em c napisał(a):
A sądzicie, że byłaby szansa wywalczenia czegoś co działa w Anglii (w innych krajach być może też, nie wiem), tzn. zniesienia obowiązku jazdy ścieżką, w którymś filmiku na youtube (być może 'silly cyclists') autor powiedział, że w Anglii jest wręcz rekomendowane żeby cykliści jeżdzący powyżej (o ile pamiętam) 28km/h byli na jezdni. Na pewno nie jestem jedynym który w wielu przypadkach czuję się dużo bezpieczniej na jezdni niż na ścieżce o której kierowcy często nie wiedzą.
Monty B. Ike napisał(a):
Zmiana prawa dlatego, że budowane są pseudościeżki, to trochę jak kupowanie za ciasnych butów, bo była promocja na maść na odciski.
Nie do końca się z tym zgadzam. U nas bublowate DDR buduje się głównie po to, żeby pozbyć się rowerzystów z jezdni. Zmiana prawa w tym kierunku, tj. ograniczenie obowiązku korzystania z DDR, mogłaby jednak trochę zmienić perspektywę: żeby rzeczywiście pozbyć cyklistów z jezdni, trzeba by zbudować coś takiego, co ich zachęci do korzystania. Poza tym setki kilometrów bubli są i jeszcze długie lata pozostaną, nawet jeśli stanie cud nagle w Polsce zmieni się nastawienie do komunikacji rowerowej. Uwzględnienie tego faktu byłoby rozsądne. Wracając do porównania Monty'ego: skoro zmusza się nas do chodzenia w za ciasnych butach, to pozwolenie na chodzenie na bosaka byłoby niegłupie, a i promocja maści na odciski też miałaby sens. Inna rzecz, na ile da się to pogodzić z konwencją wiedeńską.