Wojtek napisał(a):
Bylem na tej dyskusji i faktycznie padł taki argument, ale nie jako dogmat, ale przykład. Ja np: na tarchominie bym wolał przystanki nie "na wlocie", ale równolegle do siebie - obok siebie (np: Tarchomin na wlocie w kierunku Winnicy, ale na wylocie w kierunku Młocin przy zapewnienie obustronnego dojścia zarówno od Ćmielowskiej jak i Świętosławskiego lub Stefanika, ale na wlocie w kierunku Mlocin i na wylocie w kierunku Winnicy z obustronnymi dojściami od Stefanika i Ksiązkowej) i o tym, też dużo było podczas tej dyskusji, ale widzę wypadło z głowy.
Pytanie, czyjej. Ja akurat doskonale pamiętam, że rozwiązanie z przystankiem na wylocie zostało potraktowane jako z definicji złe, bo nawet próbowałem wskazać przykład Wrocławia, pominięty przez wzruszenie ramion (a w zasadzie jego werbalny odpowiednik). Dyskusja o przystankach "parami naprzemiennych" to inna sprawa.
Cytuj:
To obustronne dojście jest nawet ważniejsze, niż te "wloty". Gdyby były obustronne dojścia, to "wloty" nie musza być traktowane jak świętość. Ale dyskutantom generalnie się takie obustronne dojścia nie podobały, a to jest własnie ten zachodni standard.
Uważałbym z używaniem tego typu ogólnikowych stwierdzeń, bo łatwo można się na nich sparzyć. Owszem, często się je tam spotyka - to by była pełna prawda.
Cytuj:
Spojrzmy na Park Praski - piekna wiata, ale dojście tylko z jednej strony i już mamy 200 metrów więcej do pokonania, gdyby ktoś chciać dojśc z przystanku do Kurii.
przystanek ma 66 metrów długości plus 3,5 m rampy. Tramwaj nie ma 0 m długości. Wychodzi maksimum 110 m, 135, jeśli ktoś koniecznie musi do drugich drzwi bo rampa, co dotyczy ułamka pasażerów. 200 m to nawet nie jest przybliżenie, to demagogia.
Poza tym, tego typu "analiza" powinna obejmować zawsze korzyści i
koszty. Kosztem dojścia dwustronnego byłoby tutaj wprowadzenie dodatkowej sygnalizacji świetlnej, czyli - strat czasu tramwajów. Mniejszych lub większych (zależy od programu), ale jednak strat.