Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 121 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 13  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pn sie 17, 2009 23:37 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Reg napisał(a):
4. Na zachodzie sygnalizację robi się na różne sposoby. Warto przywołać sygnalizacje Pelikan/Tukan, gdzie po zamknięciu przejścia kierowcy w czasie ewakuacji pieszego dostają sygnał czerwony z żółtym oznaczający możliwość wjazdu warunkowego, gdy piesi już zeszli z przejścia. Przy wysokiej kulturze jazdy to działa bardzo dobrze, strach pomyśleć, jak karykaturalnie u nas by to wyglądało.


U nas coś podobnego jest na przejściu przez Obozową po zachodniej stronie trasy Prymasa 1000-lecia. Piesi mają zielone, a kierowcy zjeżdżający z Prymasa mają wtedy przejazd warunkowy z migającym żółtym światłem.

Nie wiem jak inni, ja się tam nie czułem bezpiecznie ani chodząc ani jeżdżąc rowerem (jest tam i przejazd rowerowy). Koniec końców traktowałem tą sygnalizację z przymrużeniem oka. Masz czerwone - nie wchodź bo jadą, masz zielone - tak samo. Jadąc autem masz zielone, to jedziesz, masz żółte mrugające, to jedziesz. Jaka to poprawa bezpieczeństwa, gdy pieszy/rowerzysta mając zielone masz takie same szanse na potrącenie jak na czerwonym?

Ostatecznie wolałem tam wybierać moment przechodzenia/przejazdu samemu niezależnie od koloru świateł, po prostu w momentach, gdy nic nie jechało. Większość ludzi z resztą robi tam dokładnie tak samo. A legaliści zazwyczaj są powodem pisku opon i kłótni, bo kierowcy potrafią mieć pretensje, że pieszy wchodzi na zielonym na przejście.


Dlatego jak dla mnie zielone strzałki i podobne wynalazki TAK - ale TYLKO tam, gdzie nie ma przejść i przejazdów rowerowych. Pod Rotundą jak najbardziej, pod Mariottem i w wielu innych miejscach. Ale tam, gdzie są piesi i rowerzyści, priorytetem powinno być (odmieniane przez wszystkie przypadki) bezpieczeństwo. Zwłaszcza, że płynności ruchu, jak już wspominano, wcale drastycznie te strzałki nie poprawiają.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt sie 18, 2009 13:15 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So cze 09, 2007 14:46
Posty: 984
Lokalizacja: Belany
Raffi napisał(a):
na przejściu przez Obozową po zachodniej stronie trasy Prymasa 1000-lecia

Nie wiem jak inni, ja się tam nie czułem bezpiecznie

inni też nie.

Raffi napisał(a):
Dlatego jak dla mnie zielone strzałki i podobne wynalazki TAK - ale TYLKO tam, gdzie nie ma przejść i przejazdów rowerowych.


Ewentualnie świecące bezkolizyjnie wobec pieszych/rowerzystów. Obowiązujące rozporządzenia tego nie wymagają, ale przecież chyba też nie zabraniają, prawda?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt sie 18, 2009 13:35 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Wt sty 13, 2009 2:41
Posty: 92
Zaraz zaraz, piesi mają zielone na wlocie a na prostopadłym kierunku do przejścia jest sygnał żółty pulsujący?

Nie spotkałem się z takim zastosowaniem sygnału żółtego, stosuje się go zwykle na odwrót, jako warunkowy wjazd, gdy poprzeczne kierunki mają sygnał czerwony (dobre do przejazdów tramwajowych wzbudzających na żądanie sygnał zielony).

