Warszawiacy przesiadają się z samochodów do autobusówJarosław Osowski2010-11-23, ostatnia aktualizacja 2010-11-23 10:38
Więcej sprzedanych biletów i większy tłok w ponad 30 liniach autobusowych - to znak, że spora grupa warszawiaków przerzuciła się z samochodów na komunikację. Będą dodatkowe kursy na najbardziej obciążonych trasach
- Tej jesieni obserwujemy, że w porównaniu z październikiem i listopadem zeszłego roku znacząco wzrosła nam liczba pasażerów - mówi "Gazecie" wicedyrektor Zarządu Transportu Miejskiego Andrzej Franków, który odpowiada za koordynację rozkładów jazdy. Przyznaje, że przybywa linii, na których w godzinach szczytu zdarzają się przeciążone kursy, czyli ludzie podróżują w mało komfortowych warunkach.
Raz na trzy minuty
ZTM reaguje tam, gdzie może - dodatkowe przegubowce wyruszyły właśnie z Nowodworów i Tarchomina do stacji metra Marymont. Dzięki temu linia
508 zaczęła kursować z rekordową w Warszawie częstotliwością - co trzy minuty. Było to możliwe, bo w Ursusie i Włochach kończą się prace na dworcach kolejowych, więc można stąd było wycofać część autobusów, które zastępują odwołane pociągi. Kolejna szansa na rozładowanie tłoku 1 grudnia, gdy do stolicy dotrze pierwsza partia z 50 przegubowców zamówionych przez firmę Mobilis (to prywatny przewoźnik, który wozi pasażerów na zlecenie ZTM). Wtedy przybędzie kursów między stacją metra Młociny a kampusem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Dziś zdarza się, że studentom ciężko dostać się do kursującej tam linii 114.
- Pasażerów rzeczywiście przybywa, co widać po liczbie sprzedanych biletów - potwierdza szef ZTM Leszek Ruta. Jego rzecznik Andrzej Skwarek poinformował "Gazetę", że we wrześniu 2009 r. kupiliśmy ich nieco ponad 8 mln, a we wrześniu tego roku już 8 mln 460 tys. Ten wzrost dotyczy przede wszystkim biletów kartonikowych (np. dobowych czy 20-minutowych) - rozeszło się ich o 430 tys. więcej. O ile sprzedaż miesięcznych i kwartalnych utrzymuje się na podobnym poziomie (odpowiednio - ponad 330 tys. i ok. 80 tys.), o tyle coraz bardziej popularne stają się bilety średniookresowe, które też można kodować na warszawskiej karcie miejskiej: trzy-, siedmio - i 14-dniowe. Dla porównania rok temu we wrześniu kupiło je tylko 206 osób, a w tym roku - już 16 tys.
Porzucają samochody
Skąd ten wzrost? - Przypuszczam, że warszawiakom coraz gorzej jeździ się po mieście samochodem, bo przybywa buspasów i ubywa miejsc parkingowych w centrum. Jednocześnie poprawia się jakość komunikacji zbiorowej i ludzie się do niej przesiadają - komentuje Marek Roszkowski, szef Biura Planowania Rozwoju Warszawy. - O takiej konieczności mówiło się od lat i teraz zaczyna to przynosić efekty.
- Ja to oczywiście tłumaczę na swój sposób: konsekwentna praca nad tym, by komunikacja miejska była coraz bardziej atrakcyjna: więcej tras lokalnych, prawie 800 wymienionych autobusów, pierwsze niskopodłogowe tramwaje, nowe pociągi Szybkiej Kolei Miejskiej, wreszcie rozszerzanie zasięgu biletu aglomeracyjnego. Dziś ma go już 70 proc. pasażerów Kolei Mazowieckich. Chwycił też nasz pomysł na lokalne linie dowożące ludzi do stacji PKP pod Warszawą. Kolejna grupa pasażerów to kierowcy, którzy dojeżdżają do parkingów przesiadkowych - wylicza dyrektor Ruta.
Jego zdaniem boom pasażerski w komunikacji zaczął się przy okazji dużych remontów w ostatnich latach - linii tramwajowej w Al. Jerozolimskich i budowy wspólnego pasa dla tramwajów i autobusów na Trasie W-Z. - Ponieważ na czas tych prac zamykaliśmy ruch samochodów, a utrzymywaliśmy komunikację, ludzie zaczęli ją odkrywać, część się do niej przekonała i już w niej została - uważa szef ZTM.
Czy jednak zatłoczone tramwaje i autobusy nie staną się ofiarą swojego sukcesu? Leszek Ruta zapowiada, że w planach jest więcej linii kursujących co 5 min, a nawet jeszcze częściej. - Bo właśnie liczba takich połączeń wskazuje w Europie, jak atrakcyjna jest komunikacja w danym mieście - dodaje.
Tylko skąd wziąć tabor, skoro po ulicach kursuje już niemal 1,5 tys. autobusów, a tramwaje przekroczyły barierę 50 mln km, które pokonują rocznie? Leszek Ruta zapowiada przegrupowania tras i kasowanie najmniej popularnych linii. Okazją do tych zmian będzie wprowadzenie objazdów na czas budowy drugiej linii metra od wiosny przyszłego roku.
ramka
Gdzie największy tłok
"Gazeta" dotarła do listy najbardziej obciążonych dziś linii autobusowych na znacznym odcinku trasy (zajęte powyżej 80 proc. miejsc siedzących i stojących, a w co najmniej kilku kursach w ciągu godziny nawet 100 proc.). Są to: 112, 131, 138, 162, 167, 171, 174 - od strony Mokotowa, 186, 188, 189, 190, 193, 401 - na odcinku z Ursusa do Służewa, 500, 501, 509, 511, 519, 520, 523, 525, 527,709, 718, 719, 727, 738, 805, E-2 - na Woli, E-8. Do tego trzeba doliczyć linie przeciążone na krótkich odcinkach trasy, np. 117 czy 141 (między stacją metra Służew a Galerią Mokotów) i 103 (między Dworcem Zachodnim a ul. Kasprzaka).
Więcej...
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... z166Rgm2fb E-4 miało kiedyś odjazdy co 2 minuty.
Lista najbardziej zatłoczonych jest mocno wybiórcza. Brakuje wszystkich linii np: na odcinku Wlleński-Bankowy, Pl. Zamkowy- Uniwersytet, pl. Konstytucji-Centrum w godzinach szczytu