MB napisał(a):
No czyli faktycznie coś tu jest nie tak. Ale jednoznacznej przyczyny, albo że coś jest ewidentnie źle zaprojektowane, naprawdę tu nie widzę. Ten odcinek właśnie w 2010 przebudowano na ekspresówkę, ciekawe byłoby sprawdzenie, czy wcześniej było mniej wypadków czy więcej.
W latach 2006-2009 w Promnej Kolonii był jeden wypadek z pieszym (2006, dwa tiry, pieszy zabity na miejscu). Dla całej gminy dochodzą jeszcze dwa wypadki z pieszymi na "starej" DK 7 i jeden wypadek na S7 z 2007 r., jak rozumiem już na obwodnicy Białobrzegów. Czyli przebudowa na ekspresówkę dała ostrożnie licząc dwukrotny wzrost liczby wypadków z pieszymi.
Cytuj:
No tak, ale o ile droższe by to było...
No właśnie, o ile konkretnie? I jak to się ma do innych kosztów?
Same roboty ziemne nie są jakoś strasznie drogie. Powiedzmy że na wysokości kładki chcemy mieć zagłębienie na 2 m. To znaczy, że trzeba kopać na odcinku ok. 300 m, żeby zapewnić spadki w granicach 2% (połowa maksymalnego dopuszczalnego dla prędkości projektowej 120 km/h) + margines na odpowiednie łuki pionowe. Szerokość - hmm, 25 m? Wychodzi 7500 m3 do wykopania i wywiezienia - niech stracę, zaokrąglę do 10000 m3. Po 50 zł/m3 (znowu z zapasem, wujek google twierdzi że można zapłacić połowę taniej) to jest 0,5 mln zł - czyli kilkanaście procent kosztów typowej kładki. A zyskujesz:
- niższą konstrukcję kładki;
- krótsze schody i pochylnie;
- mniejsze narażenie na wiatr;
- niższe / mniej ekranów przeciwhałasowych;
- lepszą ochronę przed wypadnięciem z drogi.
Oczywiście, rachunek może się zmienić jak się okaże, że schodzimy poniżej poziomu wód gruntowych, trzeba tę wodę pompować z wykopu, to zaburzy jakieś podziemne cieki itp. Ale strzelam, że nie jest to kwestia finansowa, a raczej zwyczaju projektowania "gołej" drogi ekspresowej z ciśnieniem na śrubowanie parametrów, a potem dosztukowywania do gotowego projektu przejść dla pieszych, ochrony przed hałasem itp. I ogólnego braku świadomości, że wspięcie się na kładkę to nie jest dla pieszego czysta radość.
Cytuj:
Może wynika to z tego, że generalnie ekspresówki są u nas w większej ilości od niedawna, i sporo ludzi jeszcze nie ma świadomości, że po nich się nie chodzi ani nie jeździ na rowerze...
Ja mogę powiedzieć, jak sam znalazłem się z rowerem na drodze ekspresowej, przy 100% świadomości że jest to nielegalne. Gdzieś w zachodniopomorskim, podążając za drogowskazami szlaku turystycznego. Po prostu droga leśna, którą prowadził szlak, urwała się na barierach eski. Wracanie 10 km przez błoto i wyboje, żeby potem szukać objazdu, nie było opcją. Lasem wzdłuż drogi też się nie dało nawet prowadzić roweru, jakaś rzeczka i mokradła. Przestawiłem rower przez barierę i pasem awaryjnym dojechałem do najbliższego węzła.