ragozd napisał(a):
Kiedys na tarchominie widzialem rowerzyste poziomego na ulicy jadac rano do pracy. To byl spory sukces, bo wystawal moze 40 cm nad ziemie, bez zadnej choragiewki. Teraz go juz nie widze - pewnie w kocu jakies auto rozjechalo tego niewidocznego kolege.
40 cm -- tyle to nawet lowracery nie mają. Założę się, że było z 0,7 m

-- minimalny prześwit to ok. 10 cm -- inaczej bezustannie krzesze się iskry na wszystkich szynach i wybrzuszeniach jezdni, a odległość od plecowej części miednicy do czubka kolana zgiętej nogi (co jest niezbędne przy pedałowaniu) u osobnika o wzroście 180 cm wynosi ok. 60 cm. Dodając z 8 cm na konstrukcję pod siedziskiem (jest rama, a łańcucha nie wpuścił sobie pępkiem i nie wypuścił uszami), uzyskuje się ok. 78 cm
ragozd napisał(a):
Teraz znow jakis myslacy inaczej pedzic ulica Swiderska rownolegle do sciezki rowerowej. Jak zwrocilem mu uwage, zaczal sie wymadrzac o Kodeksie drogowym - chyba mial wyrwana strone z art. 33
Na poziomie ciężko jest wskakiwać na krawężniki, których u nas na ścieżkach rowerowych dostatek. Kolarze na szosówkach też nie jeżdżą po ścieżkach rowerowych, bo wybijają sobie obręcze i co chwila muszą hamować.
W Holandii i Niemczech są ścieżki rowerowe umożliwiające jazdę rowerem poziomym lub szosówką, w Warszawie -- nie bardzo -- zanim się dobrze rozpędzisz, już musisz hamować, bo dziura lub zakręt pod kątem prostym.
Tak naprawdę góral to rower do jazdy po bezdrożach, a nie ścieżkach rowerowych. W Warszawie jeździ się głównie na góralach, bo tylko one są w stanie poradzić sobie z tym, co stanowi nawierzchnię ścieżek.
ragozd napisał(a):
I potem sie dziwic ze kierowcy nie lubia rowerzystow...
Nie lubią, bo nie lubią. Jest to poczucie tzw.
modal identity (były na ten temat badania w Wlk. Brytanii) -- utożsamiania się z innymi pojazdami: jeżeli po jezdni jedzie spycharkoładowarka z V=15 km/h, wloką się grzecznie za nią, nawet nie trąbią -- bo toto ma cztery koła i silnik, czyli jest "jednym z nich". Motocykl ma silnik (i może grzać do 280 km/h), więc go tolerują, choć niezbyt lubią. Rower, przy całkowicie innej dynamice ruchu i bezsilnikowości, jest postrzegany jako
alien, nawet, jeśli jedzie 30 km/h i jest szybszy od aut wlokących się w korku. Wtedy nie lubią SZCZEGÓLNIE...
BTW, u Ciebie też chyba podziałało poczucie
modal identity?
