Dokładnie. Zmiana łańcucha nie powinna być po X km, a po osiągnięciu pewnego zużycia. A zużycie zależy nie tylko od przejechanych kilometrów, ale PRZEDE WSZYSTKIM od tego jak się napęd eksploatuje.
Dlatego
ŻADEN porządny serwis nie zaleci wymiany łańcucha tylko dlatego, że ma Xkm, a po prostu zmierzy na ile się wyciągnął. Przy czym i tak mają dość wyśrubowane normy na określanie co jest do wymiany - oceniają łańcuch jako "do wymiany", gdy wydłuży się o bodajże 2-3mm na każde 128mm długości. Ja wymieniam znacznie później.
A teraz już kilka wskazań co ma wpływ na długość "życia" napędu i na to jak kombinować by na to nie wydać za dużo. Podam przykład. U mnie najtaniej wychodzi wymiana łańcucha co 12 tys. km. Ale to jest rower poziomy. Zamontowany łańcuch (składający się z trzech) kosztuje mnie około 100-120zł, koronki z tyłu warte są 50zł, a blaty korby z przodu w najgorszym wypadku (wymiana wszystkich) - 100zł. Razem około 250zł co 12000km.
Można wymieniając łańcuch co około 4kkm oszczędzić 150zł na trybach i z tyłu i z przodu - ale kosztem 3 razy częstszej wymiany łańcucha za 100zł. Wtedy wychodzi 3x100-120zł. Czyli 300-360zł na każde 12000km. Nie opłaca mi się.
Taki sam łańcuch (tylko nie łączony z trzech) w moim rowerze klasycznym zmieniałem co 4-6kkm. Ale to był inny rower - nie poziomy. Za to trybów zazwyczaj z tyłu nie trzeba było wymieniać - albo nowy łańcuch wcale nie skakał, albo skakał przez pierwsze 50-100km, a później się ułożył. Tryby (blaty) w korbie zmieniałem raz na wieeeele łańcuchów, tryby z tyłu zwykle raz na 3 łańcuchy.
Kiedyś założyłem tańszy łańcuch - PC10. Zaczęły się ciągłe kłopoty z działaniem napędu, aż ostatecznie łańcuch pękł po 800km, mimo, że był użytkowany tak jak pozostałe, które przejeżdżały po 6kkm. Wiecej nie kupiłem łańcucha za kilkanaście zł.
Z kolei kupno łańcucha za 100zł pokazało, że wcale nie wytrzymuje on dłużej niż łańcuch za 35zł. Różnica niby była, ale rzędu 1-2kkm (10-12%) i nie uzasadniała 300% wyższej ceny.
Ale to tylko kwestia doboru osprzętu, przy normalnej jeździe. A na zużycie ma wpływ nie tylko to, co się kupi.
Podam przykład: W zimę łańcuchy wytrzymują mi zwykle mniej. Sól i bród z wodą (czasem zamarzającą) potrafią zmniejszyć żywotność napędu o połowę. Dlatego warto łańcuch oliwić i o niego dbać, mimo że to kosztuje - oby nie do przesady, bo jak niektórzy pucują łańcuch co wycieczkę, to jest przegięcie w drugą stronę. Ja osobiście smaruje, gdy zaczyna dokuczać hałas napędu, a nie czyszczę prawie wcale - tylko gdy naprawdę łańcuch jest uświniony.
Jeszcze inna sytuacja. Na co dzień jeżdżę po mieście - częste zmiany biegów, dynamiczne ruszanie spod świateł - duże obciążenie dla napędu. Jak pojadę w "trasę", gdzie biegów używa się rzadziej, to nawet na obciążonym sakwami rowerze łańcuch przejeżdża o 2kkm więcej niż w mieście.
Z kolei osobom jeżdżącym po górach i w terenie łańcuchy starczają na krócej - są bardziej obciążone i w dodatku narażone na piach i błoto.
Inna sytuacja. Kiedyś pożyczyłem rower i znajomy przejechał się na przełożeniu 1 z przodu i 7 z tyłu (duży przekos łańcucha). Łańcuch był do wymiany po zaledwie
kilku km takiej jazdy. Tryby też dostały za swoje, choć ich akurat nie wymieniałem wtedy (wytrzymały jeszcze jeden łańcuch). Dlatego przekosu łańcucha należy za wszelką cenę unikać.
Do tego dochodzą - co wspomniał autor posta powyżej - jeszcze kwestie twardości łańcucha i jego dopasowania do napędu. Tu jednak jestem konserwatystą - używam dość tanich łańcuchów (około 30-40zł/szt) IG51 lub PC48. I kaset (trybów) Alivio lub Sram 5.0. Korba (przód) to Alivio lub Sora/tiagra.
Z doświadczeń mi wynika, że taki zestaw jest najbardziej ekonomiczny (cena/jakość) - tańsze elementy są mało trwałe, droższe z kolei mają już cenę windowaną nie przez jakość, a przez marketing.
Podsumowując - o napęd warto dbać. Uważać na przekosy, czasem przeczyścić, a jeszcze częściej smarować. W zimę, gdy oliwka do łańcucha jest zmywana przez wodę z solą, bywa, że i raz na kilka dni jazdy. Ale to się opłaca. Za to nie warto przesadnie często zmieniać łańcuchów, czy inwestować w najdroższe - to się nie opłaca. Choć zupełne nie dbanie i kupowanie najtańszych to też kiepskie wyjście.
Najlepiej po prostu potestować co wychodzi najtaniej. Tylko, że to trwa latami

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko
