Jak sobie przypominam to szedł tyłem do mnie, więc też nie byłoby łatwo uchwycić.
Jest nowy pomysł na przejścia podziemneW przejściu podziemnym pod Wałem Miedzeszyńskim przy ul. Krynicznej zawisło sześć niezwykłych luster
W odbiciu pierwszego nabieramy kształtów dorodnej żyrafy, z drugiego spogląda otyły karzełek ubrany zupełnie tak samo jak my. Trzecie lustro spłaszcza nam głowę, czwarte powiększa stopy, itd. Czy to Zarząd Dróg Miejskich urządził mieszkańcom Saskiej Kępy gabinet krzywych zwierciadeł? Nie, ale wsparł inicjatywę Edyty Ołdak ze stowarzyszenia "Z siedzibą w Warszawie" i za darmo użyczył ściany. Projekt sfinansowało miasto.
- Przejścia podziemne w Warszawie to przestrzenie zagubione w rytmie modernizacji. Zaniedbane, ponure. Autentycznie prowadzą w strefę mroku. Budzą złe skojarzenia. Kiedy studiowałam na Akademii, nikt, włącznie ze mną, nie chodził przejściem podziemnym na Krakowskim Przedmieściu. Każdy górą - wspomina autorka. - Na zachodzie przejścia są wykorzystywane na różne sposoby, jako powierzchnie informacyjne, galerie zewnętrzne. Np. w Berlinie studenci wzornictwa zaprojektowali w takim pasażu oświetlenie.
W Warszawie sytuacja się komplikuje, bo większością przejść podziemnych zarządza prywatna firma - Warszawskie Przejścia Podziemne Sp. z o.o. Dlatego są tam tylko punkty handlowe i reklamy.
- Nie wedrzesz się bez dużej kasy - narzeka Edyta Ołdak. - To miejsce należy do ZDM-u i dlatego jest czyste, bez billboardów. I nie ma tu straganów ze sznurówkami i pumeksem.
Na wybór przejścia pod Wałem Miedzeszyńskim miała też wpływ jego lokalizacja przy Wiśle. Gabinet krzywych zwierciadeł ma zachęcać do penetracji nadwiślańskich plaż otwartych w tym roku po praskiej stronie. Ale dlaczego akurat lustra?
- Kiedy czekam na tramwaj na pl. Bankowym obserwuję ludzi, którzy przeglądają się w oknach Błękitnego Wieżowca. Są poważni, poprawiają fryzury, krawaty. Odbicie w krzywym zwierciadle musi wywołać uśmiech, dystans do siebie. Nie trzeba się spinać, bo wszyscy wyglądają śmiesznie, tak samo krzywo. Po prostu chciałam, żeby ludzie więcej się uśmiechali w drodze do pracy - deklaruje autorka. - Poza tym w Pradze czeskiej jest gabinet krzywych zwierciadeł, a w Warszawie nie ma.
Stowarzyszenie "Z siedzibą w Warszawie" to grupa twórców, animatorów, socjologów i psychologów, których celem jest ożywienie zaniedbanych miejsc poprzez działania z mieszkańcami. To oni stworzyli balonowe dekoracje na kamienicy Pod Sowami, a na ścianie zdewastowanej praskiej fabryki powiesili zegar odmierzający czas do jej wyburzenia. Teraz chcą sprowokować debatę publiczną o niewykorzystanym potencjale stołecznych przejść podziemnych. 3 listopada o godz. 18 w kawiarni Kępa Cafe (ul. Finlandzka 12) odbędzie się dyskusja na ten temat.
Więcej...
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... z13b93nxPS Zwracam uwagę, że prześciami zarządza spólka - kto jest udziałowcem - pewnie w 100% miasto. Więc miastu ewidentnie opłaca się nie robić zebr - po prostu tak.