Karolina Kowalczyk napisał(a):
obecne na nim będą osoby odpowiedzialne za komunikację rowerową w urzędzie, przedstawiciele ZDM oraz Biura Drogownictwa i Komunikacji.
(...)
Na spotkaniu podsumowującym konsultacje będzie natomiast obecny wiceburmistrz Pietrusiński, w którego obszarze zadań leży m.in komunikacja rowerowa.
Pan burmistrz Pietrusiński przywitał nas stwierdzeniem, że Bielany są bardzo zieloną dzielnicą, co sprzyja rozwojowi komunikacji rowerowej (!), i że jest tu jedna z najbardziej rozbudowanych sieci ścieżek rowerowych w Warszawie, którą kolejne ekipy starają się dalej rozbudować - po czym dyskretnie się ulotnił i tyle go widzieliśmy. Dowiedzieliśmy się też, że w urzędzie jest jedna osoba zajmująca się komunikacją rowerową (z Wydziału Ochrony Środowiska), ale robi to społecznie, bo nie leży to w zakresie jej obowiązków etatowych. Była jeszcze jedna (z 25 ogółem) pani radna, która sama jeździ rowerem, więc była zainteresowana... Dopisał ZDM i Biuro Drogownictwa, dzięki nim można było w ogóle o czymś porozmawiać.
Konsultacje społeczne do akcja finansowana z funduszy norweskich, a prowadzona przez Urząd Miasta W-wy. Każda dzielnica wybierała sobie temat, Bielany postawiły na komunikację rowerową - ale na tym się w zasadzie wysiłek dzielnicy skończył. Pani z urzędu dzielnicy chyba naprawdę była pełna dobrej woli, ale nie mogła się zobowiązać do niczego poza tym, że się postara. Z drugiej strony nie widziała nic skandalicznego w sprawie ścieżki na ul. Perzyńskiego ani zakazu na ul. Kampinoskiej. Panów z ZDM też nie bulwersował fakt, że najważniejszy odcinek dróg rowerowych ma Bielanach, stanowiący wspólną część trasy wzdłuż Trasy AK i ul. Marymonckiej, jest od początku swego istnienia (wiosna 2009) formalnie zamknięty (znak B1), bo nie mogą się dogadać ze ZMIDem, jak tam ustawić znak C13-C16. Takie są realia i mamy się z nimi pogodzić.
Są pozytywne skutki tych konsultacji: pomalowano w ostrzegawcze pasy betonową zawalidrogę na trasie nadwiślańskiej i odsunięto o 30 cm niebezpieczną blachę na nowej DDR na Marymonckiej. Wszystkie inne sprawy okazały się zbyt trudne, żeby je załatwić w kilka tygodni.