Melania napisał(a):
Wiem Raffi, wiem... Ale eksperymentować warto...

Ja jednak jestem za eksperymentami w innym kierunku. Obecnie pojazdy większość swojej energii (skądkolwiek by jej nie pozyskiwały) po prostu marnują. Poruszanie masy człowieka w samochodzie to zaledwie 1% energii jaką zużywa samochód by jechać. Reszta to poruszanie masy pojazdu i opory: powietrza, toczenia, setek łożysk, skrzyni biegów, silnika, pasków, mechanizmów różnicowych itp itd. Obecnie jedyne co się z tym wszystkim robi, to zwiększa moc pojazdu, czyli i spalanie paliwa i koszty i obciążenie środowiska. A większa moc wymaga znowu: cięższego pojazdu, mocniejszej skrzyni, łożysk, czyli: większych oporów. Koło się zamyka na tyle, że praktycznie niemożliwe jest by samochód o dobrych osiągach ważył mniej niż tonę.
Tymczasem można pójść inną drogą: minimalizacji oporów (przede wszystkim powietrza), masy i... kosztów. W ten sposób buduje się np obudowane rowery poziome, które jedynie z użyciem mocy nóg człowieka (max 300W, a na dłuższą metę 150W). Ważąc po 30kg wyciągają one 130km/h po 200m rozbiegu, a przez dobę są w stanie przejechać >1000km, a do tego spalają jedynie kalorie, są cichuteńkie, wygodne i zdrowe.
Przykład:
http://poziome.republika.pl/rekord_03.htm
Teraz gdyby w taki obudowany rower poziomy wsadzić niewielki silniczek o mocy powiedzmy 0,5KM, otrzymalibyśmy pojazd mały, lekki, sprawny, szybki jak Porsche, ekologiczny i palący może 0,5 litra paliwa na 100km, a może i to nawet nie.
I teraz się okazuje, że do tak lekkiego pojazdu możliwości odnośnie stosowania napędów otwierają się przed nami na skalę nam nieznaną. Można zastosować napędy, które wcześniej odrzucilibyśmy ze względu na koszty, czy wydajność. Można wtedy pomyśleć o napędzie na sprężone powietrze, ogniwach słonecznych (tu pewnym kłopotem jest waga akumulatorów), czy innych napędach i nośnikach energii odrzuconych jako zbyt mało wydajne na potrzeby motoryzacji.
Ostatecznie można zastosować biopaliwa i na pięciolitrowej bańce oleju rzepakowego ze spożywczaka przejeżdżać te ponad tysiąc kilometrów. Dziś nie ma aut, które by potrafiły na takiej bańce przejechać 200km właśnie dlatego, że przyjmuje się złe założenia przy projektowaniu.
Z resztą dzięki minimalizacji oporów do śmiesznych wartości, do dojazdów tak do 50km nie jest nam potrzebny żaden napęd prócz nóg bo jeżeli umiemy przejść kilometr pieszo, to umiemy też tym przejechać 50km.
_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko
