pduncz napisał(a):
Ponadto, pamiętaj że mówisz za siebie (odnośnie tego, że wolisz jechać między samochodami. Nie każdy to lubi.).
Oczywiście, że nie. Nie wiem jednak, skąd ten przymus do jeżdżenia po ścieżkach, po których też nie każdy woli jeździć. Konwencja Wiedeńska, jak już pisałem, nie zmusza do ustalania obowiązku korzystania z dróg rowerowych.
Cytuj:
Ponadto, jak będziesz czytał jeszcze raz projekt zmian, to zwróć uwagę np. na umożliwienie wyprzedzania pojazdów z prawej strony.
Ja zawsze wyprzedzam po lewej stronie i to z dobrego powodu. Jako kierowca nie liczę się z tym, że ktoś się będzie przemykał na łeb na szyję obok mnie po nieprawidłej stronie.
Cytuj:
I nie pleć więcej jak to "Zieloni są przeciwko jeżdżeniu rowerami po jezdni", OK?
A gdzie tak napisałem?
Co mogę podpisać to, że Zieloni nie przemyśleli do końca zaproponowanych zmian.
Cytuj:
Dla złagodzenia stanowiska dodam, że sam (zgrzytając zębami) olewam durnowate pseudo-drogi rowerowe skaczące tam i z powrotem przez ulice albo urywające się po 100 metrach, jak na JP2 albo Słowackiego w Warszawie.
A jednak.

Cytuj:
Edit: w ogóle czytałeś ten projekt zmian? Po części Twoich zarzutów (które doczytałem) wnioskuję, że nie za bardzo.
Przeleciałem, co uważałem za najważniejsze. W sumie to nikt na razie się ze mną nie zaprzeczył co do nieprawidłowości przymusu do dróg rowerowych.

olek napisał(a):
Dobra, jeśli mamy być precyzyjni, to nie sama Konwencja, a Porozumienie europejskie uzupełniające Konwencję o ruchu drogowym. Dziennik Ustaw ten sam, następna pozycja. Lepiej?
Dobra, gdzie to mogę przeczytać?
Cytuj:
Gdybyś przeczytał propozycje zmian, które komentujesz, to byś wiedział, że staramy się właśnie o pierwszeństwo drogi rowerowej i wykreślenie zapisów dyskryminujących jej użytkowników.
Człowieku, tu nie chodzi o jakieś teoretyczne przepisy, tylko o praktykę. Drogi rowerowe przebiegają tam, gdzie logicznie myślący człowiek by ich nigdy nie umieścił: bliżej drogi poprzecznej, po prawej stronie od skręcających w prawo i to jeszcze dwukierunkowe i o jakich rozmiarach.
Cytuj:
Popatrz, a w podobnych rozmiarów Warszawie, przy 10 razy mniejszym ruchu rowerowym, gdzie nie ma takich "śmiertelnych" dróg rowerowych, średnio ginie 8 rowerzystów rocznie. W tym doświadczeni szosowcy, nieplamiący się korzystaniem z jakichkolwiek dróg rowerowych.
A czy Ty wiesz, w jakich miejscach się te wypadki zdarzyły i w jakich okolicznościach? Wiem, że Polacy ogólnie szaleją, to jedno. A druga rzecz to, że w Europie Zachodniej całkiem dobrze wiedzą, że kiepskie drogi rowerowe są gorsze niż żadne. Ale w Warszawie jak widać buduje się wyłącznie kiepskie. Z ciekawością czekam na kolejne statystyki, nie zadziwi mnie, jeżeli liczba wypadków znacznie wrośnie lub spadnie udział rowerzystów.
Cytuj:
1. Skąd wiesz?
2. Nieco z innej beczki - ile znasz stowarzyszeń szosowców, klubów kolarskich itp., które kiedykolwiek wyartykułowały w kierunku urzędów centralnych jakiekolwiek stanowisko dotyczące przepisów dotyczących rowerzystów?
1. Czyż to nie jest oczywiste? Gdzie się coś z tego, co wybudowano, nadaje do prędkości 30 km/h i powyżej? Chyba wyłącznie w połączeniu z kompletnym brakiem wyobraźni i poczucia rzeczywistości.
2. Poza tym nie znam ani polskiego ani niemieckiego klubu kolarskiego, który by się tego czepiał. Po prostu jeżdżą, jak się da i tyle. Nie ma w tym sensie lobby, ale co mnie dziwi, to to przekonanie o dobrych drogach rowerowych. Jak na razie, to ich tu jeszcze nie widziałem. Zato oczy mnie bolą, jak przyjeżdżam do Wrocławia, gdzie się podobnie rozmnażają, jak w Warszawie, w dodatku otoczone jakimiś ekranami, które jeszcze bardziej zasłaniają rowerzystów przed oczami kierowców.
Cytuj:
O skrajni ruchu rowerowego też jest sporo na naszej stronie. Na dobry początek zmierz sobie szerokość kierownicy.
Górala czy szosówki? Bo jest różnica ok. 20 cm...
Czy może chodzi o szerokość
rowerzysty z rozpiętymi łokciami, w dodatku w grubej kurtce zimowej, tak? To ja liczę 80 cm, tak jak w niemieckich przepisach. Niemcy jeszcze dodają 20 cm po obu stronach i tak więc 1,2 m to minimum skrajni, którą należy zachować dla rowerzysty, co i tak jest śmiechu warte. Osobiście nie mogę się domyśleć, jak tak ciągle można jeździć. Holendrzy budują drogi dwukierunkowe z dwoma pasami po 1,7 m. To już coś w porównaniu do tej wariackiej ciasnoty. Zmieści się tam również i riksza jakoś tak.
Cytuj:
Niemcy tworzą "opcjonalne" drogi rowerowe przez kombinację znaku drogi dla pieszych i tabliczki z rowerkiem i "frei".
Niemcy też stawiają znak 254 StVO (odp. pol. B-9) po lewostronnych chodnikach, aby podkreślić, że należy poruszać się po prawej stronie ulicy, a nie po chodniku lub drodze rowerowej po lewej stronie.
Takie przygody Polskę jeszcze czekają jak dojdzie do coraz więcej wypadków ze względu na kolizje z "kontrarowerzystami".