gromanik napisał(a):
Ale jaka różnica, czy taki separator da się przejechać czy nie, skoro jak wjedziesz dalej, to za tobą i tak nikt drugim autem nie zaparkuje, a jak zaparkuje, bo za głęboko wjechałeś, to będziesz miał trudność z wyjechaniem, bo sam się o to prosiłeś... Możliwość przejechania separatora w przypadku braku możliwości zjechania z chodnika inną drogą niż przez miejsce parkingowe w sytuacji gdy chodnik jest wąski, albo połączenia chodnika z jezdnią osłupkowane powinno wystarczyć...
Kierowcy już od dawna znaleźli na to sposób. Drugi rząd aut parkuje równolegle i wystaje na jezdnię. Ale, że pasy na jezdniach są przewymiarowane, to przejechać się daje. Niektórzy kierowcy parkując tak zostawiają auto na awaryjnych, albo za szybą zostawiają kartkę z numerem telefonu. Inni umawiają się z kumplami i blokują auta tych, którzy kończą pracę później.
Powyższe zauważysz chociażby na Nowogrodzkiej, czy Marszałkowskiej.
gromanik napisał(a):
I im więcej samochodów parkuje, tym trudniej wyjechać inną drogą i tym bardziej to rozwiązanie moim zdaniem będzie się sprawdzać - problem może być przy krótkich miejscach parkingowych jak przy ścieżce na Marszałkowskiej, gdzie samochód dostawczy ma wybór czy wjechać przednim kołem na ścieżkę, czy wystawać tyłem na jezdnię, ale to już problem upchnięcia bez głowy i na siłę miejsc parkingowych...
Miejsca przy Marszałkowskiej wcale nie są krótkie. Zmierz je, jak nie wierzysz. Po prostu kierowcy są przyzwyczajeni, ze wjeżdża się do momentu aż przednie koła "odbiją się" od krawężnika.
W paru miejscach widziałem na to sposób. Niski separator daje się w poprzek miejsca parkowania 30 cm przed krawężnikiem od strony chodnika, by symulował "dobicie" koła do krawężnika.
_________________
Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
__________________________________________________
Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko
