Dźwigowa, ze względu na znaczną liczbę postów, powędrowała do osobnego wątku:
viewtopic.php?f=1&t=2621A w temacie bubli:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... prawy.htmlCytuj:
Udręka rowerzystów. ZDM od 7 lat odmawia naprawy
Krzysztof Śmietana
25.02.2012 aktualizacja: 2012-02-24 22:00
To miał być koniec wielomiesięcznej przepychanki z urzędnikami. Po interwencji prezydent Warszawy radni mieli nakazać drogowcom likwidację niebezpiecznych krawężników na ścieżkach rowerowych. A jednak stało się inaczej, bo ZDM trwa w oporze.
To prawdziwa zmora cyklistów. Na niemal każdej ścieżce rowerowej w Warszawie istnieją kilkucentymetrowe uskoki. Firmy budujące drogi dla cyklistów nie chcą lub nie potrafią tak obniżyć krawężnika, żeby można było wygodnie, bez podskakiwania przejechać przez jezdnię. Jeśli taki uskok sięga kilku centymetrów, robi się nie tylko mało komfortowo, ale także niebezpiecznie.
Listę sześćdziesięciu niebezpiecznych nierówności na ścieżkach Zielone Mazowsze już w 2005 roku przekazało drogowcom. Dr Andrzej Brzeziński, współautor przyjętych przez władze Warszawy standardów projektowania dróg rowerowych, przypominał niedawno na łamach "Gazety", że uskok wyższy niż centymetr jest nielegalny.
- Sprawa jest jasna. Według rozporządzenia ministra transportu z 1999 r. w sprawie budowy dróg uskok na ścieżce rowerowej może mieć najwyżej centymetr. Takie jest prawo i nie może być od tego żadnych wyjątków. Widać, że nikt nie kontroluje wykonawców i projektantów, dlatego przygotowują ścieżki tak niechlujnie. To skandaliczna sytuacja - stwierdził. A cykliści podają przykłady innych krajów, np. Wlk. Brytanii, gdzie uskok na ścieżkach może mieć najwyżej jeden milimetr!
Wielokrotne interwencje rowerzystów w Zarządzie Dróg Miejskich nie dawały rezultatu. W końcu pojawiło się jednak światełko w tunelu. Problemem w czwartek miała się zająć Rada Warszawy i rozpatrzyć skargę pana Macieja Sulmickiego na dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w sprawie obniżenia krawężników na zbudowanej w 2001 roku ścieżce rowerowej na Marszałkowskiej między pl. Konstytucji i rondem Dmowskiego.
W projekcie uchwały radni uznawali skargę za zasadną i nakazywali likwidację niebezpiecznych uskoków. - Mam nadzieję, że to w końcu zawstydzi drogowców. Może zaczną obniżać krawężniki także w innych miejscach - mówił nam jeszcze przed sesją Rady Miasta Maciej Sulmicki, działacz Zielonego Mazowsza, na którego stronie internetowej opisuje blisko roczną walkę o obniżenie krawężników na Marszałkowskiej.
Pierwsze pismo w tej sprawie wysłał do Zarządu Dróg Miejskich w kwietniu 2011 roku. W przesłanej w następnym miesiącu odpowiedzi mgr inż. Mirosław Kazubek, wicedyrektor Zarządu Dróg Miejskich, stwierdził, że ścieżka została wykonana zgodnie z projektem firmy Comes, a zniwelowanie ścieków spowoduje zaleganie wód opadowych [jakby nie wiedział, że można zastosować małą kratkę ściekową].
W tej sytuacji pan Maciej zdecydował się interweniować w miejskim biurze drogownictwa i komunikacji, które po kilku miesiącach przyznało mu rację: "Krawężniki trzeba obniżyć". W tej sytuacji pan Maciej zapytał listownie ZDM, kiedy usunie nierówności. Wicedyrektor Kazubek ponownie odpowiedział negatywnie. W tej sytuacji pozostała tylko skarga do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, a ratusz przekazał skargę Radzie Warszawy. W przesłanym przewodniczącej Rady stanowisku prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznała, że "istniejące na ścieżce niedogodności winny zostać usunięte przez zarządcę dróg".
Czy ZDM posłucha pani prezydent oraz radnych? - pytaliśmy przed czwartkową sesją drogowców. - Pewnie na wiosnę obniżymy te krawężniki na Marszałkowskiej - Adam Sobieraj, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich, dawał nadzieję na szczęśliwe zakończenie tej sprawy. Obiecywał też wtedy, że drogowcy przyjrzą się innym krawężnikom na ścieżkach, choć czy i kiedy mogą zostać obniżone, nie wiedział.
Niestety w czwartek nieoczekiwanie prysły nadzieje cyklistów. Maciej Wyszyński, szef komisji rewizyjnej, która zajmowała się sprawą, wycofał uchwałę z porządku obrad. - Szefowa Zarządu Dróg Miejskich Grażyna Lendzion jeszcze raz prosiła, żeby przeanalizować jej argumenty. Komisja zajmie się tym w marcu - stwierdził radny Wyszyński.
Epopei krawężnikowej końca nie widać. Zadziwia tu niezwykle silna pozycja szefowej ZDM, która za nic ma polecenia prezydent miasta czy biura drogownictwa i komunikacji. Zapewne teraz czekają nas kolejne miesiące wymiany pism, a ścieżki jak były nierówne, tak nadal są.