Zastanawiam się, czy takie rozwiązanie jest poprawne w świetle istniejących przepisów i wydaje mi się, że nie. Znany na pewno dziennik ustaw właściwy ds. sygnalizacji powiada:

Każda para strumieni należy do jednej z 3 grup:
- strumienie wzajemnie niekolizyjne
- strumienie kolizyjne o dopuszczalnym jednoczesnym zezwoleniu na ruch
- strumieni kolizyjnych o niedopuszczalnym jednoczesnym zezwoleniu na ruch

I dalej, do 3 grupy zaliczamy:
c) dowolny strumień pieszy - dowolny strumień kolizyjny z wyjątkiem strumienia pojazdów opuszczających skrzyżowanie skręcających w lewo lub prawo z pasa sterowanego sygnałem ogólnym

Czyli, jeśli dobrze zlokalizowałem przejście, nie jest to ten przypadek (wówczas przejście byłoby na Prymasa Tysiąclecia). Sygnałem nie zezwalajacym na ruch jest sygnał czerwony, a nie żółty migający. Ponadto sygnał czerwony - żółty migający - żółty - czerwony stosuje się wg przepisów na przejazdach tramwajowych, o przejściach chyba nie ma ani słowa.

Wg mnie jest to rozwiązanie niewłaściwe. Tu powinien być sygnał czerwony podczas przejścia ewentualnie z tą nielubianą zieloną strzałką.

Warto też zwrócić uwagę na krakowskie próby męczenia się z wymogiem "wszystkie strumienie osygnalizowane". Zamiast tradycyjnej sygnalizacji dla pieszych przy przejściu przez torowiska pieszy ma sygnał żółty migający. Wg mnie rozwiązanie wydaje się być sensowne - na takich przejściach piesi i tak w stopniu zatrważającym lekceważą sygnały zielone (które są dość krótkie).


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 20, 2009 10:08 
Offline
Początkujący

Dołączył(a): Pn cze 08, 2009 22:20
Posty: 3
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95193,6944542,Ubywa_zielonych_strzalek___kierowcom_gorzej.html
Cytuj:
Wbrew zapowiedziom ze skrzyżowań wciąż znikają zielone strzałki. Tym razem u zbiegu Puławskiej i rtm. Pileckiego. Trudniej wyjechać z Ursynowa i przebić się z centrum do Piaseczna

Na tym ruchliwym skrzyżowaniu właśnie zaczęła działać całkiem nowa sygnalizacja. Postawiła ją firma Mabau przy okazji budowy przejazdów rowerowych przez jezdnie. Cykliści się cieszą, bo wreszcie połączono dwa odcinki ścieżek - wzdłuż ul. Pileckiego z Ursynowa i wzdłuż ul. Poleczki - w stronę lotniska.

Za to kierowcy klną, bo przeprogramowana sygnalizacja spowodowała korki. Ursynowianie są źli, bo zniknęła zielona strzałka do skrętu w prawo z ul. Pileckiego w Puławską do centrum. Wielu kierowców to dziwi, bo ponad rok temu minister infrastruktury Cezary Grabarczyk chwalił się, że przywrócił strzałki. Miejski inżynier ruchu Janusz Galas twierdzi jednak, że prawo wciąż nakazuje demontaż zielonych strzałek, jeśli do skrętu przeznaczone są dwa pasy ruchu. A tak jest właśnie u zbiegu ul. Pileckiego i Puławskiej. Prawo przewiduje też, że po zakończeniu robót drogowych na skrzyżowaniu sygnalizację trzeba dostosować do obowiązujących przepisów. Efekt jest jednak taki, że rano przy skręcie z Ursynowa w Puławską zaczynają tworzyć się korki, bo zielone światło pali się tylko 22 sekundy, a czerwone trzy razy dłużej. Bardziej niecierpliwi kierowcy przejeżdżają na czerwonym.
Teraz korek gigant

Znacznie pogorszył się też przejazd Puławską z centrum w stronę Piaseczna. Po południu tworzy się teraz korek-gigant, który sięga aż do ul. Rzymowskiego i Doliny Służewieckiej. W tym przypadku powodem jest wydzielenie tzw. fazy świateł dla skręcających w lewo z Puławskiej (z Piaseczna) w ul. Poleczki (w stronę lotniska). W efekcie czerwone światło dla jadących Puławską z centrum pali się znacznie krócej i stąd korki. Według drogowców takie zaprogramowanie świateł też wynika z dostosowania do przepisów.

