|
Spontanicznie w obronie Rospudy
Czy proces wiceprzewodniczącego Zielonych 2004 Dariusza Szweda doprowadzi do zmiany ustawy o zgromadzeniach i kodeksu wykroczeń? Chce tego oskarżony i jego adwokat.
Wczoraj mec. Katarzyna Woroszylska w imieniu Szweda, obwinionego o zorganizowanie nielegalnej demonstracji przeciwko budowie obwodnicy Augustowa przez Dolinę Rospudy, poprosiła sąd o zadanie pytania Trybunałowi Konstytucyjnemu.
Chce, by Trybunał wypowiedział się, czy zgodny z konstytucją jest artykuł kodeksu wykroczeń, który pozwala ukarać organizatorów niezgłoszonych demonstracji.
Tak właśnie było z demonstracją organizowaną przez Szweda 10 lutego na chodniku przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Protest (według szacunków Zielonych 200 osób, według policji - 70) miał związek z wizytą u prezydenta Lecha Kaczyńskiego przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuela Barrosa.
Organizatorzy i uczestnicy skrzyknęli się poprzedniego dnia wieczorem, gdy w portalach pojawiła się informacja o przyjeździe Barrosa.
- Zwróciłem się z prośbą do dyrektor biura prasowego Zielonych 2004 o rozesłanie tej informacji do mediów i organizacji ekologicznych. Nie znałem większości osób, które przyszły następnego dnia - mówił wczoraj przed sądem Szwed. Gdy przewodniczący Barosso wjeżdżał do Pałacu i z niego wyjeżdżał, zgromadzeni skandowali: "Obwodnica, całkiem jasne, być powinna poza miastem!". Nikt nie wszedł na jezdnię, manifestacja nie tamowała nawet ruchu na chodniku.
Policja wylegitymowała Szweda i skierowała przeciwko niemu do sądu grodzkiego wniosek o ukaranie. Działacz dostał grzywnę 100 zł. I zgłosił tzw. sprzeciw. Dlatego wczoraj jego sprawa trafiła na wokandę. - Trzy dni później ta manifestacja nie miałaby sensu, bo nie byłoby bezpośredniego kontaktu z przewodniczącym Barosso, a to miało kluczowe znaczenie dla nagłośnienia sprawy ochrony Doliny Rospudy - Szwed wyjaśniał, dlaczego konieczna była demonstracja "spontaniczna".
Takiej formy zgromadzenia nie przewiduje nasze prawo. A każde zgromadzenie publiczne z udziałem powyżej 15 osób każe rejestrować trzy dni wcześniej. - Konstytucja gwarantuje wolność zgromadzeń, a ustawa o zgromadzeniach i kodeks wykroczeń ją ograniczają, stąd pytanie do Trybunału, czy zgromadzenia spontaniczne - czyli takie, które nie mogą być zgłoszone w terminie wskazanym przez ustawę, a których późniejsza organizacja traci sens - mogą być legalne - tłumaczyła w kuluarach procesu mec. Woroszylska.
Z analizy Fundacji Helsińskiej, która w ramach programu spraw precedensowych obserwuje sprawę, wynika, że legalność spontanicznych zgromadzeń dopuszcza prawo innych państw Unii, np. Włoch czy Niemiec, a także USA. "Wymóg zawiadomienia na co najmniej trzy dni przed planowanym zgromadzeniem w pewnych okolicznościach jest nieuzasadnionym ograniczeniem dla korzystania z konstytucyjnej wolności zgromadzeń" - czytamy w analizie Fundacji.
Sąd zdecyduje 27 listopada, czy zapytać Trybunał, jak rozwiązać ten konflikt.
Bogdan Wróblewski
Źródło: Gazeta Wyborcza 2007-11-20
_________________ --
pzdr.
Jack
|