axxenfall napisał(a):
Zaraz, zaraz, rowery muszą być tak samo wykrywane przez pętle indukcyjne w jezdni, jak na ścieżkach... A to, że tocząca się puszka (raz na tydzień? miesiąc? rok?) może ją wzbudzić, absolutnie nikomu w niczym nie zaszkodzi.
Puszka to był tylko przykład, na to że 20 gram metalu wystarczy by nastąpiło wzbudzenie. Równie dobrze mogą to być: upadające monety czy klucze do mieszkania itp. W porządku, to też się nie zdarza aż tak często, ale metalowy maszt sygnalizacyjny, który stoi tuż obok ścieżki też będzie wzbudzał detektor. To samo dotyczy wszelkiej maści wygrodzeń, słupków, znaków drogowych itp.
Trzeba też wziąć pod uwagę, że z biegiem lat coraz więcej na ulicach będzie rowerów z ramami karbonowymi.
Cytuj:
Zaś ogólnym problemem jest warszawska mania stawiania świateł i stosowania detekcji wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe zamiast stosować zdroworozsądkowe (i zgodne z prawem, które zakazuje stosowania świateł, gdzie możliwe są inne rozwiązania) środki, takie jak ronda i/lub uspokojenie ruchu, a na większych skrzyżowaniach z dużą ilością pieszych/rowerzystów automatycznego włączania się świateł dla nich w każdym cyklu.
To nie jest maniana, tylko walka o przepustowość. Piesi powodują największe czasy międzyzielone, jakie trzeba uwzględniać w algorytmie sygnalizacji. Jeśli włączy się faza bez ich udziału, to można w ten prosty sposób zyskać ok. 5 sekund. Zakładając, że co 5 cykl w ciągu godziny odbędzie się bez fazy z pieszymi, to zyskujemy na przepustowości relacji od kilku do kilkunastu procent .
Poza tym sygnalizacja akomodacyjna pracuje w tym mieście (a jak jeszcze gdzieś nie pracuje to będzie pracować) przez całą dobę. Oczywiste jest, że ruch pieszo-rowerowy oraz każdy inny podlega wahaniom w tym czasie. Włączanie fazy z pieszymi i rowerzystami zawsze byłoby marnotrawstwem. Zgodzę się, że wyłączanie akomodacji dla pieszych ma sens, ale tylko w określonych godzinach, gdy ten ruch jest największy.
Groob napisał(a):
Dokładnie - powinny być wszystkie fazy w każdym cyklu. A przycisk powinien co najwyżej przyspieszać włączenie fazy dla pieszych lub rowerzystów.
Na pl. Zawiszy też powinny być wszystkie 27 faz w każdym cyklu? Bardziej adekwatne do rzeczywistości byłoby stwierdzenie: „powinny być realizowane wszystkie fazy z pieszymi”.
To, że wciskanie przycisku najczęściej nie skutkuje zapaleniem się zielonego w ciągu 5 sekund, nie oznacza że nie przyspiesza.
Bez dokumentacji nie jesteś w stanie stwierdzić, czy przyspiesza i o ile.
Groob napisał(a):
Fakty? Proszę bardzo.
1. kto ci powiedział, że ja mówiłem o oczekiwaniu na jedną fazę? Ja mówiłem o przejeżdżaniu tego skrzyżowania "po skosie", czyli przez cztery jezdnie. Dzięki detekcji ręcznej i idiotycznie ustawionym fazom niektórych relacji nie da się przejechać na jeden raz, np. przejazd rowerem z południa na północ przez ul. Witosa po zachodniej stronie skrzyżowania zajmuje 2 min 1 sek (w tym 1 min 33 sek oczekiwania na drugim czerwonym świetle!). Do tego dorzuć drugie tyle na przejechanie Czerniakowskiej. Mam to codziennie, przez okrągły rok, bo to moja trasa do pracy.
Czyli mamy 3 minuty samego czekania. I to zakładając, że do krzyżówki dojeżdżam idealnie na zielone.
Nie wyjaśniłeś sprawy dość precyzyjnie, więc przyjąłem czekanie jako coś ciągłego, nieprzerwanego.
Sytuacji tej nie jest winna detekcja ręczna, bo ta spełniła swoją funkcje i zielone dostałeś zapewne zgodnie z algorytmem. Pętla tuż przy sygnalizatorze zadziałałaby z takim samym skutkiem.
To bardzo niewygodne skrzyżowanie do sterowania ze względu na swoją geometrię gdzie mamy : ponad 50 metrowe przejścia pomiędzy wszystkimi jezdniami, długie przejścia dla pieszych (nawet przez 6 pasów na wlocie północnym). Zielone dla pieszych musiałoby tam mieć ok. 70 sekund, żeby dało radę przejść przez obie jezdnie na raz. Tego nie dałoby się zmieścić w 120 sekundowym cyklu, a co dopiero w 90. Niedziwne że przyjęto tam taką politykę sterowania.
Jedyna szansa na poprawę to oddzielna detekcja rowerzystów.