Małgorzata Gajewska, rzeczniczka Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych, przewiduje, że ruch będzie bardziej płynny, gdy za kilka dni sygnalizacja zacznie działać w trybie tzw. akomodacji. Oznacza to, że światła mają się dostosowywać do natężenia ruchu na poszczególnych wlotach skrzyżowania. To jednak zapewne niewiele da, bo niedługo skończą się wakacje i ruch na ulicach będzie znacznie większy.

Janusz Galas krytykuje urzędników ZMID za to, że zdecydowali się na wytyczenie ścieżek rowerowych bez przebudowy skrzyżowania. - Tam jest ogromny ruch. Powinno się przynajmniej poszerzyć wloty. Powstał nawet wstępny projekt prac, który nie był zbyt kosztowny. Sytuacja będzie całkiem tragiczna, gdy do Puławskiej za kilka lat zostanie dociągnięty zjazd z autostrady - przewiduje inż. Galas.

Małgorzata Gajewska twierdzi jednak, że ZMID realizuje tylko to, co zlecą władze miasta, a ratusz o większej przebudowie skrzyżowania nawet nie myśli.

W mieście jak w polu

Inż. Galas narzeka też na wprowadzone przed kilku laty przez Ministerstwo Infrastruktury przepisy, które zaostrzyły zasady dotyczące sygnalizacji świetlnych. Uważa, że to on powinien decydować, gdzie powinno się montować sygnalizatory do skrętu w lewo czy zdejmować zielone strzałki. - Te zasady były wymyślane przez specjalistów z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To, co jest dobre na trasach gdzieś w polu, często nie sprawdza się w wielkich miastach - argumentuje miejski inżynier ruchu. Zgodnie z przepisami powinno się np. zlikwidować strzałkę do skrętu w prawo z ul. Żwirki i Wigury w Trasę Łazienkowską, bo tam też są dwa pasy ruchu.

Maciej Wroński, który przez pewien czas odpowiadał w Ministerstwie Infrastruktury za wprowadzenie nowych przepisów, twierdzi, że przy skręcie z dwoma pasami nie powinno się montować zielonych strzałek. - Mimo obowiązku kierowcy zwykle się tam nie zatrzymują nawet na chwilę. Jeśli jednak ktoś się zatrzyma na jednym pasie, by przepuścić pieszego, to jest niebezpieczeństwo, że samochód na drugim pasie nie stanie - twierdzi.

Zgadza się za to z inż. Galasem, że to miejscy urzędnicy powinni decydować, gdzie powinno się montować osobną sygnalizację do skrętu w lewo.

Urzędnicy Ministerstwo Infrastruktury odpowiedzieli "Gazecie", że cały czas analizują kontrowersyjne przepisy. Zaznaczyli jednak, że nie dostali żadnych propozycji zmian od inż. Galasa ani innych przedstawicieli stołecznego ratusza.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 20, 2009 19:05 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): So cze 09, 2007 14:46
Posty: 984
Lokalizacja: Belany
Reg napisał(a):
Zaraz zaraz, piesi mają zielone na wlocie a na prostopadłym kierunku do przejścia jest sygnał żółty pulsujący?


Nie, na kierunku prostopadłym do przejścia jest sygnał czerwony.
Al. Prymasa idzie estakadą, a po jej wschodniej stronie odchodzą 2 pasy (dla jadących od strony Ochoty). Prawy do jazdy prosto i w prawo, lewy do jazdy w lewo (pod estakadą, przez torowisko, a następnie przez inkryminowane przejście).

