Zostawmy zebrę na pl. Rozdrożu. Tak jest wygodniej 13.05.2013 , aktualizacja: 12.05.2013 17:01 A A A Drukuj
Pasy dla pieszych w poprzek placu Na Rozdrożu powinny zostać na zawsze. Rosną szanse, że tak się stanie. - W Europie Zachodniej przejścia podziemne w centrach miast to coś niepojętego - podkreśla Adam Zając z Siskomu
O tym, jak łatwo przedostać się teraz przez Al. Ujazdowskie przy pl. Na Rozdrożu - między Parkiem Ujazdowskim a Koszykową - można się przekonać, odkąd trwa tu remont podziemnego przejścia. Piesi mogą przechodzić przez jezdnię tymczasową zebrą. Po remoncie znów mają jednak chodzić tunelem, a Zarząd Dróg Miejskich przeprowadza tylko tzw. roboty utrzymaniowe i nie planuje żadnych wind do podziemi.
Żadnych usprawnień dla niepełnosprawnych czy rodziców z wózkami nie będzie. W internecie furorę zrobiła rada rzecznika ZDM Adama Sobieraja: jeśli chcą przejść górą, niech korzystają z przejścia dla pieszych na drugim krańcu placu, następnie dojadą do kładki nad Trasą Łazienkowską i dalej, krążąc między blokami, do ul. Koszykowej. Maciej Sulmicki ze stowarzyszenia Zielone Mazowsze zmierzył, że ta pokrętna trasa liczy aż 725 metrów. Najwyraźniej stołeczni drogowcy uważają, że niepełnosprawni mają dużo sił i czasu.
Zdopingowało to warszawskie organizacje społeczne do walki, by tymczasowe przejście dla pieszych przez Al. Ujazdowskie wytyczone na czas remontu tunelu zostawić na stałe. - Działa już od ponad miesiąca i nie pogorszyło zbytnio ruchu samochodów - zachwala Adam Zając ze stowarzyszenia Siskom. Przekonuje, że w Europie Zachodniej przejścia podziemne w centrach miast to coś niepojętego. - A na dodatek same władze Warszawy nazywają Aleje Ujazdowskie salonem stolicy. Co to więc za salon, który jest mało dostępny dla mniej sprawnych osób - podkreśla.
Pikieta, petycja, interpelacja
O pozostawienie obecnego przejścia dla pieszych apelują też osoby, które nie mają problemów z poruszaniem się, ale dzięki "zebrze" mogą znacznie szybciej przedostać się na drugą stronę ulicy. Codziennie idą tędy tłumy przesiadających się do autobusów na Trasie Łazienkowskiej, do tego wielu spacerowiczów odwiedzających pobliskie parki: Ujazdowski, Ogród Botaniczny i Łazienki Królewskie.
Obywatelski nacisk w sprawie przejścia na pl. Na Rozdrożu staje się coraz silniejszy. Najpierw happening zorganizowała tu Federacja Kółeczkowa, która zrzesza różne organizacje zwalczające wszelkie bariery w mieście (dla niepełnosprawnych, rodziców z wózkami, rowerzystów). Później ratusz dostał ponad tysiąc podpisów z poparciem dla obecnego, wygodniejszego rozwiązania.
Oficjalnie Zarząd Dróg Miejskich twierdzi, że pozostawienie przejścia wiązałoby się z dużymi kosztami, bo konieczne byłyby spore przeróbki. Trzeba by nie tylko przełożyć krawężniki, ale też przenieść sygnalizatory czy przebudować niektóre instalacje podziemne. - A na to nie mamy pieniędzy - twierdzi Adam Sobieraj.
Jak się jednak dowiadujemy, nie jest wykluczone, że "zebra", którą tak polubili warszawiacy, przetrwa. - Wiceprezydent Jacek Wojciechowicz prowadzi dyskusje na ten temat z miejskim inżynierem ruchu Januszem Galasem - usłyszeliśmy nieoficjalnie w ratuszu. Zwrócili się też o to wpływowi radni miejscy rządzącej w stolicy Platformy Obywatelskiej: przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska i szef klubu PO Jarosław Szostakowski. W ich interpelacji z zeszłego tygodnia czytamy, że "rejon pl. Na Rozdrożu należy do miejsc szczególnie nieprzyjaznych".
Wydeptana prowizorka
W ostatnim czasie piesi już raz wydeptali sobie przejście, które zastąpiło mniej wygodny tunel podczas remontu. Tak było na ul. Emilii Plater przy Dworcu Centralnym. Do dziś "zebra" jest tam oblegana przez przechodniów, choć nadal funkcjonuje w tymczasowej formie - ze zwisającymi kablami sygnalizacji i wysokimi krawężnikami. - Trwa opracowywanie projektu docelowego przejścia. Wstępny koszt prac to 600 tys. zł. Przeprowadzimy je w drugiej połowie roku - zapowiada Adam Sobieraj.
Tymczasem stowarzyszenie Siskom zachęca do jeszcze większych zmian na pl. Na Rozdrożu. Twierdzi, że powinno tu powstać kolejne naziemne przejście u wylotu ul. Koszykowej. - Trzeba też poważnie pomyśleć o budowie wind lub pochylni z pl. Na Rozdrożu na przystanki na Trasie Łazienkowskiej - uważa Adam Zając. - Naszą koncepcję przekazaliśmy do ratusza i Zarządu Dróg Miejskich.
Co sądzicie: Czy przy pl. Na Rozdrożu powinno się zostawić przejście w poziomie jezdni? Które przejścia podziemne w Warszawie powinno się zastąpić zwykłą "zebrą"? Piszcie:
stoleczna@agora.pl