Dużo piszecie o Holandii, Danii czy Niemczech, a w północnych Włoszech rower też jest popularny i jeździ się tam całkiem przyjemnie

Taki obrazek z lutego (+4 stopnie Celsjusza) ze starówki w Rimini - zamkniętej dla ruchu samochodowego i oczywiście dostępnej dla rowerzystów:

W Ferrarze na starówce strefa piesza jest również dostępna dla rowerów:

To obrazek z lutego, mimo temperatury około 0 stopni rowerzystów nie brakuje, wystarczy przecież czapka i szalik:

Na starówce w Ferrarze ciekawym i rzadziej spotykanym udogodnieniem dla rowerzystów była specjalnie przeznaczona dla nich nawierzchnia z gładkich płyt kamiennych w morzu zabytkowej kostki.

Często widać wykorzystywanie zabytków jako świetnego miejsca do parkowania rowerów:


W Ferrarze spotkałem się też pierwszy raz z hotelem, w którym nie było podjazdu dla samochodów, ale był za to parking z hotelowymi rowerami do wynajęcia:

Na koniec mniej rowerowa ciekawostka z Bolonii:

Na tym skrzyżowaniu zainstalowano sygnalizator tylko dla samochodów - piesi mają pasy i pierwszeństwo, a więc kierowcy, inaczej niż w Polsce, nie mogą pędzić widząc z daleka zielone, tylko zwalniają dojeżdżając do skrzyżowania, bo pieszy zawsze może przejść. Warto odnotować też, że na środku skrzyżowania wisi tylko jeden czterostronny sygnalizator. Wydaje się to tańszym, mniej zabierającym miejsce rozwiązaniem. Na takiej wielkości skrzyżowaniach w Polsce prawdopodobnie zobaczylibyśmy co najmniej 16 sygnalizatorów i do tego montowanych na słupach...