Reg napisał(a):
c) dowolny strumień pieszy - dowolny strumień kolizyjny z wyjątkiem strumienia pojazdów opuszczających skrzyżowanie skręcających w lewo lub prawo z pasa sterowanego sygnałem ogólnym


Dla tych dwóch pasów jest sygnalizator ogólny + zielona strzałka w prawo. Kiedy na ogólnym jest zielone, i zarazem na przejściu jest zielone (a jest to praktycznie zawsze równoczesne), to bezpośrednio przed przejściem migają światła żółte (z lewej i z prawej). Kolizyjność jest praktycznie przez cały czas.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Cz sie 20, 2009 20:26 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Dokładnie tak jest jak napisał Pduncz powyżej. Z tym, że z racji tego, że lewoskręt jest po jednej stronie estakad, a przejście po drugiej, kilkadziesiąt metrów dalej - kierowcy traktują te miejsca jako dwa oddzielne skrzyżowania praktycznie.

Po ruszeniu z lewoskrętu na wysokości przejścia nierzadko mają już sporą prędkość - i pewność, że przecież, skoro tylko miga żółte, to nikt pod koła nie wejdzie bez rozejrzenia się. Tymczasem pieszy widzi zielone i ma pewność, że nie jedzie auto, więc się nie rozglada, tylko wchodzi. Dlatego to BARDZO niebezpieczne miejsce.

Zwłaszcza, że (jak wspomniał Pduncz) kolizyjność występuje tam cały czas - na dobrą sprawę z punktu widzenia pieszego/rowerzysty, to tak samo niebezpiecznie jest na zielonym, jak na czerwonym.

Powstaje pytanie: Po co taka sygnalizacja powstała? Nic nie daje, bezpieczeństwa nie poprawia - daje tylko złudną pewność, przez którą ciągle są tam niebezpieczne sytuacje. Zdecydowanie powinno to się przeprogramować!

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pt wrz 04, 2009 18:48 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Wt sty 13, 2009 2:41
Posty: 92
Widziałem w końcu to skrzyżowanie. Sygnalizacja jest zakładnikiem przepisu o konieczności osygnalizowania wszystkich strumieni ruchu. Rozwiązanie nie jest najszczęśliwsze, chociaż podczas mojego pobytu pojazdy grzecznie ustępowały pieszym (!) Zmiana, to wetknięcie pieszych gdzieś na kilka sekund między fazami, czyli wg mnie byłoby gorzej niż obecnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: N wrz 06, 2009 22:31 
Offline
Zielony Oszołom

Dołączył(a): Pt kwi 04, 2008 11:21
Posty: 416
Lokalizacja: Laski - Warszawa
Sądzę, że problem ze strzałkami nie polega na tym, czy mają być, ale jakie mają być. Jedna sprawa była już tutaj poruszona: nie ma rozóżnienia między warunkowym a bezwarunkowym pozwoleniem na wjazd na skrzyżowanie. W dodatku zwykle nie wiadomo, czy ta warunkowość wynika z kolizyjności z ruchem pieszym, czy może wyłącznie samochodowym, w Warszawie zdarza się jedno i drugie. Co gorsza zielona strzałka kojarzy się jednoznacznie z tym drugim, jako rodzaj zielonego światła, a takie błędne skojarzenie jest często potwierdzane w praktyce. Zmiana na żółte pulsujące byłaby bardzo wskazana - na pewno nie rozwiąże problemu, ale znacznie poprawi.
Ważniejsza jest inna kwestia: zaprogramowanie świateł. Zielona strzałka włącza się równocześnie z zielonym światłem dla pieszych. Jest opóźniona jedynie względem prostopadłego ruchu samochodowego, a ten jest puszczany wcześniej, niż pieszy. Powoduje to zresztą jeszcze jedno zagrożenie - kierowcy dostają zielone światło na jazdę do przodu i w prawo w momencie, gdy piesi na równoległym przejściu jeszcze stoją na czerwonym. Skręcający w prawo rusza więc, bo nikogo nie ma na przejściu, i w tym momencie pieszym zapala się zielone. Dotyczy i skrętu na zielonej strzałce, i na zielony do jazdy na wprost. Nie wiem, czy można wymyślić coś gorszego.
W Niemczech sekwencja świateł jest odwrotna: najpierw piesi, potem samochody, dzięki czemu kolizji ze skręcającymi w prawo na zielonym jest bez porównania mniej. Zielone blaszane strzałki w prawo zdarzają się, ale rzadko (pamiętam na pewno jedną w Münster i jedną na skrzyżowaniu dwóch dróg krajowych w okolicach Lipska, w obu przypadkach z kolizyjnym ruchem pieszym i samochodowym, w jednym przypadku też z rowerowym). Częściej spotyka się pulsujące strzałki żółte oraz pełną sygnalizację w prawo, ze światłem zielonym i czerwonym.

