Tak teraz to miejsce wygląda:

Raffi napisał(a):
pduncz napisał(a):
No tak, ale w takich wypadkach są dwie metody - albo można twardo stawać na uszach i próbować egzekwować, albo jeszcze raz przemyśleć, czy obecne rozwiązanie jest uzasadnione
Na oko to miejsce jest, by tam zrobić łącznik, którym sobie kierowcy pojadą. Dziwię się, że przez tyle lat kierowcy o niego nie wnioskowali.
Możliwe też, że wnioskowali, tylko nie wydano zgody...
Raffi napisał(a):
W końcu to całkiem oczywiste wyjście i oczywiście lepsze niż egzekwowanie na uszach. Egzekwować na uszach będzie warto, gdyby się okazało, że łącznika "niedasie".
Nie wiem, jak sobie wyobrażasz ten łącznik, ale obecnie budynek stacji benzynowej bardzo ogranicza widoczność i już jest tam moim zdaniem niebezpiecznie, a po zrobieniu łącznika to by się raczej nie poprawiło, chyba, żeby zrobić łącznik omijający stację benzynową, ale wtedy ruch z trasy i do trasy przeniósł by się na wąskie uliczki... Przy samej stacji benzynowej jest słaba widoczność i naprawdę nie jest tam bezpiecznie - nie raz już mi tam jakiś spieszący się bardziej wyskoczył zza budynku. Ta stacja benzynowa jest zbudowana tak, jakby nie miała mieć tego wlotu z tyłu po prostu - on powinien być tylko jednokierunkowym przejazdem do parkingu za stacją benzynową - zgodnie z kierunkiem ruchu na trasie.
Dzisiaj jak jechałem do szkoły, to jeden kierowca tak ściął zakręt na dojeździe do myjni że potem przez kilka metrów broniłem się, żeby gleby nie zaliczyć i niewiele brakowało, żebym wyjechał w lewo pod prąd karetce na czołowe...
Raffi napisał(a):
Ale w pierwszej kolejności jednak powinno się spróbować zrobić to normalnie - tam gdzie chcą jeździć/chodzić ludzie dać im możliwość budując łącznik. W tym wypadku nieistotne, czy jadą rowerem, czy autem.
Ze względu na naprawdę duże ryzyko kolizji na terenie stacji ze względu na ograniczenia widoczności oraz możliwość zwiększenia ruchu na okolicznych ulicach poprzez rozprowadzenie ruchu z trasy i do trasy nie uważam tego za zbyt dobry pomysł. Uważam, że należałoby po prostu odciąć ten dojazd do trasy.
Po przeciwnej stronie ul. Marii Kazimiery kończy się ślepo i nikt nie płacze z tego powodu...