Cytuj:
Na co dzień masz za to przykład negatywny - Warszawę Wileńską, gdzie PKP było tak otwarte na potrzeby inwestora, że odsunęło perony o 150 m od węzła przesiadkowego.
OK. Z dwóch-trzech przykładów w skali kraju wnioski są i będą takie sobie. Ja, prawdopodobnie blędnie (zbyt optymistycznie) bazuję na przykładach zza granicy, których jest lekko więcej, a i kolej bogatsza i nieco bardziej doświadczona w kontaktach z inwestorami. A jeśli już iść topem korzyści dla pasażera, to przecież obaj wiemy, ze na Kraków Główny też są narzekania, że Galeria zasłoniła stację, więc z tego punktu widzenia kopii kruszyl nie będę. Jednak są to przykłady, że dogadać "da się". W przypadku Wileńskiej, gdyby ktoś w PKP pomyślał i np: zaprzagł miasto do współpracy to być może zyskałby sojusznika w tym, aby perony znalazły się bliżej miasta. Ale jeszcze grubo po tym czasie miasto nawet nie otrzymywało projektów PLK-i do opiniowania (np: E-65).
Cytuj:
I czy większe nasilenie remontów linii wytrzymała by sieć (a przede wszystkim pasażerowie).
No tak. Jak się remontow robić z sposób przyjazny dla pasażera nie umie, to na pewno by nie wytrzymali. Choć już jest lepiej - zamknięcia do Grodzika są np: w godzinach 23-4 i to jest postęp, jeszcze kilka lat temu dla PLK-i nie do pomyślenia.
Cytuj:
a i Jacku Prześludze kolega słyszał?
O tak. Co tydzien konsultuje ze mną kilka planów przebudowy dworców.

Poczytaj inne wątki na tym forum, to zobaczysz, czy znam. Na kilku frontach go mocno popieram, czym pewnie wystawiam się teraz nie niezły strzał.
Cytuj:
Nie mówiąc już o tym, że jakoś w partnerstwo PKP z samorządami to jakoś mi się nie chce wierzyć... polityk miałby podjąć się współpracy z zaplutą koleją... o nie za to wyborcy go zjedzą.
Mogłbyś się mocno zdziwić. Wspomniany Kraków, obecnie stara się także Warszawa (Niedźwiedaek itp.), a poza tym Białystok, Lublin, Giżycko, Gliwice, Tychy, Kościan,...
Cytuj:
Zwróćcie uwagę, że 98% wypadków na przejazdach jest z winy użytkowników dróg zaś obecnie 100% kosztów obsługi przejazdów ponosi kolej (a dochodzą jeszcze koszty związane z opóźnieniem pociągów po kolizji).
O tym od dawna wiemy i bardzo chętnie byśmy to zmienili, ale to wymaga lobbingu na górze (ustawy), na który obecnie nas już nie stać, tak jak kiedyś. To przecież w ustawie jest zapisane, że za przejady kolejowe odpowiada strona kolejowa a nie drogowa i na pewno drogowcy nie wyściubią nosa w drzwi z powodu tego przepisu (a już na pewno nie w Warszawie, gdzie ZDM i ZMiD to drogowy beton, który ma zbyt dużo swobody), choć znam samorządy, które zrobiły inaczej i dolożyly do wiaduktow czy przejazdów, może nawet w 100%, ale pewności nie mam w ilu %. Napotkalismy na takie przyklady podczas konsultacji E-59.
A pdeudodziennikarzami nas tak łatwo nie nazywaj. W końcu w gazetach nie piszemy. Nasz portal oprócz narzekania ma także wiele przykładów i propozycji na to co mogłoby być lepiej i nie mamy odgórnego przykazu, aby pisać o kolei źle, a raczej odwrotny. Ale z kiepskiej mąki dobrego chleba sie nie spodziewaj.