Pełne wycofanie strzałek do warunkowego prawoskrętu z warszawskich skrzyżowań wszędzie tam, gdzie są przejścia dla pieszych i przejazdy rowerowe, wydaje mi się nierealne i niewskazane. Kiedy samochody mają skręcić w prawo? Po zapaleniu się zielonego na wprost, czy też mają mieć osobny cykl? Ten ostatni byłby na pewno wygospodarowany kosztem pieszych i rowerzystów. Tak jest bardzo często w Niemczech: zielone światło dla pieszych i rowerzystów jest zazwyczaj bardzo krótkie, drwukrotnie krótsze, niż to dla samochodów w tym samym kierunku. Jeszcze gorsze rowiązanie spotyka się czasem u nas: osobna nitka do skrętu w prawo z własną sygnalizacją (np. Marymoncka/Żeromskiego, Reymonta/Kochanowskiego). Nie ma kolizyjności, ale wydłuża to bradzo przejazd przez skrzyżowanie i mało kto respektuje tę sygnalizację. Jeżeli natomiast nie będzie tego osobnego cyklu i nie będzie osobnego pasa dla prawoskrętu, to takie skrzyżowanie rzeczywiście zaczyna mieć przepustowość bliską zeru: najpierw samochody czekają na czerwonym, potem blokują je skręcający w prawo, bo przepuszczają pieszych, zaraz potem znów czerwone... Nie jest to zresztą rozważanie teoretyczne: likwidacja zielonych strzałek rzeczywiście spowodowała bardzo znaczny wzrost korków w Warszawie.
W pełni się zgadzam z Olkiem, że jednym z głównych problemów jest zbyt częste stosowanie sygnalizacji zamiast rond, azylów itd. W dodatku jest to traktowane rzeczywiście "zamiast" - jak już są światła, to nie ma mowy o podniesieniu przejścia, zmniejszeniu promienia skrętu itd. Jednak na wielu skrzyżowaniach sygnalizacja musi pozostać i trzeba jakoś przewidzieć możliwość skręcania. Sama likwidacja zielonej strzałki nie jest dobrym rozwiązaniem, nawet dla pieszych.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt wrz 08, 2009 10:58 
Offline
Bywalec

Dołączył(a): Wt sty 13, 2009 2:41
Posty: 92
Panie marku, pożenił pan trochę groch z kapustą.

1. Sens zielonych strzałek zniszczyło majstrowanie przy rozporządzeniu dot. sygnalizacji. Albo pozostawienie w formie istniejącej i kampania kładąca nacisk na poprawny przejazd na nich, albo eliminacja kolizyjnych strzałek z pieszymi i pojazdami. "Stare" rozporządzenie stawiało na eliminację kolizji (wszystko miało być ujednolicone do 2009r.), ale wrzaski z Warszawy (w innych miastach tego nie było) doprowadziły do wycofania się z tego. Obecnie mamy bardzo niekorzystny misz-masz. Część skrzyżowań, powstałych w latach 2003-2009 nie ma strzałek lub ma je bezkolizyjne, tam nie trzeba się zatrzymywać. Reszta ma kolizyjny przebieg.

