johnkelly napisał(a):
Zechcesz mi łaskawie wskazać gdzie pisałem o zakrętasach przed przejazdem?
Łaskawie wskazuję.
Tutaj:
johnkelly napisał(a):
gromanik napisał(a):
W podobny sposób projektanci i urzędnicy potrafią uzasadniać niepotrzebne zakręty ścieżki (...)
(...)
Co do zahaczania
i manewrów - nie bardzo widzę związek.
Wymusza toto zwolnienie i zachowanie ostrożności, a jak ktoś mimo tego ostrożności nie zachowa to co mnie to obchodzi?
johnkelly napisał(a):
Skończyło się klaksonem, jego jobami, i jego postojem na pasie dzielącym, gdzie się wreszcie zorientował, że ma czerwone.
A Ty jesteś policjantem od egzekwowania prawa, czy uczestnikiem ruchu? Bo jak nie jesteś policjantem, to po prostu naruszyłeś par. 96 ust. 3
Rozporządzenia:
Cytuj:
3. Skręcanie lub zawracanie, o których mowa w ust. 1 i 2, jest dozwolone pod warunkiem, że kierujący zatrzyma się przed sygnalizatorem i nie spowoduje utrudnienia ruchu innym jego uczestnikom.
I KROPKA! Ani słowa, że wolno utrudnić ruch, jeśli inny uczestnik ruchu Twoim zdaniem łamie przepisy! Przede wszystkim masz obowiązek stosować się do prawa, a w drugiej kolejności możesz obserwować, czy robią to inni.
S-2 to
przywilej, udzielony na określonych warunkach. Szeroko nadużywany i nadinterpretowany. Bardzo często z ofiarami (ofiarą zwykle nie jest nadużywający).
Żeby nie było: mi też się zdarza "policjantować", ale staram się przy tym trzymać w granicach prawa. Zwykle tam, gdzie zależy od tego moje lub innych bezpieczeństwo,
raczej nie tam, gdzie zależy od tego przejazd przez skrzyżowanie o 10 sekund szybciej.