Monty B. Ike napisał(a):
marek.slon napisał(a):
„tylko trochę pana przestawiłem”.
Typowe bandyckie tłumaczenie. W sprawie o pobicie z pęknięciem czaszki, oskarżony skinu mówił, że "
może go leciutko musnąłem tym bejsbolem, ale nic mu nie zrobiłem".
Nie badali go alkomatem? Trzeba było zarządać, pewnie był "the day after" i zaliczyłby 1,2 do 2 promille...
Był trzeźwy. Miałem bliski kontakt z jego oddechem, a jestem bardzo wyczulony na alkohol.
Monty B. Ike napisał(a):
marek.slon napisał(a):
nawet potrącenia rowerzysty (o ile nie dozna on poważnych obrażeń) kierowca nie ma nawet obowiązku zatrzymać się, nie mówiąc już o czekaniu na policję czy pisaniu oświadczeń.
Bzdura. Kto to opowiadał? Taksiarz czy milicjant?
Policjantka z drogówki w trakcie zgłaszania podobnego wymuszenia. Nie chciałem wierzyć i zacząłem sprawdzać - niestety tak właśnie jest. PoRD nakłada obowiązek zatrzymania się tylko w razie wypadku z ciężkimi obrażeniami (7 dni upośledzenia czynności organu itd.). Jedynie w ustawie o ubezpieczeniach jest zapis, że w razie zbiegnięcia z miejsca zdarzenia ubezpieczyciel może obciążyć sprawcę kosztem wypłaconego odszkodowania z procentami itd.; w przypadku stłuczki dwóch samochodów to istotne, ale nawet w tym przypadku wystarczy wykazać, że nie była to ucieczka celem uniknięcia odpowiedzialności, tylko zwykłe oddalenie się z miejsca zdarzenia. Natomiast w przypadku uszkodzenia roweru zwykle nawet się nie opłaca pokrywać szkody z OC, bo utrata zniżek będzie większa. A jeżeli jeszcze kierowca jest po alkoholu, to na pewno opłaca mu się tylko ucieczka. Cytaty z odpowiednich ustaw przygotuję w wolnej chwili. Na razie wrzucam link z przykładową sytuacją:
http://www.motofakty.pl/artykul/za-ucieczke-z-miejsca-kolizji-grozi-tylko-mandat.htmlMartin_TP napisał(a):
Ja bym się procesował i złożyłbym oskarżenie. Po pierwsze masz całkowitą rację, po drugie dla zasady. Bo to nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek i lepiej tego tak nie zostawiać. Następnym razem kierowca zrobi to samo.
Dziękuję za ten i podobne głosy - złożę oskarżenie. Nie jest wykluczone, że sprawą uda się zainteresować jakieś media, choćby niszowe, i wtedy pozytywny (miejmy nadzieję) wyrok mógłby dać do myślenia nie tylko jednej osobie.
Martin_TP napisał(a):
Nie wiem czy koniecznie potrzeba na to świadków, jest tu po prostu różnica zdań, a to powinien rozstrzygnąć sąd. Dowodziłbym na podstawie przebiegu drogi dla rowerów i znaków że podążałeś w ustalonym kierunku (dokumentacja zdjęciowa + np. zdjęcie z góry z Google Maps) i podając odpowiednie przepisy prawa i zdjęcia z miejsca (przejazd rowerowy + znaki) dowiódł bym że miałeś pierwszeństwo i kierowca złamał przepisy. (...)
Wracając jednak do przyczyny:
- droga dla rowerów i przejazd (znaki i jej przebieg jednoznacznie określają pierwszeństwo)
- kierowca nie zachował ostrożności i na pewno widział cię odpowiednio wcześniej, przejazd jest oznakowany, więc wymusił pierwszeństwo nie zwalniając odpowiednio wcześniej. Trzeba by w kodeksie poszukać ale są na to odpowiednie paragrafy, nawet z taryfikatora do mandatów
Kierowca nie kwestionował tego, że miałem pierwszeństwo. Twierdził, że on się grzecznie zatrzymał przed przejazdem, a ja z niewiadomej przyczyny zachowywałem się tak, jakby tego nie zrobił.
Martin_TP napisał(a):
- kierowca nie zachował ostrożności i na pewno widział cię odpowiednio wcześniej, przejazd jest oznakowany
Nie widział. Obserwowałem go w ostatnich sekundach, głowę miał cały czes odwróconą w lewo, w ostatniej chwili odwrócił się, bo chyba wreszcie usłyszał mój dzwonek, ale już nie miał szans na wyhamowanie przed przejazdem. To typowa sytuacja przy skręcie dla samochodów w prawo i dwukierunkowej DDR, z rowerzystą nadjeżdżającym z prawej strony, na ten temat mógłbym pisać długo. W tym miejscu jest tylko o tyle istotne, że może to moje zeznanie uczynić dla sądu bardziej prawdopodobnym. Krótko mówiąc miał pełną świadomość tego, że wymusił pierwszeństwo i właśnie dlatego jego zachowanie tak mnie oburzyło.
miroslavka napisał(a):
Spróbuj popytać, czy w tym miejscu jest monitoring (miejski albo galerii), może zarejestrował incydent.
Miejskiego monitoringu tam nie ma, przyglądałem się też ścianie galerii - raczej też nie ma. A wyciągnięcie nagrania byłoby możliwe tylko przy efektywnej współpracy policji, na co po dotychczasowych doświadczeniach nie liczę.
mocniak napisał(a):
A na wymuszających i uciekających jest również proste wyjście:
http://www.gopro.com. Znam osobę, która dzięki kamerce zgłosiła ok. 20 kierowców w Białymstoku (ostrzeżenie o niej trafiło nawet na łamy NIE

)
A ile kosztuje to proste wyjście? Rozglądałem się za czymś takim i nie znalazłem nic poniżej 1500 zł., a i te kamerki działały przyzwoicie tylko przy dobrym, w miarę równomiernym oświetleniu. Próbowałem też przekonać do nabycia jednej takiej kamerki warszawską drogówkę, ale to ponad ich siły, nie ma mowy, ani teraz, ani kiedyś.