olek napisał(a):
Aluminium ma przenikalność magnetyczną prawie taką jak powietrze, z dokładnością do 5 miejsca po przecinku, a dobrze wyregulowana pętla wykrywa je bez problemu. Dzięki stratom energii na prądy wirowe powstające w przewodzących częściach wykrywanego obiektu.
A żelazo (wchodzące w skład podstawowego do tej pory budulca podwozia samochodów - żeliwa) będące ferromagnetykiem ma przenikalność o kilka rzędów wielkości wyższą. Nie chodzi o sam fakt braku możliwości wykrywania, tylko co się z tym wiąże, czyli niejednoznaczność wzbudzeń, bo pętla nastrojona na aluminium wykryje też obiekty, których wykrycie nie jest pożądane np. pojazd na sąsiednim pasie.
Cytuj:
Ale argument o diamagnetyzmie jest raczej słaby.
Zapewne mocniejszy niż ten uzależniający wykrywanie przez pętle od przewodnictwa elektrycznego.
Cytuj:
Pytanie jaką ścieżkę, którą stację, jakie są alternatywy. Ale cieszę się, że zauważasz kluczową dla rozwoju infrastruktury rowerowej rolę kosztów przebudowy wcześniej spapranych inwestycji.
Nie pamiętam dokładnie stacji. Prawdopodbnie chodzi o którąś przy al. KEN, bo tamtejsza ścieżka była budowana dosyć dawno.
Cytuj:
Kawałek wcześniej na tym samym ciągu też jest ciekawe rozwiązanie, być może bardziej odpowiadające skrzyżowaniu Witosa / Czerniakowska. Krzyżują się tam autostrady A7 (tranzyt Rotterdam – Władywostok) i A28 na nasypach i estakadach, ale kolizyjnie, z sygnalizacją świetlną. Poziom gruntu jest wykorzystany dla w zasadzie bezkolizyjnego przeprowadzenia ruchu pieszego i rowerowego. To bardzo dobrze pokazuje różnicę w podejściu - u nas inżynierowie nabudowali estakad dla tranzytu, a potem na tym co zostało na ziemi i tak przywalili pieszym i rowerzystom taką sygnalizację, żeby im się przypadkiem nie chciało męczyć.
Czyli coś jak Rondo Kometa? Skrzyżowanie Czerniakowska/Witosa ma już ok. 10 lat. Nie było jeszcze wtedy środków unijnych, grzebanie się w ziemi kosztuje sporo, a budżet nie był z gumy. Biurokracja swoje też pewnie zrobiła. Za pomocą kosmetycznych zmian tego skrzyżowania się nie naprawi.
Cytuj:
Ale wracając do porównywania skrzyżowań o różnych funkcjach - oczywiście, możemy dyskutować na poziomie ogólnomiejskim. Tylko, że to wcale nie poprawia oceny jakości pracy inżynierów. Np. odsetek ulic o ruchu uspokojonym w Warszawie wypada niezwykle blado na tle tych 72% sieci drogowej w Berlinie czy innym dużym niemieckim mieście.
Wypadamy również blado pod względem infrastruktury, która pozwoliła tam ten ruch uspokoić. Takie zdanie podzielają panowie w centrum sterowania ruchem w owym Berlinie.
Cytuj:
A jak myślisz, kto napisał te przepisy? Ichtiolodzy? Mediewiści? Niestety, nie – inżynierowie od dróg i mostów.
To nieistotne kto napisał. Istotne że są i trzeba się z nimi liczyć. O tym, że pewne fragmenty są do zmiany, wie każdy.
Cytuj:
Bzzzt, znowu błąd. Na Markowskiej przed Ząbkowską nie ma pasa do jazdy na wprost, na wprost jest tylko mur Konesera.
Ok, moje niedopatrzenie. Nie zmienia to znacząco sensu tego, co napisałem. Być może pętla jest znajdującym się obok prawoskręcie. Pas do jazdy w przeciwnym kierunku też tam istnieje.
Groob napisał(a):
I radował się lud, albowiem Pan dał mu pomarańczowe nalepki. Pfff...
A co jeszcze? Pozytywki mają tam grać śpiewająć: "wciśnij przycisk"?
Cytuj:
Szkoda, że zrobiłeś to tylko po to, by za wszelką cenę znaleźć "inżynierskie" uzasadnienie dla każdego zaprojektowanego tam kretynizmu.
Jak większości rzeczy: ma swoje złe i dobre strony. To, że na czymś traci przykładowo 500 osób, a zyskuje 5000, nie oznacza że jest kretynizmem.