2. Zgadzam się, że postulowane często przez zm i na tym forum wprowadzenie bezkolizyjnego przejścia i przejazdu nie będzie korzystne. Wprowadzenie takiego rozwiązania równe jest znacznemu wydłużeniu oczekiwania pieszych na zielone, gdyż to ich kosztem głównie zostaną wprowadzone bezkolizyjne skręty. Jedynie sygnalizacja 4-fazowa z wydzielonymi pasami w prawo i w lewo pozwala zachować odpowiednie warunki ruchu pieszych. W pozostałych przypadkach piesi dostaną minimum zielonego po to, by puścić następnie bezkolizyjnie pojazdy w prawo. Nie jestem przekonany, czy nie będzie to prowadzić do proporcjonalnej poprawy bezpieczeństwa ruchu, bo piesi mogą podejmować próby wkraczania na sygnale czerwonym.

3. Opóźniony sygnał zielony dla pieszych w stosunku do pojazdów, to kuriozum wynikające z przepisów dot. sygnalizacji. Ktoś nie pomyślał. Problem zgodnie z przepisami jest do wyeliminowania tylko kosztem pogorszenia przepustowości, więc nikt tego nie robi! Natomiast jeśli idzie o zieloną strzałkę to w Warszawie wymagane jest włączenie jej nie wcześniej niż pieszym, w Krakowie 2s po pieszych, a np. w Rzeszowie można i 3s przed pieszymi. :) Ważne też, by zieloną strzałkę kończyć równo z pieszymi, inaczej kierowcy są święcie przekonani że mają prawo rozjechać pieszego, który schodzi z przejścia już na czerwonym.

4. Brak rond to raczej problem większych miast. W mniejszych miastach to bardzo popularne, czasem nawet nadużywane rozwiązanie. Na zachodzie sygnalizacja to raczej ostateczność, a nie podstawowy środek organizacji ruchu. Tam kładzie się nacisk na geometrię i rozwiązania sprzyjające bezpieczeństwu. Tyle że oni mogą sobie na to bardziej pozwolić ze względu na inną kulturę jazdy. Ile jeszcze inżynieria ma być bronią z brakiem poszanowania przepisów i sarmackim stylem jazdy? Ile jeszcze wydłużać przejścia fazowe, bo kierowcy wjeżdżają na czerwonym? Kierowcy jeżdżąc w ten sposób sami sobie pętlę na szyję zakładają. Zielone strzałki, właściwie wykorzystane byłyby dobrym i pożądanym rozwiązaniem, ale u nas wszystko trzeba robić na opak.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Śr wrz 09, 2009 19:55 
Offline
Admin

Dołączył(a): Pt gru 29, 2006 13:11
Posty: 1024
Lokalizacja: Warszawa
Reg napisał(a):
4. Brak rond to raczej problem większych miast. W mniejszych miastach to bardzo popularne, czasem nawet nadużywane rozwiązanie. Na zachodzie sygnalizacja to raczej ostateczność, a nie podstawowy środek organizacji ruchu. Tam kładzie się nacisk na geometrię i rozwiązania sprzyjające bezpieczeństwu. Tyle że oni mogą sobie na to bardziej pozwolić ze względu na inną kulturę jazdy.


No właśnie powstaje pytanie jak ze słynnym jajkiem i kurą. Czy to pewne rozwiązania geometryczne wymuszają kulturę, czy to kultura pozwala stosować pewne rozwiązania geometryczne? Myślę, że odpowiedź jest gdzieś w połowie drogi.

U nas niestety zbyt mały nacisk kładzie się na geometrię. Buduje się długie szerokie proste, a później ma pretensję do kierowców, że jeżdżą nimi szybko i się zabijają. Słynne projektanckie i urzędnicze "od respektowania prawa jest Policja" niestety pokutuje wypadkami, które z odpowiednią geometrią można by często wyeliminować poprzez niedopuszczenie do niebezpiecznych manewrów, czy zmuszenie do respektowania prędkości w sposób fizyczny.

