oznakowanie. Czy na pewno wyprzedziliśmy już te kraje w inżynierii ruchu rowerowego i powinniśmy im wskazywać nowatorskie rozwiązania, czy może jednak lepiej by było skorzystać z ich przykładu?