pduncz napisał(a):
No... nie wchodzić.
Mało to odkrywczę jak na Ciebie pdunczu:-) Może mi wyjaśnisz jak inaczej niż metrem mam dojechać z Legionowa na Ursynów? To 33km w jedną stronę. Nie mam i nie będę miał kondycji na codzienne przejeżdżanie takiej odległośći...
Myślę jednak, że jestem jednostką. Moja narzeczona dojeżdża do Wawrzyszewa 200m po to, żeby przebić się przez rozkopaną Solidarności do pracy. Ciężko jest mi jej wytłumaczyć (każdej wiosny ta sama historia), że rowerem będzie szybciej niż metrem i tramwajem/busem.
Cytuj:
Zatem, sorry. Przewożenie roweru nie wpada w zakres "płacę - wymagam".
Tak tego nie traktuje:)
Cytuj:
W Londynie na wybranych liniach metra są jasno określone godziny, w których roweru przewozić nie wolno i basta. U nas jest trochę łagodniej. Może szanujmy to, inaczej zaczniemy przypominać samochodziarzy którzy "przecież muszą gdzieś zaparkować!".
To jest oczywiście prawda, ale samo metro sobie/nam zgotowało ten los. Może w Londynie nikt nie pcha się tak jak u nas, ale może to wynika z liczby stojaków w okolicach stacji???
Ja wcale się nie upieram, żeby wozić swój rower metrem, ale od stacji mam jeszcze 2km na uczelnie, które szybciej pokonam rowerem niż pieszo (w stroju kolarskim

).
Zmierzam do posiadania dwóch rowerów zostawianych przy odpowiednich stacjach:). Jestem w trakcie remontu składaczka, który miałby jako ten drugi służyć.
A do tego, że w środkowym wagonie jest mniej osób niż w skrajnych nikogo nie będę przekonywać. To trzeba samemu zobaczyć...
_________________
Nie taka zła jak ją malują
DobraStronaPolski.pl