gromanik napisał(a):
Takie półmetrowe przesmyki powstają w wielu miejscach w wyniku wydeptania przez pieszych, a nie jakiejkolwiek działalności niezbyt odpowiedzialnych służb.
Są zresztą bardzo niebezpieczne, bo dwóch pieszych się w nich nie minie i może nie być możliwości w porę ewakuować się z przejścia
Masz rację i jej nie masz.
Tzn. "
nie jakiejkolwiek działalności niezbyt odpowiedzialnych służb" -- zgadza się, służby (np. na Nowym Świecie) olały dokumentnie. Teraz zaczyna się coś dziać, jak już śnieg został ubity i w wyniku niskiej temperatury zamienił się w lód. Czyli tam, gdzie wystarczyłaby miotła, trzeba obecnie łoma. Ewentualnie -- pamiętam, jak dawny cieć u mnie na podwórku miał taki sprzęt specjalistyczny -- kij jak od miotły, z osadzonym na nim poprzecznym ostrzem -- coś, jak miniatura łopaty, o szerokości jakichś 12-15cm. Tym rozbijał lód przyklejony do chodnika.
Piesi przejść muszą i np. na NŚ wydeptali ścieżki pomiędzy:
a.) Wałem śniegu, usypanym wzdłuż krawężnika (na chodniku!) przez pługi.
b.) Kupami śniegu, usypanymi dookoła przystanków przez firmę, odśniezającą przystanki na zlecenie ZTM.
c.) Kupami sniegu, usypanymi przez cieciów posesji.
Oczywiście państwo cieciostwo nie wpadną na pomysł, żeby zrobić przebicie przez popługowy wał śniegu na przejście dla pieszych -- bo "
jezdnia to już nie mój zakres". Inne służby takoż.
"
Są zresztą bardzo niebezpieczne, bo dwóch pieszych się w nich nie minie i może nie być możliwości w porę ewakuować się z przejścia"
Potwierdzam: Niedawno rzuciłem się tygrysem w ramiona jakiemuś moherowi,

uciekając z przejścia dla pieszych przed taksówką. A że moher zakorkował przesmyk (wydeptany na szerokość jednego buta) w wale śnieżnym, odgradzającym przejście dla pieszych od chodnika, to musiałem ewakuować się w tak niegodny sposób.
Ale był wrzask...
<edit>
BTW, byłem dzis w IKEA. Chodniki i parking -- odśnieżone. A kupy śniegu na parkingu -- wysokości półtora piętra. Czyli można. I to jest zaleta odśnieżania maszynowego -- przejście będzie szerokości maszyny, bo węższe być nie może (np.na jedną szuflę), a usypać można nie tylko na wysokość wyrzutu łopatą, ale na ile sięgnie spycharkoładowarka.
Szwedzi w odśnieżaniu mają pewna praktykę... I pewnie sporządzając budżet, nie liczą, że "zima będzie lekka i bezśnieżna"