Cytuj:
I gdyby ktoś mi wtedy podstawił geniusza, który to wszystko zaprogramował, albo dyrektora Trzcińskiego, który kilkakrotnie mi odpisał, że "niedasię" poprawić, to byłbym okrutny.
Bo dyrektor Trzciński i każdy inny urzędnik odpowiedzialny za sygnalizację jest odpowiedzialny za jej optymalną pracę względem wszystkich grup użytkowników tego skrzyżowania, a nie tylko rowerzystów i pieszych.
Tak się składa, że przez to skrzyżowanie przebiega obecnie DK 7, a niebawem również DK 2. Są to drogi tranzytowe przez Warszawę. Zapewne to skrzyżowanie pracuje również w koordynacji, więc ruch rowerowy nie będzie tutaj traktowany jako najważniejszy.
GFM napisał(a):
do domu nie raz zdarzyło mi się przestać dodatkową kolejkę bo mnie kamera nie wykryła.
A może wjechałeś w obszar detekcji zbyt późno? Jeśli, to rzeczywiście była awaria to co za problem zadzwonić do ZDM? Na pewno się ucieszą z tego, że będą mogli dzięki temu zapłacić konserwatorowi sygnalizacji 600 zł mniej.
Cytuj:
Nadmiar automatyki szkodzi - to jest prawda znana od lat,
ale niektórzy do szkoły mieli za bardzo pod górkę.
Kto i kiedy to udowodnił? Zwolennicy liczydeł ręcznych? Dlaczego detekcja uczestników ruchu ma być uznawana „nadmiarem automatyki”? Automatyka jest dla ludzi, tak jak wszystko inne. Nie ma rzeczy niezawodnych na tym świecie.
Cytuj:
Nic gorszego jak doświadczenia na żywym organiźmie.
Tym czasem ZDM traktuje nas jak króliki doświadczalne i co gorsza
rzadko kiedy wyciąga z tych doświadczeń właściwe wnioski.
To, że wnioski nie odpowiadają Tobie, nie oznacza że nie są właściwe.
A jak sobie wyobrażasz inaczej testowanie sygnalizacji świetlnej? Mają lepić ludziki z plasteliny i sprawdzać, czy im pasuje jakiś program? Nawet najlepszy symulator nie zweryfikuje tego lepiej niż rzeczywistość.
Cytuj:
A dla nas najpewniejszy jest cykl stałoczasowy bez żadnej detekcji
i nic gorszego od przycisków, które trzeba wciskać przed rozpoczęciem się
fazy - bo potem jest już za późno i trzeba czekać całą kolejkę.
Sygnalizacja nie dostosowana do ruchu nie ma racji bytu w takim zatłoczonym mieście bez obwodnic jak Warszawa.
Wszystko zależy głównie od algorytmu. Nawet zastosowanie innej detekcji , nie zagwarantowałoby braku oczekiwania przez rowerzystę bądź pieszego na zielone do następnego cyklu.
Cytuj:
Wiesz : chyba nie bardzo pasujesz do tego forum.
Jeb*ć ZDM! Galas do piachu!
Już pasuję?
Cytuj:
Zaraz, a może Ty z ZDMu jesteś?
Może kiedyś będę, to źle?
Monty B. Ike napisał(a):
Przyciski jako forma detekcji pojazdów są sprzeczne z przepisami, rower jest pojazdem, ustalono to ileś-tam stron temu i nie ma co do tego wracać.
Jest masa innych rzeczy sprzecznych z przepisami, a są na drogach i funkcjonują lepiej niż gdyby działały zgodnie z przepisami. To jest tzw. „standard warszawski”, ale to temat na inną okazję.
Co do przycisków dla rowerzystów, tak są sprzeczne i wystarczy się wczytać w stosowne rozporządzenie by się o tym przekonać.
A teraz pytanie za 100 punktów: jak udowodnisz, że dany przycisk jest rzeczywiście przyciskiem dla rowerów, a nie dla pieszych?
Osobiście nie widziałem przycisku, który wzbudzałby zielone tylko dla rowerów , albo tylko dla pieszych, w przypadku gdy jest to przejazd pieszo-rowerowy. Ba, nawet nie wszystkie przyciski wzbudzają zielone dla pieszych, gdyż są to wibratory dla niewidomych.
Sam fakt wzbudzania zielonego dla rowerów nie wystarczy, bo algorytm może zakładać wzbudzanie zielonego również dla grupy sygnałowej innego typu. Przycisk może w terenie być dogodny do używania przez rowerzystów, a w dokumentacji może figurować jako pieszy i wtedy sytuacja z punktu widzenia prawnego jest gładka jak pupa niemowlaka.
Owszem, niektóre przyciski z racji położenia wyglądają na stricte rowerowe, jednak to żaden problem by je usunąć albo dołączyć tabliczkę „chcesz przejść, naciśnij przycisk”.
Wniosek: argumentem prawnym detekcji ręcznej się nie pozbędziemy. Za łatwo tutaj owe prawo obejść.