Cytuj:
Jeśli nie widzisz różnicy pomiędzy wybudowaniem linii kolejowej dla czterech domów, a drobnymi zmianami w programie sygnalizacji dla setek ludzi, to jesteś głupi.
To nie są drobne zmiany. Nie będę się powtarzał dlaczego.
Cytuj:
Kłamiesz. Nie ma to nic wspólnego z długimi czasami międzyzielonymi. W obu wypadkach wynika to z dodatkowego czasu na ewakuację dla grup kołowych podróżujących w relacjach skrętnych zachód-północ (dla Czerniakowskiej) i wschód-południe (w przypadku Powsińskiej, a właściwie Czerniakowskiej po południowej stronie). To z tego powodu światła zielone dla pieszych/rowerzystów przez jezdnię wschodnią na północy i zachodnią na południu włączają się dużo później, niż mogłyby, przez co nie starcza czasu na przekroczenie drugiej jezdni. Po co dodatkowy czas na ewakuację dla samochodów jadących w tych relacjach, skoro w obu przypadkach mają one do dyspozycji bezkolizyjne wiadukty? Spytaj kretynów.
Wróżką nie jestem. Dalej nie wiem, do końca o co chodzi. Nie opisałeś dokładnie, która relacja dostaje rzekomo więcej niż powinna. Lewoskręty nie są tutaj kolizyjne z pieszymi w ogóle. Kierunkowe sygnalizatory pozwalają jedynie wjechać na powierzchnię wewnątrz skrzyżowania. Dopiero tamte grupy podlegające sygnalizatorom wewnątrz są kolizyjne z pieszymi.
Nawet jeśli to prawda, to jest to kwestia kilku sekund. Przeprogramowanie skrzyżowania, tak aby można było przejść przez każdą parę jezdni w jednym cyklu to sprawa kilkudziesięciu sekund. Wtedy dopiero to byłby nadmiar zielonego dla samochodów na niektórych relacjach.
Cytuj:
Wspominałem już, że to skrzyżowanie zaprojektował kretyn? No, chyba że masz mądre uzasadnienie dla geometrii, która ułatwia osiąganie dużych prędkości w relacji skrętnej.
Być może jest tam tak jak jest ze względu na istniejącą zabudowę. Zapewnia to lepszą widoczność pieszych. To też ułatwia skręt ciężarówkom zgodnie z biegiem DK 7. Dla tej relacji estakady nie ma. A nie, zapomniałem, że ciężarówki są "be" i nic im się nie należy, więc napiszę że bardzo dobrze wspominam wchodzenie w ten zakręt rowerem przy prędkości 40 km/h.
Cytuj:
Jeśli uważasz, że funkcjonowanie w strefie miejskiej skrzyżowania, które przekracza się rowerem (zgodnie z przepisami) przez kilka minut jest "niekoniecznie błędne", to mogę jedynie zapalić świeczkę w intencji twojej dalszej edukacji bez kontaktu z geniuszami z naszych wszystkich zetdeemów.
Zgodnie z polityką transportową miasta i strategią rozwoju nie jest to skrzyżowanie położone w obszarze nakazującym priorytetowanie pieszych i rowerzystów.
Cytuj:
Jeszcze jedno - w twym potoku uzasadnień nie znalazło się ani jedno dla największego na tym skrzyżowaniu problemu, czyli samego sensu istnienia detekcji ręcznej.
Te przyciski emitują dźwięki oraz wibrują, co ułatwia poruszanie się niewidomym, a w pobliżu jest ZUS, więc trochę pewnie ich tam chodzi. Inne sposoby np. wideodetekcja niewiele by zmieniła, jeśli chodzi o poprawienie możliwości przejścia na jednych światłach przez obie jezdnie.
Cytuj:
A może znajdziesz mi uzasadnienie dla istnienia osobnej detekcji na każdej jezdni tego samego ramienia? Może mi powiesz, dlaczego wciśnięcie przez rowerzystę detektora na północnej jezdni wschodniego ramienia nie uruchamia zielonego światła na jezdni południowej? A może drogowcy zakładają, że ja będę chciał pod wiaduktem rozbić namiot i spędzić tam noc?
To nie jest takie oczywiste. Może zależeć od planu sygnalizacji. Dzisiaj zielone zapalało się na przejściu/przejeździe przez Becka bez wzbudzeń na obu jezdniach w tym samym cyklu.
Cytuj:
Srsly, w tej okolicy nagromadzenie kretynizmów przekracza dawki śmiertelne. Over and out
Przepraszam, za obrazę majestatu strudzonego pieszego.