Piękne!
http://wyborcza.pl/1,94898,5844364,Spra ... ejach.htmlSprawiedliwość bije w Alejach
Grzegorz Lisicki
2008-10-24, ostatnia aktualizacja 2008-10-23 22:56
Parkingowi piraci sprzed Ministerstwa Sprawiedliwości rękami i nogami bronią się przed konsekwencjami parkowania pod zakazem. Gdy zawodzą sędziowskie i prokuratorskie immunitety, holownik zabiera auto. Wtedy narasta agresja, a przekleństwa sypią się jak z rękawa
Wtorkowe przedpołudnie, chodnik przy Ministerstwie Sprawiedliwości. Wśród kilkunastu zaparkowanych aut uwijają się strażnicy miejscy. Mają pełne ręce roboty - każdy z samochodów stoi tu mimo zakazu i tabliczki ostrzegającej przed holowaniem.
- Nagle z budynku wybiegł jakiś mężczyzna. Krzyczał, że jest właścicielem auta i żeby go nie ruszać - opowiada strażnik biorący udział w interwencji. Mężczyzna odmówił wylegitymowania się strażnikowi i policjantowi, który stał nieopodal. - Krzyczał, że straż miejska to nie policja, a ja już jestem zwolniony z pracy. I że w ogóle zrobi z nami porządek - mówi strażnik.
O godz. 11.30 na miejsce zajechał holownik. Strażnik: - Mężczyzna chciał wejść do samochodu. Zatarasowałem drzwi, a on z całej siły uderzył mnie ich kantem w kolano. Półprzytomny z bólu aż siadłem na chodniku. Agresora obezwładniła policja. Bronisław P. usłyszał zarzut napaści na funkcjonariusza, a strażnik trafił do szpitala z podejrzeniem pęknięcia kości. Samochód Bronisława P. odholowano.
- Takie zachowania to norma wśród części urzędników i gości Ministerstwa Sprawiedliwości - twierdzi poszkodowany strażnik. Wielu stojących na straży prawa urzędników od lat ignoruje znaki zakazu parkowania wzdłuż Al. Ujazdowskich. "Gazeta" pisała o tym wielokrotnie. Do niedawna parkingowi piraci śmiali się interweniującym strażnikom w twarz - wlepianie mandatów uniemożliwiały sędziowskie i prokuratorskie immunitety.
Samowolkę utrudniła trwająca od dwóch miesięcy ofensywa żółtych holowników. Próby odholowania urzędniczych samochodów to jednak ryzykowne zadanie. Wrzask, wyzywanie strażników od głąbów, debili i nieuków to norma na nielegalnym parkingu przed resortem, skarżą się funkcjonariusze straży.
- W repertuarze są też groźby "zwolnienia z pracy", "wizyty u komendanta", "zrobienia z nami w końcu porządku" - mówi strażnik.
Podobne sceny rozgrywają się w siedzibie Straży Miejskiej przy ul. Mokotowskiej 67a, gdzie wnosi się opłaty za holowanie. - Część płaci grzecznie, ale wielu to potworne chamy. Wymachują legitymacjami, wrzeszczą, wywalają wszystkich z pracy - opowiada strażnik z ul. Mokotowskiej. - Chodzące przykłady kultury prawnej - ironizuje.
Parking pod Ministerstwem Sprawiedliwości jest ostoją łamiących prawo sędziów i prokuratorów, bo wielu z nich nie jest zatrudnionych, lecz jedynie oddelegowanych do pracy w ministerstwie. Karać ich jest trudno, bo - w uproszczeniu - jedni odpowiadają przed szefostwem resortu, inni przed przełożonymi w swoich sądach lub prokuraturach.
Ewa Piotrowska, rzecznik prokuratora krajowego: - Konsekwencje można wyciągnąć tylko wtedy, gdy ze straży miejskiej wpłynie do nas tzw. sygnalizacja o popełnionym wykroczeniu. Niezależnie od tego niedopuszczalne jest używanie legitymacji, żeby uniknąć konsekwencji złamania prawa - zastrzega. Straż miejska twierdzi, że "sygnalizacje" wysyła do ministerstwa.
- Przypominam sobie co najmniej kilka - mówi strażnik z Mokotowskiej. Ale w ministerstwie odpowiadają, że żadne takie pismo od strażników nie wpłynęło. Co można zrobić, by szybko ukrócić bezprawie chronionych immunitetem urzędników? - Straż miejska musi dopilnować, żeby "sygnalizacje" na pewno docierały do ministerstwa - mówi anonimowo jeden z jego pracowników. - A administracja resortu może np. wystawić w okolicy dodatkowe tabliczki informujące o zakazie postoju. Wprawdzie to wstyd przypominać sędziom i prokuratorom, że nie można łamać prawa, ale cóż robić, skoro sam znak zakazu nie wystarcza.