Co do czytania. Czytałem, ale akurat temat rowerów jest mi bliższy niż pieszych, stąd takie przykłady. Piesi mają w zasadzie podobne problemy z nieakceptowaniem odblasków, co rowerzyści. Też są potrącani głównie w dzień, w mieście, przy dobrej widoczności. Ba, w dodatku najczęściej giną... na pasach. I piesi też mają obrania sportowe i kurtki z odblaskami.
gajdka napisał(a):
Ja też nie wiem i przyznaję, że to tylko spekulacje. O ile mi wiadomo nikt nie przeprowadził dotychczas takich badań.
No właśnie. Ja jestem za tym, by zmianę przepisów wykonywać nie na podstawie spekulacji, czy innych tam obrzędów i wierzeń, a na podstawie twardych danych z badań. I to nie dotyczy tylko kasków, czy odblasków, ale wszystkich przepisów.
A u nas komuś się wydaje, że trzeba to, czy tamto zrobić i już wprowadza się obowiązek - i jak Polska długa i szeroka cały naród musi to robić, nawet gdy to totalnie bez sensu i nic nie daje. Tak się nie powinno tworzyć prawa. Najpierw badania problemu (na czym polega), później rozwiązania!
W podanym przykładzie pieszych, warto przeanalizować gdzie giną piesi, na co, dlaczego i z czyjej winy. Dopiero potem proponowac rozwiązania PRZYCZYN problemów.
gajdka napisał(a):
Zastanawiające może być jednak to, ilu kierowców jeździ po niemieckich autostradach >200km/h (w Niemczech na autostradach nie ma ograniczeń prędkości).
Korekta. W Niemczech ostało się jeszcze kilka, dość nielicznych fragmentów autostrad bez ograniczeń prędkości. Reszta ma je ustanowione znakami.
Niemcy powoli, raczkiem, wycofują się z tego braku ograniczeń. Po prostu obecne auta osobowe są na tyle szybkie, że mózg ludzki nie jest w stanie za nimi nadążyć i ludzie, nawet na bezpiecznych drogach się po prostu zabijają. No i zauważono, że wraz z prędkością rośnie sobie po cichutku energia kinetyczna. Rośnie w kwadracie prędkości, a więc 2x szybciej = 4x bardziej tragiczne w skutkach zderzenie.
gajdka napisał(a):
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie udzieliłem bezpośredniej odpowiedzi na Twoje pytanie
Zdaje sobie sprawę, zdaje.
gajdka napisał(a):
ale jak sam widzisz - nie brakuje takich, którzy jadą ile mogą, gdy tylko mogą.
Gdy są ograniczenia, tez duża część z nich jedzie tyle ile może. Wyjdź na dowolną ulicę w mieście, czy trasę poza miastem i sprawdź ile osób faktycznie jedzie z dozwoloną prędkością.
Z resztą dlatego też jestem wielkim zwolennikiem regulowania prędkości aut nie znakami, a geometrią drogi - wyłukowaniami zakrętów, geometrią skrzyżowań, profilem jezdni, szerokością pasów ruchu i/lub poboczy, odpowiednią separacją kierunków ruchu, czy innymi rozwiązaniami. Nawet najbardziej niezdyscyplinowany kierowca mający znaki i przepisy w dupie, nie pojedzie 100km/h na łuku o promieniu 10m - na to nie pozwoli fizyka
Ale przechodząc na odblaski, bo odchodzimy od tematu - jestem gorącym zwolennikiem by zamiast mnożenia przepisów przez pączkowanie, raczej egzekwować te już istniejące. Na przykładzie rowerzystów (wybacz, że nie piesi, ale temat rowerzystów jest mi bliższy) - gdyby egzekwowano wymagane przepisami oświetlenie u rowerzystów i dozwoloną prędkość u kierowców, nie byłoby takiego problemu z tym, że rowerzysta nocą jest niewidoczny i trzeba go ubierać w kaski i kaftany.
W przypadku pieszych, wystarczyłoby egzekwowanie już dziś istniejących przepisów - chodzenie gęsiego poboczem po właściwej stronie, ustępowanie miejsca autom gdy się idzie po jezdni (tak, przepisy i o tym mówią, artykuł 11 PoRD!). Gdyby piesi to robili, a kierowcy dostosowywali prędkość i utrzymywali oświetlenie w dobrym stanie, to pieszy nawet zupełnie "ciemny" nie potrzebowałby odblasków. Ale nikt tego nie respektuje, więc tworzymy kolejne przepisy, zapewne równie martwe jak obecne.
_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko
