Ja jestem dość zawiedziona spotkaniem.
Panie z ZOMu pokazały list z podziękowaniami od mieszkańców za wprowadzenie zakazów. Było z 7 podpisów. W nim jakże słuszne stwierdzenie, że chodniczek jest "jedyną droga prowadzącą do parku". Ale jeszcze trwoga, że alejka zostanie połączona ze "ścieżką rowerową", ale się nie wczytałam dokładnie.
Także wg pań najwidoczniej dla pieszych jest to droga jedyna, a rowerzyści jadąc wyznaczonym szlakiem mogą sobie "pięknie i wygodnie"

jechać w którym zechcą kierunku.
To, co proponują rowerzystom jest conajmniej dziwaczne. Polecają jechać na wprost, bo to tylko 40 metrów więcej.
(A że właściwie po chodniku, do którego jest wyznaczony CPR, nie da się jeździć legalnie, IMO trzeba będzie kolejne 40m prowadzić rower, czego nikt czynił nie bedzie.)
Nie jestem w stanie pojąć argumentów ZOM, że rowerzyści sami są sobie winni zaistniałej sytuacji, bo jeżdżą po chodnikach

(po mieście) i nie przestrzegają zasad ruchu drogowego. Gdyby jeździli po równoległych parkowych DDRach, podobno nie byłoby problemu...
Ogólnie jeszcze panowała opinia, że segregacja jest kluczem do bezpieczeństwa.
Podobały mi się argumenty o bezpośredniości DDRów przedstawione przez jednego ze zgromadzonych. W sumie to, co dla nas jest zbyt oczywiste do tłumaczenia, urzędniczki chyba pierwszy raz słyszały. Zaczynam być zdania, że urzędnicy powinni mieć nakaz stosowania codziennie innego środka transportu...
Tak samo Pełnomocnik się pozytywnie popisał twierdząc, że ludzie chcą poszerzenia, bo nogami wydeptali pobocze chodnika. Zauważył, że obecne działania nie są rozwiązaniem problemu i godzą w wizerunek miasta (przyjaznego rowerzystom). I cudowne stwierdzenie: Po prostu zróbmy to.
Popieram

Ogólnie przedstawicielki ZOMu umywały ręce od infrastruktury - nie mają w statucie budowy, alejka ma X lat, było od zawsze, to nie nasza wina, że niebezpiecznie, proszę to zgłosić jak nie pasuje, trzeba jeździć zgodnie z przepisami. Jak rowerzyści będą jeździć (a zaobserwowaliśmy, że jeżdżą i przy odczuwalnej -20 C) niezgodnie ze znakami, to już problem tych rowerzystów.

Takie stwierdzenie wywołało falę oburzenia wśród zgromadzonych.
Na hasło "przedepty" przedstawicielki ZOMu błyskawicznie (!) stwierdziły, że walczą z nimi. Mnie to nieźle zszokowało, ale w sumie widać tę syzyfową pracę w terenie. Niektóre przedepty widoczne są nadal z satelity mimo zaciekłych walk za pomocą nasypów ziemnych
http://goo.gl/maps/t4gU9 i drutów kolczastych

Niestety nie padł argument budowy (w kręgach cywilizacji) alejek po śladzie przedeptów zamiast odgórnie planowanych.
Ogólne wrażenie jest niestety słabe. Alejki Pola Mokotwoskiego na etapie samej gleby i trawy w dużej mierze były i są wyjeżdżane przez rowerzystów, a teraz próbuje się tych rowerzystów zagonić w określone - niezgodne z zasadami sztuki ciągi (anty)komunikacyjne. Takie działania sa niezgodne z polityką miasta, ale najwidoczniej mogą.

Co do postawionych zakazów, wg mnie szybko nie znikną. O te 40m będzie niezła przeprawa. A oo żwirówce do Banacha to lepiej nie mówić, bo jest "równoległa DDR".
Spotkanie zakończyło się na tym, że Pełnomocnik ma przesłać projekty DDRów wokół ronda JP do ZOM. Ale w tych projektach raczej nie będzie uwzględnionego chodniczka (a może coś przespałam), więc biurokrację czas zacząć

I chyba warto przeprowadzić jakąś kampanię, albo złożyć projekt do budżetu obywatelskiego, albo zebrać 1000 podpisów...
Z drugiej strony widzę plusy:
- ZOM chce minimalizacji konfliktów rowerzystów z pieszymi (to tak jak i my!)
- ZOMOwi chyba wszystko jedno jak przebiegają alejki, którymi zarządza - jak znajdzie się inwestor, to pewnie chętnie udostępnią teren
- przedstawicielka ZOMu (w żarcie czy też nie) podjęłaby się(?) zbadania ruchu (także rowerowego) w parku, bo szukała pomocy, do której się zgłosiłam. Uważam, że takie pomiary są konieczne w celu optymalnego rozplanowania alejek i minimalizacji konflitków
- Niektórzy zauważają chęć wycofania się ZOMu z ostatnich działań, oby to Oni mieli rację!

Pozdrawiam