Jak to się robi w Kopenhadze...
Dania, wbrew twierdzeniom niektórych przedstawicieli władz Warszawy (którzy na lekcjach geografii w szóstej klasie podstawówki zapewne zaglądali koleżankom pod spódniczki

), nie leży nad Morzem Śródziemnym, lecz nad Morzem Północnym.
Dokładnie rzecz biorąc -- Kopenhaga leży na 55° szerokości północnej, tak, jak Moskwa... (Amsterdam leży na 52°, jak Warszawa, więc tam też daktyle nie rosną

).
I jak się załatwia sprawę śniegu na drogach rowerowych w Kopenhadze? Mechanicznie, niewielkimi pojazdami. Które na danej drodze rowerowej potrafią wykonać ponad 6 kursów dziennie...
(za Copenhagenize):
http://vimeo.com/17954162 "
Pojazdy pojawiły się w środku poranka. To są małe, pracowite pszczoły, bzyczące wzdłuż całej ulicy. Z powodu ilości śniegu, były dwa, pracujące w zespole. Najpierw pług śnieżny, później zamiatarka. Od końca do końca ulicy. Usunięcie śniegu z drogi rowerowej wymagało więcej, niż jednego przejazdu. Oczyszczały one również chodnik po drugiej stronie mojej ulicy, ponieważ nie ma tam prywatnych budynków, od których właścicieli wymaga się odśnieżania we własnym zakresie, jak od nas na przykład.
Lecz później, w ciągu dnia, pojazdy pracowały nadal i widziałem, jak odśnieżały chodnik tam, gdzie nie było to od nich wymagane. Co jest bardzo fajne. Pług spychał śnieg na drogę rowerową, a zamiatarka (ze szczotką) przerzucała go na zaparkowane samochody."
Z tymi samochodami -- już niejaki Szekspir napisał "
coś gnije w państwie duńskim..." Nasi ZOMici nigdy by nie pozwolili na oczyszczenie chodnika i drogi rowerowej kosztem krzywdy samochodów...
A nam pozostaje inny cytat z Szekspira (z
Ryszarda III):
Now is the winter of our discontent -- Teraz panuje zima naszej niełaski...