Oczywiście na każdym progu znajdzie się idiota, co urwie miskę lub zawieszenie, bo pojedzie za szybko. Na każdym zakręcie z celowo małym łukiem zmuszającym do ograniczenia prędkości w końcu ktoś pojedzie za szybko, wyleci z trasy i zrobi sobie krzywdę. Tylko, że tych ludzi i tak nie ocalimy - Oni wcześniej czy później znajdą dla siebie za ciasny zakręt (choćby ten zakręt dla innych był prostą), albo próg (jak Zientarski na Puławskiej znalazł przełom w asfalcie). Za to większość nauczy się myśleć i szanować przepisy, bo będzie wiedziało, że gdzie wyprzedzać nie wolno tam się wyprzedzać nie da, a gdzie jest 50km/h, to przy 60km/h jazda już jest niemożliwa.

Reg napisał(a):
Ile jeszcze inżynieria ma być bronią z brakiem poszanowania przepisów i sarmackim stylem jazdy? Ile jeszcze wydłużać przejścia fazowe, bo kierowcy wjeżdżają na czerwonym? Kierowcy jeżdżąc w ten sposób sami sobie pętlę na szyję zakładają. Zielone strzałki, właściwie wykorzystane byłyby dobrym i pożądanym rozwiązaniem, ale u nas wszystko trzeba robić na opak.


To bardzo ważne pytanie jest. Chodzi dokładnie o to samo co wyżej. Ile jeszcze będziemy prostować zakręty, wycinać drzewa przy drogach, zanim się zorientujemy, że ci co chcą się zabić i tak dadzą sobie radę?

Akurat przy sygnalizacji problem jest taki, że nie zawsze taki debil zabija siebie - czasem pieszego, albo osoby w innym aucie. Ale moim zdaniem to wynika z tego, że ludziom "nie chce się hamować", przy czym najczęściej moim zdaniem zdarza się to tam, gdzie prędkość ruchu jest największa. Po prostu im szybciej jedziemy, tym wydaje nam się, że trudniej jest się zatrzymać i jednocześnie, że mniejsze zagrożenie czeka nas jeżeli jeszcze "przeskoczymy" - w końcu wyższa prędkość, to mniejszy czas ewakuacji.

Postawię tezę: "Gdyby ludzie jechali wolniej, to nie byłby zapewne taki problem z zatrzymaniem się na czerwonym." Widać to po rowerzystach - jeżdżą 20-30km/h i bardzo rzadko wjeżdżają na "późnym żółtym". Po prostu wiedzą, że nie zdążą przed pojazdami/pieszymi. Ba, wolniejsi z nich cykle znają często na pamięć i zwalniają lub zatrzymują się jeszcze zanim zaświeci się żółte - orientują się po sygnalizacji dla tramwajów, dla pieszych, albo jadą "na pamięć". Ale wiedzą doskonale, kiedy nie wolno już wjechać.
A najczęściej "przeskakują" wśród rowerzystów - najszybsi, czyli kurierzy i wycinaki na kolarkach. Widać pewien wzór związany z prędkością i przeskakiwaniem? To samo dotyczy kierowców.


Kiedyś cykl na Targowa/Solidarności był na styk i ludzie zatrzymywali się sami z siebie w porę. Nie trzeba było żadnych liczników, czy innych rozwiązań. Kazdy wiedział, że nie ma szans "przeskoczyć". Po prostu. Teraz międzyfazy są dłuższe i liczba wjeżdżających za późno podskoczyła pod sufit.

Gdyby to zależało ode mnie to, paradoksalnie, poprawiałbym bezpieczeństwo, przez obniżenie poczucia bezpieczeństwa - w tym przypadku ograniczenie międzyfaz prawie do zera. Mało tego, dałbym taką samą międzyfazę wszędzie, niezależnie od wielkości skrzyżowania i natężenia ruchu. A całość wprowadziłbym od razu w dużej części miasta naraz.
Na początku na pewno byłyby dzwony - ludzie się muszą przestawić. Ale w perspektywie dłuższej - ludzie ci nauczą się nie "przeskakiwać" na żółtym, bo będą wiedzieć, że się nie da.

_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 121 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 13  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL