Mnie najbardziej zaintrygował ten fragment dot. tunelu:
Jarosław Osowski napisał(a):
Kamery pokazywały też wczoraj aktualny obraz z tego miejsca i namierzały prędkość samochodów: 110, 104, 107, 125 km na godz.
Fantastycznie. Zdają sobie sprawę, że wszyscy tam łamią istniejący przepis, ale i tak go zostawią. A o egzekwowaniu go (mimo faktu, że - jak widać - mieliby po temu środki) mowy nie ma. Jeśli chodzi o sam tunel, to uważam, że albo (1) trzeba zacząć radykalnie egzekwować te 50 km/h, albo (2) podnieść dozwoloną prędkość do, powiedzmy, 70 km/h, a przystanki wygrodzić ścianami dźwiękoszczelnymi - tam naprawdę nie da się wytrzymać ze względu na hałas.
Jeszcze cytat z forum pod artykułem, bo - jak rzadko - jest on trafny:
halibutt napisał(a):
Ech... W większości krajów Europy znak drogowy pełni funkcję informacyjną. W takiej Grecji 50 w kółku oznacza na przykład: zwolnij do 50 jeśli chcesz przeżyć ten zakręt. U nas niestety 50 może oznaczać "tu zarabia policja" albo "był remont rok temu i nie chciało nam się znaków zdejmować" albo "gdyby kierowcy tu zwolnili byłoby fajnie, a tak mamy dupochron". W Polsce niestety mamy tych znaków zwyczajnie za dużo - i w sporej części nie wiadomo po co tam stoją. Nawet autobusy się do nich nie stosują, inaczej żaden by się nie wyrobił w rozkładzie.
Skutek? Za granicą zazwyczaj jeżdżę w 100% zgodnie z przepisami. W Polsce - zazwyczaj przekraczam prędkość. A wszędzie jeżdżę podobnie, styl mi się magicznie nie zmienia jak tylko przekroczę granicę.
Dodałbym jeszcze problem, że czasami zwyczajnie nie wiadomo, do ilu jest ograniczenie. Np. Na odcinku Wisłostrady od Krasińskiego do mostu Gdańskiego jest 50 km/h, ale jeszcze nie spotkałem kierowcy, który by sobie zdawał z tego sprawę (inna sprawa, że i tak by tego nie przestrzegał).