Bardzo fajny pomysł na stojaki i komentarz ratusza...
Wysyp rowerowych pomysłów06:15 21.01.2010 / tvnwarszawa.pl
Coś ruszyło się wreszcie w podejściu miasta do potrzeb rowerzystów. Ma w tym swój udział rzecznik ratusza, Tomasz Andryszczyk, który zbiera pomysły warszawskich studentów. I obiecuje, że jeszcze w tym roku zacznie się ich realizacja.

W centrum miasta brakuje miejsc dla rowerów - fot. Piotr Zgliński
- Gotowe jest już studium sieci wypożyczalni rowerowych, które jest podstawą do ogłoszenia przetargu na ich projekt, budowę i obsługę - informuje Tomasz Andryszczyk. Rzecznik ratusza od kilku tygodni intensywnie zajmuje się miejską polityką rowerową. - Mamy spotkania robocze, analizujemy projekty, które wpływają do ratusza - podkreśla.
Sieć wypożyczali ma być gotowa przed Euro 2012. Tymczasem do ratusza coraz częściej docierają rowerowe pomysły studentów, którzy proponują coraz ciekawsze rozwiązania.
Modułowe stojaki jak świecąca gąsienicaNajnowszy projekt o nazwie "2 CYKL" przyniósł do ratusza student warszawskiej Akademii Sztuk Pięknej. Piotr Zgliński nie projektował jednak wielkiego dworca dla setek rowerów. - Szukałem rozwiązania podstawowego problemu, czyli braku bezpiecznych stojaków rowerowych w węzłach przesiadkowych - tłumaczy.
Zaczął od mapy Warszawy. Rozrysował na niej linie kolejowe i linię metra. Na to nałożył mapę gęstości zaludnienia i nasze codzienne dojazdy do pracy oraz powroty do domów. Na tej podstawie określił, gdzie powinny powstać przelotowe ścieżki rowerowe i węzły przesiadkowe.
- Chodzi o to, by każdy mógł dojechać pociągiem do miasta lub metrem do centrum i tam przesiąść się na swój rower. Albo dojechać rowerem do stacji i dalej pociągiem czy metrem do pracy - tłumaczy autor. - By było to możliwe, potrzebne są "wandaloodporne" stojaki rowerowe - dodaje. I to właśnie te stojaki wraz z mapą i systemem identyfikacji wizualnej stanowią sedno jego projektu.
Składają się ze stalowych modułów. Podstawowy mieści sześć rowerów. By zaparkować swój pojazd, nie trzeba go nawet podnosić. Sprytna konstrukcja wieszaka pozwala go po prostu wprowadzić do góry. - Potem wystarczy przekręcić kierownicę i zapiąć zabezpieczenie, które jest elementem stojaka. I gotowe - tłumaczy Zgliński.
Potrzebna jest tylko własna kłódka. Ewentualnie druga, do szafki, bo autor przewidział też kilka innych typów modułów: z szafkami na kask i plecak, dla starszych rowerzystów - bez konieczności podnoszenia roweru i jednostronne, mieszczące tylko 3 rowery, ale za to dające ustawić się pod ścianą, więc także tam, gdzie jest mniej miejsca.
Zaletą tego rozwiązania jest elastyczność. Moduły można łączyć w dowolnych proporcjach i konfiguracjach. Nie wymagają wiele miejsca. Nie wymagają też ochrony.
- Są estetyczne, podświetlone nocą mogłyby same w sobie stanowić atrakcyjny element przestrzeni publicznej - zachwala autor i prezentuje przykładowe lokalizacje na Kabatach i w Centrum.
Miasto mówi "Tak, ale..."- Pomysł jest genialny w swojej prostocie - zachwala Tomasz Andryszczyk, który w zeszłym tygodniu spotkał się z autorem. - Nie mogę zadeklarować, że go zrealizujemy, ale na pewno weźmiemy go pod uwagę. Jego siłą jest celna diagnoza: by w Warszawie rower stał się środkiem komunikacji z prawdziwego zdarzenia, nie wystarczą tylko duże dworce rowerowe, które planujemy. Potrzebne są także stojaki w punktach przesiadkowych - przyznaje i dodaje, że nie wyklucza, iż miasto spróbuje w jakiś sposób wykorzystać projekt Zglińskiego.
- Cieszę się, że się tym zainteresowali. To miłe zaskoczenie - odpowiada autor.
To nie pierwszy studencki pomysł, którym zainteresował się ratusz. Wcześniej Marcin Iwaszkiewicz proponował budowę potężnego dworca rowerowego obok dworca Centralnego. Bryła miała nawiązywać do charakterystycznej sylwety dworca, a wewnątrz, na kilku kondygnacjach, oprócz parkingu miało być miejsce na sklepy, warsztaty i kawiarnie.
- Ten pomysł jest naprawdę świetny, na poziomie tego, co buduje się dziś w Europie - przyznaje Andryszczyk. Ale od razu zastrzega: - Niestety, to oznacza, że wyprzedza swój czas w naszych warunkach.
Tak wielki dworzec stałby dziś pusty - ocenia. I nie kryje, że wcześniej w mieście powstać musi sieć ścieżek rowerowych. - Zresztą do inwestycji w tym miejscu potrzebna byłaby współpraca z PKP, a ta jest dość trudna. Kolejarze muszą wreszcie zdecydować, jaka przyszłość czeka Centralny. Jeśli będą budować nowy, to może się w nim znaleźć miejsce także i na parking dla rowerów - spekuluje.
Konkurs na dworzec jeszcze w tym roku
Tymczasem Andryszczyk zapowiada budowę mniejszego dworca w innym miejscu. Miałby powstać obok Pałacu Kultury, w sąsiedztwie lodowiska od strony parku Świętokrzyskiego. - W połowie roku chcemy ogłosić konkurs na jego projekt - zapowiada rzecznik.
Dworzec miałby pomieścić kilkaset rowerów. Ma w nim być miejsce na warsztat i kawiarnię. Ma też stanowić zaplecze boiska i lodowiska. Niewielki, lekki budynek przewiduje w tym miejscu projekt planu miejscowego dla otoczenia Pałacu Kultury. A ten ma być uchwalony do końca kadencji.
Karol Kobos
Cieszy mnie, że Tomasz Andryszczyk ma zapał do spraw rowerowych, ale czy on spodziewa się, że dworzec rowerowy w środku Parku Świętokrzyskiego będzie wykorzystany bardziej niż taki, który powstałby przy Dworcu Centralnym? Według jakiej logiki?