Czyszczenie miasta z reklam 28-01-2010, ostatnia aktualizacja 29-01-2010 07:48
Stołeczny konserwator zabytków wytacza ciężkie działa przeciwko nielegalnym banerom na Trakcie Królewskim, Saskiej Kępie, Ochocie i w Żoliborzu. Zapowiada grzywny i nakazy rozbiórki reklam.
Konserwator może interweniować w sprawie dzikich reklam, które przysłaniają wpisane do rejestru zabytków budynki, pierzeje ulic i osiedla. Na pierwszy ogień idzie Trakt Królewski.
– Jeśli na reklamę nie ma pozwolenia konserwatora zabytków, taka tablica będzie musiała zniknąć. Nawet jeśli wspólnota zawarła z firmą reklamową umowę – mówi naczelnik Małgorzata Gmiter z Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków. – A jak nie zostanie zdjęta, nałożymy grzywnę.
Według urzędników, samowoli reklamowej w mieście jest zatrzęsienie. Jeden ze sklepikarzy przy Krakowskim Przedmieściu ustawił za szybą reklamę, która podpierała się na wymyślnej konstrukcji z... puszek z piwem. W jakim celu? W razie kontroli reklamę można szybko schować.
– Inicjatywa konserwator jest bardzo cenna – przyznaje naczelnik miejskiego Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej Tomasz Gamdzyk. – Nie będzie to proces szybki ani łatwy. Konserwator zabytków ma jednak instrumenty prawne, żeby szyldy uporządkować – ocenia.
Chodzi o możliwość nakazu demontażu niechcianej reklamy i obarczenia zarządcy budynku karami finansowymi.
Stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka zdecydowała, że do 15 lutego potrwa sprawdzanie, czy najemcy z Traktu Królewskiego mają pozwolenie konserwatora zabytków na wieszanie tablic reklamowych.
Jak podkreśla Tomasz Gamdzyk, Trakt Królewski to i tak obszar wyjątkowy: nie ma tam billboardów (w 2008 roku firma AMS została zmuszona do usunięcia tzw. scrolla sprzed XIX-wiecznego pałacyku Lesserów w Al. Ujazdowskich). Z reklam wolno stających stają tylko tzw. city-lighty, słupy ogłoszeniowe i panele na kioskach, które powstały jednak wyjątkowo według projektu zaakceptowanego przez ratusz.
Po kontroli Traktu Królewskiego urzędnicy konserwator zabytków mają rozjechać się po innych historycznych miejscach, które podlegają ochronie. Między innymi sprawdzą fragmenty Saskiej Kępy, Śródmieścia, Ochoty i Żoliborza. Jak przyznają urzędnicy, tam panuje już prawdziwa „dzicz reklamowa“. Urzędników interesują przede wszystkim wielkoformatowe siatki, w drugiej kolejności zaś billboardy.
Akcja odbywa się w porozumieniu z wojewodą Jackiem Kozłowskim, który nadzoruje egzekwowanie „antyreklamowego” rozporządzenia Ministerstwa Infrastruktury z grudnia.
Cytuj:
Kara dla reklamowego trabanta
Precedensowe orzeczenie w sprawie dzikich reklam wydało Samorządowe Kolegium Odwoławcze. SKO podtrzymało decyzję Zarządu Dróg Miejskich o nałożeniu 2,5 tys. zł kary na właściciela Trabanta z reklamą salonu kosmetycznego na dachu, który parkował w Al. Jerozolimskich. Powód – nielegalne zajęcie pasa drogi pod ekspozycję reklamy. Właściciel stwierdził w odwołaniu, że opłacił parkowanie (jako mieszkaniec strefy posiadał abonament parkingowy). SKO uznało, że także w tej sytuacji ZDM miał pełne prawo nałożyć karę.
Życie Warszawy
Nie wiem dlaczego bilbordy są traktowane bardziej pobłażliwie niż reklamy na budynkach. Te drugie przynajmniej nie burzą geometrii przestrzeni, wpychając wielkie z niczym nie związane prostokąty, gdzie się da.