Ruszyła budowa szlaku rowerowego na lewym brzegu Wisły
Na Siekierkach i na Młocinach zaczęła się budowa nadwiślańskiej drogi rowerowej. Docelowo będzie mieć prawie 30 km i prowadzić z Łomianek do Konstancina-Jeziorny. Jak jednak szybko połączyć ją w jedną całość? Prowadzący lewym brzegiem rzeki nadwiślański szlak rowerowy według miejskich urzędników ma być jedną z większych atrakcji stolicy. Liczą, że przebije popularnością dziką ścieżkę pieszo-rowerową, którą w zeszłym roku wytyczono na praskim brzegu. Ta na lewym będzie mieć o wiele bardziej zróżnicowany charakter - miejscami ma prowadzić przez dzikie nadwiślańskie tereny, a gdzie indziej - eleganckim bulwarem. Czasem będzie służyć rekreacji, a czasem szybkim dojazdom np. do pracy. Część tej drogi już istnieje (m.in. na Żoliborzu i w Śródmieściu), choć wymaga przebudowy. Przede wszystkim muszą jednak powstać nowe fragmenty.
Żwirowa, ale utwardzonaWłaśnie zaczęła się budowa dwóch pierwszych - dwukilometrowego na skraju Lasu Młocińskiego i niemal czterokilometrowego na wale wiślanym od osadnika miejskich wodociągów niedaleko ul. Bartyckiej do ujścia Wilanówki niedaleko Elektrociepłowni Siekierki. Na żwirową, ale utwardzoną w tym miejscu drogę będzie można wjechać m.in. z mostu Siekierkowskiego. Na szczęście nie przewidziano koszmarnych płotów, które stanęły na bliźniaczej ścieżce na Wale Miedzeszyńskim.
- Dotychczas na Wale Zawadowskim była trawa, jeździli tamtędy tylko cykliści zapaleńcy. Teraz będzie znacznie wygodniej. Testowaliśmy już na rowerach pierwsze ukończone fragmenty i muszę przyznać, że jedzie się całkiem przyjemnie - mówi Marek Piwowarski, pełnomocnik ratusza ds. zagospodarowania nabrzeży Wisły. Według niego na Siekierkach nie warto budować ścieżki asfaltowej, bo za kilka lat ten odcinek wału ma przejść remont. Oba odcinki ścieżek powinny być gotowe w ciągu kilku tygodni. W Lesie Młocińskim dodatkowo ma być wyremontowana aleja spacerowa dla pieszych i pobliski parking.
Bez szklanej tubyA co z resztą nadwiślańskiego szlaku? Według Marka Piwowarskiego z Łomianek do Konstancina pojedziemy wygodnie na rowerze pod koniec 2013 r. Liczy, że do tego czasu będą ukończone wszystkie odcinki. Na razie w wielu miejscach są jednak problemy z zaplanowaniem drogi. Wciąż np. nie wiadomo, w jaki sposób ścieżka zostanie przeprowadzona przez tereny stacji pomp rzecznych wodociągów między Wisłą a ul. Czerniakowską. Zarzucono pomysł budowy w tym miejscu kosztownej kładki osłoniętej szkłem. Według wstępnych szacunków trzeba by za nią zapłacić aż 22 mln zł. Wspólnie z przedstawicielami MPWiK teraz rozpatrywane są tańsze warianty np. budowy wygrodzonej ścieżki przez tereny tej spółki. Konieczne byłyby jednak bezkolizyjne przejścia przy skrzyżowaniach z tamtejszymi drogami technicznymi.
Nie będzie za to na razie ścieżki na wale wiślanym w Wilanowie, bo Wojewódzki Zarząd Melioracji Urządzeń Wodnych wkrótce zamierza go remontować. W zastępstwie droga rowerowa ma być wytyczona jezdnią Wału Zawadowskiego. Marek Piwowarski chce tam przeforsować dość rewolucyjną organizację ruchu. Z boku na asfalcie byłyby wytyczone pasy dla rowerzystów. Samochody jeździłyby zaś w obu kierunkach znacznie zwężoną jezdnią. - Tak jakby na zderzenie czołowe. Żeby się minąć, będą musiały zjechać na pas rowerowy. Oczywiście będzie tam obniżony limit prędkości. Tam jest mały ruch, co pozwala wprowadzić takie rozwiązania. Są stosowane w Holandii i w Niemczech - mówi Marek Piwowarski.
Szybsi osobnoZupełnie inne rozwiązane przewidziano na wysokości Starego Miasta czy Cytadeli. Dla szybszych rowerzystów przewidziano tam wydzieloną drogę rowerową wzdłuż Wisłostrady. Bliżej Wisły równolegle ma zaś przebiegać ciąg pieszo-rowerowy. Skorzystają z niego ci, którzy nie spiesząc się, będą chcieli nacieszyć się widokiem rzeki. Z kolei na peryferiach zaplanowano alternatywne trasy do głównego przebiegu - np. przez dzikie tereny między mostem Marii Skłodowskiej-Curie a Lasem Młocińskim.
Na budowę nadwiślańskiej ścieżki rowerowej Warszawa ma dostać z Unii Europejskiej 14 mln zł. Cała inwestycja będzie kosztować 17 mln zł.
