marek.slon napisał(a):
Światła odblaskowe działają zaś wtedy, gdy pada na nie światło, tzn. gdy rower znajduje się przed samochodem, w wiązce reflektorów. Gdy -- na skrzyżowaniu (które są najbardziej wypadkogenne, czy w Polsce, czy w Holandii) -- nadjeżdża z boku, światła samochodu na niego nie padają.
Oprócz bezpośredniego snopu światła reflektorów samochodowych, jest jeszcze coś takiego jak światło rozproszone. I to właśnie dzięki temu rozproszonemu światłu odblaski "się świecą" nawet z 800m pomimo, że światła w samochodzie świecą tylko na odległość około 60-80m i są skierowane w dół (nie dotyczy świateł przeciwmgłowych i drogowych). W mieście tego rozproszonego światła jest mnóstwo - od reflektorów aut, od latarni, od witryn sklepowych... wystarczy mieć rower oklejony odblaskami lub ubrać się w kubraczek i daje to spore szanse na bezpieczne przejechanie przez miasto.
Osobiście uważam odblaski za o wiele ważniejsze niż lampki rowerowe. Lampka rowerowa, w najmocniejszej wersji ciągnie 3W i daje 100-200lm światła. W gąszczu o wiele silniejszych reflektorów (55W, 600-900lm w autach) i świateł w mieście (latarnie dają nierzadko po 5000lm i więcej, moce liczy się w kW) tego światełka często nie widać - stąd tryby migania, by "wyróżnić" światło roweru - choć tryb migania nie załatwia sprawy do końca.
Tymczasem odblaski mają tą cudowną właściwość, że im więcej światła dookoła i im te światło jest mocniejsze, tym rowerzysta bardziej "się świeci". I gdy rowerowa lampeczka niknie na tle np świateł stopu aut, odblaskom to nie grozi. Wręcz przeciwnie, wraz ze zbliżaniem się auta do rowerzysty, jest on bardziej i bardziej widoczny i jaskrawy.
Cytuj:
marek.slon napisał(a):
A na jakim poziome są umieszczone znaki drogowe i sygnalizacja świetlna? Może dla większego bezpieczeństwa należałoby je obniżyć na poziom poniżej 90 cm?
Argument niezbyt sensowny. Przecież do sygnalizatorów w mieście dodaje się dodatkowe, małe komory, umieszczone niżej, żeby były widoczne z samochodu stojącego na linii zatrzymania przed skrzyżowaniem, a nawet za nią.
Tutaj Pan Marek Słoń ma rację. Znaki wiesza się (powinno się wieszać na wysokości conajmniej 210cm. I jakoś reflektory aut skierowane w dół oświetlają (światłem rozproszonym właśnie) je i nie ma problemu. Myślę, że wysoko umieszczone światła rowerowe to nie kłopot.
Przykład z sygnalizatorem z małymi komorami jest chybiony - by nie widzieć wysokiego sygnalizatora, trzeba podjechać autem bardzo blisko, lub nawet go minąć, tak by go dach zasłaniał. Osobiście bym wolał by kierowca widział mnie z daleka - tak jak duży sygnalizator właśnie) niż w momencie gdy już jest tuż obok, lub mnie potrącił i nie ma czasu na reakcję (hamowanie, omijanie, etc).
marek.slon napisał(a):
Cytuj:
Dlatego trzeba używać dynama w piaście
Jaki procent rowerów w Polsce ma takie właśnie dynama? Ile ma urządznie podtrzymujące światło przez 2-3 minuty? Dlaczego do tych nielicznych miałyby być dostosowane przepisy?
Generalnie myślę, że to była bardziej rada z tym dynamem niż chęć wprowadzania czegoś do przeopisów. Faktycznie dynamo w piaście jest trwalsze, wydajniejsze, nie ślizga się, nie stawia takich oporów... to inwestycja warta rozważenia i wbrew pozorom wcale już nie taka rzadka w rowerach. Oczywiście rowery MTB/ATB nie mają dynam, ale miejskie, trekingowe i składaki - owszem. Ba, ostatnio jeden z producentów wypuścił serię do kolarek, gdzie postawiono na minimalizację oporu, wagi i dostosowanie prądnicy do wyższych prędkości - to na razie nisza, ale widać, że rynek jest.
Cytuj:
Poza tym -- nie dalej, jak w ubiegłym tygodniu-- widziałem faceta z lampką przymocowaną do plecaka. Doszedłem do wniosku, że gość boi się, że spadnie na niego UFO

, gdyż lampka świeciła przeciwlotniczo, a dla użytkowników drogi była zupełnie niewidoczna. I to jest wada lampek mocowanych do ubrania lub plecaków itp. -- do końca nie kontroluje się, w jakim kierunku świecą. Bo co mi z tego, że mam np. lampkę z diodą Luxeon, jeżeli oświetla chmury lub trakcję tramwajową? Jednak przymocowane do roweru są bardziej przewidywalne.
To fakt, tylne lampki na plecakach, czy kaskach rzadko kiedy świecą do tyłu i nie zawsze są tak dobrze widoczne jak się wydaje rowerzyście.
Ale przednie, czołówki, już świecą tam gdzie powinny i te powinno się jak najbardziej dopuścić do zakładania na głowę, czy mocowania do kasku.
_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko
