R2D2 napisał(a):
ZDM podkreśla, że niepokojącym zjawiskiem są ucieczki kierowców z miejsca wypadku, do którego doszło z udziałem pieszego - w 2011 r. odnotowano 45 przypadków ucieczek (wszystkich ucieczek odnotowano 99).
Być może ma to związek z tym, że PoRD zabrania ucieczki jedynie sprawcy i uczestnikom "wypadku drogowego"
Cytuj:
Art. 44.
1. Kierujący pojazdem w razie uczestniczenia w wypadku drogowym jest obowiązany:
[...]
4) podać swoje dane personalne, dane personalne właściciela lub posiadacza pojazdu oraz dane dotyczące zakładu ubezpieczeń, z którym zawarta jest umowa obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, na żądanie osoby uczestniczącej w wypadku.
[...]
3. Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się odpowiednio do innych osób uczestniczących w wypadku.
a samego wypadku nigdzie nie definiuje. Natomiast policja posługuje się własną definicją wypadku, zgodnie z którą jego skutkiem musi być "naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający dłużej niż 7 dni"; jest definicja zaczerpnięta z Kodeksu karnego (art. 157): spowodowanie takich obrażeń jest ścigane z oskarżenia publicznego, a lżejszych - z prywatnego. Zdarzenia drogowe, w których nie było rannych w tym rozumieniu, są określane w policji mianem "kolizji" - to pojęcie niemające żadnego umocowania w prawie - i tym samym nie traktowane jako wypadki i niepowodujące obowiązku pozostania na miejscu zdarzenia i podania danych innym jego uczestnikom. W samym Kodeksie karnym jest przewidziana kara za ucieczkę w miejsca wypadku:
Cytuj:
Art. 178.
§ 1. Skazując sprawcę, który popełnił przestępstwo określone w art. 173, 174 lub
177 znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego
lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeka karę pozbawienia wolności przewidzianą
za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy
ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę do górnej granicy tego zagrożenia
zwiększonego o połowę.
Cytuj:
Art. 177.
§ 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym,
wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym
inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Cytuj:
Art. 157.
§ 1. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, inny
niż określony w art. 156 § 1,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Cytuj:
Art. 156.
§ 1. Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci:
1) pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia,
2) innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej,
choroby realnie zagrażającej życiu, trwałej choroby psychicznej, całkowitej
albo znacznej trwałej niezdolności do pracy w zawodzie lub trwałego, istotnego
zeszpecenia lub zniekształcenia ciała,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Nie rozumiem tej piramidalnej konstrukcji: podwyższona odpowiedzialność jest przy lżejszych obrażeniach ("inne niż" 156,1), a przy tych cięższych (156,1) już nie. Może w pliku pdf zamieszczonym na witrynie sejmu
http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553jest pomyłka i w art. 177 powinny być "obrażenia ciała określone w art. 15
6 § 1."
Warto też zwrócić uwagę na zwrot "zbiegł": karalna jest tylko świadoma ucieczka celem uniknięcia odpowiedzialności, a nie sam fakt oddalenia się z miejsca zdarzenia. Jeżeli dochodzi do stłuczki dwóch samochodów, zwykle nie opłaca się uciekać, bo trudno udawać, że się tego nie zauważyło, i może nie zadziałać OC:
Cytuj:
Art. 43 pkt. 4 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych
Zakładowi ubezpieczeń przysługuje prawo dochodzenia od kierującego pojazdem mechanicznym zwrotu wypłaconego z tytułu ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych odszkodowania, jeżeli kierujący zbiegł z miejsca zdarzenia.
Ale jeżeli to tylko rowerzysta lub pieszy lekko odbił się od karoserii, a w lusterku kierowca widzi, że ofiara podnosi się o własnych siłach, to polskie prawo ani działania policji nie zachęcają go do pozostania na miejscu. Wydatnie zwiększa to szanse na uniknięcie odpowiedzialności, a za oddalenie się nie grozi żadna kara.
Może ktoś z lepszą znajomością prawa wyjaśni mi ten bigos. Z moich poszukiwań i doświadczeń z policją i sądem wynika, że pełno tu bałaganu i absurdu, które skutecznie zachęcają kierowców do zachowań przywołanych na wstępie tego postu.